piątek, 14 czerwca 2019

[72] "Ręce ojca" - Aleksandra Julia Kotela

Autor: Aleksandra Julia Kotela
Wydawnictwo: Janka
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 316
Ocena: 9/10


Opis z okładki: "Bohaterka powieści szuka odpowiedzi na ważne pytanie: do jakiego stopnia człowiek jest odpowiedzialny za to, kim jest, kim się staje, czy w stawaniu się tym jest wolny, czy też ograniczony – genami, środowiskiem, w którym się rodzi, przeznaczeniem? Próbuje uporządkować swoje wnętrze i swoje życie, przemieszczając się i w czasie, i w przestrzeni, między Polską a Niemcami. Pozostaje nieustannie w drodze, co jest metaforą pragnienia przemiany. Szuka prawdy o swoim ojcu, którego nigdy nie znała, o jego przyjaźniach i miłościach, a okruchy rzeczywistości, o które się potyka, czynią z jej życia swoisty labirynt, zmuszający do ciągłych wyborów. Autorka stawia również pytanie, czy prawda jest wyzwalająca, czy odkrywając ją, Julia nie zgubi siebie, a rozwiązanie rodzinnej zagadki przyniesie ulgę – najbliższym ludziom, jej samej, czytelnikowi. A może chodzi o to, że historię trzeba opowiedzieć, by nie zwariować?
Tak, jak bohaterka tropi ślady przeszłości, Kotela szuka własnego stylu, stapiając w jedno powieść drogi, kryminał i romans, pisze więc rzecz – w podwójnym sensie – o próbie wyzwolenia się, o pragnieniu wolności".




Od dawna czekałam na książkę, która sprawi, że moje życie stanie się piękniejsze. I w końcu miałam okazję taką książkę przeczytać. Jestem wręcz zachwycona twórczością Aleksandry Julii Koteli, a jej powieść "Ręce ojca" dosłownie skradła moje serce. Muszę się Wam przyznać, że po przeczytaniu tej lektury mam "książkowego kaca".

Julia jest główną bohaterką powieści "Ręce ojca". Pochodzi ona ze Słupska, ale od kiedy otrzymała spadek po ojcu przeniosła się do Heidelbergu, małej miejscowości położonej w Niemczech. Dziewczyna mimo początkowych trudności jakimi były samotność w nowym miejscu, czy też nieznajomość języka starała się jak najlepiej wykonywać obowiązki, które na nią spadły. Jednakże większość jej czasu wypełniało poznanie bliżej historii jej ojca, którego tak naprawdę nigdy nie znała...
W powieści "Ręce ojca" możemy zauważyć motyw szukania siebie, szukanie własnego "ja". Nasza bohaterka stara się dowiedzieć jak najwięcej o przeszłości swojego ojca, o jego rodzinie, pasjach... Jednak czy uda jej się odnaleźć odpowiedź na wszystkie dręczoce ją dotychczas pytania? Czy uda jej się odnaleźć swoją tożsamość? Czy poznanie prawdy o własnym ojcu ją wyzwoli?
Odpowiedzi na te wszystkie pytanie odnajdziecie w powieści autorstwa Aleksandry Julii Koteli.

Powiem Wam szczerze, że bardzo polubiłam styl pisarski autorki. Można wręcz rzec, że pokochałam jej pióro pisarskie. Najbardziej cenię ją za to, że w bardzo ciekawy sposób połączyła trzy style literackie jakimi są powieść drogi (czyli powieść, która jest pisana z różnych miejsc i przestrzeni czasowych), powieść kryminalna oraz romans. Połączenie tych trzech gatunków sprawiło, że ta książka to istna emocjonalna bomba.
Po za tym książkę czyta się szybko, mimo tego, że momentami trzeba się na chwilę zatrzymać, aby przemyśleć sobie niektóre sprawy. Czytając tę książkę mamy wrażenie, że jest ona bardzo autentyczna i szczera, co rzadko zdarza się w dzisiejszych czasach.

Julia to bohaterka o bardzo silnym charakterze. Bardzo mi imponowała swoim zachowaniem szczególnie w skrajnych sytuacjach. Chociaż nie powiem, ale i w niektórych momentach strasznie mnie irytowała. Jednak mimo wszystko muszę przyznać, że bardzo się z nią zżyłam i ciężko było mi się z nią rozstać.

Z całego serca polecam Wam powieść "Ręce ojca" autorstwa Aleksandry Julii Koteli. Jest to książka zarówno dla młodzieży jak i tych starszych czytelników. Obiecuje Wam, że nie zawiedziecie się, kiedy sięgniecie po tę książkę.A jedyne czego będziecie żałować to nieprzespanych nocy.

A poniżej zaprezentuje Wam cytat, który zapadł w mojej pamięci i który jest idealnym odzwierciedleniem całej tej historii.

"Myślę, że tylko tak mogę poznać prawdę, odszukać ją w zakamarkach zakurzonych skrytek pamięci, tam gdzie nie sposób dotrzeć. W drodze oddalasz się od siebie, a kierunek, w którym jedziesz, jest niedokonanym założeniem. Przyjemna nicość otula cię, jesteś wolny, patrzysz na siebie z dystansu, z odległości, która pozwala widzieć. Obiektywna sprężyna czasu. [...] Kiedy zechcesz, wracasz do wspomnień, ale z dystansem. Twoja dalekowzroczność zyskuje siłę, pozwalasz jej tropić, obserwujesz. Jak mnich na pustkowiu, bez celu – oddychasz. I patrzysz na dni minione, klatka po klatce".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz