Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2018. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2018. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 stycznia 2020

[81] "Baletnica" - Ewa Carla

Autor: Ewa Carla
Wydawnictwo: Novea Res
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 324
Ocena: 8/10


Opis z okładki: "Czy odważysz się przyjąć niespodziankę, którą szykuje ci los?
Ona – dziewczyna z dobrego domu, wzorowa studentka i miłośniczka baletu; on – chłopak z trudną przeszłością, zranionym sercem i życiorysem najeżonym niepowodzeniami. Kiedy dojdzie do spotkania tych dwojga, cały świat będzie wydawał się przeciwny ich związkowi. A jednak na przekór wszystkim trudnościom i barierom, połączy ich uczucie tak silne, że wkrótce przyniesie im i ich bliskim nieoczekiwane zmiany... I chociaż mogłoby się wydawać, że takie historie już dobrze znamy, tutaj nic nie jest pewne i jasne. Czy młodzi ludzie będą w stanie dokonać wyborów na tyle odważnych, by raz na zawsze udowodnić, kim tak naprawdę są? Ile będą w stanie poświęcić, by być razem?

Moje życie tak naprawdę nie było moje, a moich rodziców. Oni pociągali za wszystkie sznurki. Oni kontrolowali, a przynajmniej starali się, na ile to możliwe, kontrolować każdy jego aspekt".




Swego czasu miałam ochotę na przeczytanie powieści "Nigdy" autorstwa Ewy Carli, jednakże dość nieprzychylne opinie sprawiły, że moje plany czytelnicze co do tej autorki odeszły w zapomnienie. Ale kiedy zobaczyłam, że zostaje wydana jej kolejna książka pt. "Baletnica" postanowiłam zapoznać się z jej warsztatem pisarskim. Ale tak szczerze to okładka mnie zachwyciła do tego stopnia, że książka ta musiała znaleźć się w mojej biblioteczce!

Anna Przybysz to dwudziestodwuletnia wzorowa studentka i miłośniczka baletu. Dziewczyna pochodzi z wysoko postawionej rodziny, mianowicie jest ona córką senatora. Nie ma zbyt wielu znajomych ze względu na to, że jej rodzina mocno stawia na prestiż i córka nie może zadawać się z byle kim.

Kamil Woźniacki to dwudziestoczteroletni chłopak pochodzący z "nizin społecznych". Od dziecka tułał się po domach dziecka. Do momentu, aż przyjął go pod swój dach Cordell (mężczyzna po przejściach). Kamil obiecał mu, że nie zmarnuje sobie życie i tego postanowienia się trzyma.

Kiedy Anka dowiaduje się, że ma zostać nauczycielką Kamila nie ukrywa zaskoczenia, ale jest też pełna nadziei, gdyż chłopak bardzo jej się podoba. Czy między tym dwojgiem coś zaiskrzy? Czy dziewczyna z wyższych sfer może związać się z chłopakiem posiadającym trudną przeszłością? Czy ich miłość będzie w stanie przetrwać najgorsze?


Na początku chciałabym zaznaczyć, że książka trafia do grona moich ulubionych. Naprawdę zostałam bardzo mile zaskoczona warsztatem pisarskim autorki. Po za tym przedstawiła ona w powieści problemy, które dotykają zapewne nie jednego z nas. I od tego właśnie chciałabym zacząć.
Otóż autorka w świetny sposób ukazała czytelnikowi jak może zakończyć się związek między bogatą dziewczyną, a biednym chłopakiem. Ludzie wysoko postawieni mają innych za nic. I to dosłownie. Świetnym przykładem na to są rodzice Anki, którzy twierdzą, że pieniądze czynią z nich ludzi lepszych od innych. Ale czym są pieniądze, kiedy człowiekowi brak szacunku do innych (ale sam go wymaga)? Matka Anki już dawno zapomniała, że sama pochodziła z biednego domu, a tylko dzięki zamążpójściu za Przybysza udało jej się wyrwać ze złego towarzystwa. Państwo Przybyszowie twierdzą, że za pieniądze mogą mieć wszystko.
Drugim problemem jaki został tu poruszony to układanie życia córki od A-Z. Bez względu na wszystko 22-letnia dziewczyna musi podporządkowywać się chorym ambicjom rodziców, którzy nie liczą się z jej zdaniem, bo jak wspomniałam chodzi tylko o prestiż!

Zarówno Ania jak i Kamil to bohaterowie, których od razu nie polubimy. Ona początkowo zraziła mnie swoim podporządkowaniem rodzicom pod każdym względem. On natomiast nie przypasował mi ze względu na to jak traktował dziewczyny. Jak zabawki na jedną noc... Ale, gdy zaczyna się coś między naszymi bohaterami rodzić to zmieniamy o nich zdanie! Ponadto są do bohaterowie dynamiczni, którzy w ciągu przebiegu całej fabuły zmieniają się bardzo wyraźnie.

Język powieści jest prosty i zrozumiały. Stylistycznie również bardzo dobrze dopracowany. Książkę czyta się miło, szybko i przyjemnie. Rozwój wydarzeń sprawiał, że z niecierpliwością czekałam na zakończenie. Mogę powiedzieć, że tę książkę wręcz pochłonęłam.

Także jeżeli macie ochotę i jesteście spragnieni przeczytanie ciekawej powieści z wątkiem nietuzinkowej i trudnej miłości to z całego serca polecam Wam powieść "Baletnica" autorstwa Ewy Carli. Jedno mogę Wam obiecać nie zawiedziecie się. A może Wam tak jak i mi ta powieść skradnie serce?


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl


poniedziałek, 16 września 2019

[76] "Ćma" - Ewa Cielesz

Autor: Ewa Cielesz
Wydawnictwo: Axis Mundi
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 451
Ocena: 9/10


Opis z okładki: "Konsekwencje... Gdyby całkowicie przesądzały o tym, jakie decyzje podejmujemy, ludzki świat prawdopodobnie nigdy nie byłby uporządkowany...

Ta myśl determinuje pierwszy tom nowej trzytomowej serii powieściowej autorki bestsellerowej „Córki Cieni”. Osadzona w latach 70. ciemnego PRLu historia opowiada losy dziewczyny, która traci szansę na zaplanowane i ustabilizowane życie, wraz z dokonaniem pierwszego dorosłego wyboru. Odtąd jej los chwieje się i ociera o krawędzie cudzych małych światków, wyborów i okoliczności. Bohaterka gubi się w uczuciach i ocenach, potyka o własne bardziej, lub mniej przemyślane koncepcje. Niepewność i lęk przed jutrem potęguje przytłaczająca atmosfera gierkowskiej Polski".




O ile pierwsza noworoczna książka była nie do końca udana to druga powieść jaką miałam okazję przeczytać w (bardzo wyjątkowym dla mnie) roku 2019 to "bomba"! Pozycja z jaką się spotkałam i z którą przeżyłam naprawdę ciekawą przygodę to książka autorstwa Ewy Cielesz pt.: "Pochyłe niebo. Ćma". Jest to moje drugie spotkanie z tą autorką i jak to wcześniejsze to również było bardzo udane i owocne w nowe czytelnicze doświadczenia.


"Młodzi ludzie nie mogą stać bezradnie, muszą szukać rozwiązania, układać swoje życie tak, by przeżyć je jak najlepiej, żeby potem nie żałowali. Człowiek rodzi się nikim, a kimś się staje. I każdy sam musi o to zadbać..."

Historia Anity, głównej bohaterki książki, dzieje się w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Historia tej dziewczyny wstrząsnęła mną do głębi... Bo co byście zrobiły, gdybyście w wieku siedemnastu lat zaszły w ciążę i zostały wyrzucone na bruk przez własną matkę? Anita zostaje sama ze sobą, bez dachu nad głową. Zostaje skazana na tułaczkę. Nie uzyskuje wsparcia od matki, czy też znajomych. Dziewczyna w tak młodym wieku musi poradzić sobie sama, musi dorosnąć, znaleźć kąt w którym będzie mogła poczuć się bezpiecznie i ustabilizować życie, oraz zapewnić swojemu dziecku dobry start.

Na początku chciałabym powiedzieć, że Ewa Cielesz to jedna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam ją za jej styl pisania, za wprowadzanie czytelnika w akcje, za tworzenie świetnego klimatu związanego z daną epoką. Jej książki czyta się naprawdę z zapałem i niesamowicie szybko. Podziwiam tą autorkę za to jak skutecznie przekonuje czytelnika do sobie i jak po pierwszej przeczytanej książce mamy ciągłą ochotę na więcej. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki, które wyjdą  spod pióra tej pisarki.

Jak już wspomniałam Anita to bohaterka hmmmm.. tragiczna, bądź też dramatyczna. Dziewczyna ta, a dokładniej jej historia sprawiła, że przez większość książki albo miałam łzy w oczach, albo płakałam. No cóż jej losy sprawiły, że jej bardzo współczułam. Nie potrafiłam sobie wyobrazić tego  jak ja zachowałabym się w jej sytuacji. Nie wyobrażam sobie jak poradziłabym sobie kiedy w wieku nastu lat zostałabym wyrzucona z domu i dodatku byłabym w ciąży. Zwróćmy uwagę na to, że jej losy dzieją się w ciężkich czasach dla Polski. Między innymi wydarzeniem w tle jest stan wojenny, czy też przeróżne strajki. Autorka w ciekawy i prosty sposób opisuje nam niektóre działania milicji i ZOMO wobec obywateli.  Z bohaterką zżyłam się od pierwszych stron i z niecierpliwością oczekuję kolejnej części tej powieści. Anita to dziewczyna, która jest niezwykle silna i powinna być przykładem dla niejednej współczesnej kobiety. Po za tym w tej książce spotykamy osoby  różnych osobowościach i pochodzące z różnych stanów społecznych przez co mamy możliwość bliższego i dokładniejszego poznania życia ludzi w tamtych czasach.

Język powieści jest wbrew pozorom prosty i zrozumiały dla czytelnika. Książka jest ubogacona wieloma opisami, które w świetny sposób pozwalają zobrazować sobie czytelnikowi tamtejsze czasy. I mimo, że opisy czasem są długie to dzięki świetnemu stylowi autorki nie mamy wrażenia, że są za długie, czy też nudzące, a wręcz przeciwnie w doskonały sposób ubogacają tę powieść.

Z całego serca polecam Was tę powieść. Zobaczycie, że warto poświęcić tej książce chwilkę czasu. Nie pożałujecie ani jednej chwili spędzonej z tą lekturą. Po za tym za oknem biało, a ta powieść jest idealna na długie, zimowe wieczory. Jeżeli czytaliście już jakąkolwiek książkę autorstwa Ewy Cielesz to bądźcie pewni, że "Pochyłe niebo. Ćma"  was nie zawiedzie. Natomiast jeżeli nie mieliście okazji poznać powieści tej autorki to zachęcam Was do poznania jej pióra pisarskiego, o którym nie zapomnicie i ciągle będziecie mieli ochotę na więcej. 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

niedziela, 23 czerwca 2019

[73] "Echo serca" - Piotr Liana

Autor: Piotr Liana
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 550
Ocena: 9/10


Opis z okładki: 

Na przedmieściach Tarnowa umiera córka Krzysztofa Roty, kardiologa. Jej śmierci towarzyszą niejasne okoliczności. Mimo to prokuratura nie wszczyna dochodzenia. Ojciec nastolatki podejmuje walkę z systemem. Na jego drodze piętrzą się przeszkody. Policja, prasa i szpital utrudniają prywatne śledztwo. Dochodzi do kolejnych zbrodni. Czy komuś zależy na tym, żeby prawda nigdy nie wyszła na światło dzienne?










Od zawsze moim ulubionym gatunkiem literackim był kryminał, sensacja, bądź też thriller. Chociaż muszę przyznać, że w ostatnim czasie nie często sięgałam po powieści tego pokroju. Zdecydowanie częściej wybierałam pozycje z gatunku romansu, lub powieści historyczne, czy też biografie. Aczkolwiek ostatnimi czasy w moje ręce trafiła książka, która zawładnęła moim sercem. Mowa tutaj o powieści autorstwa Piotra Liany pt. "Echo serca". Powieści obok, której nie da się przejść obojętnie.

Kiedy umiera córka znanego kardiologa Roty nic nie zapowiada, że to dopiero początek tragedii jakie mają się wydarzyć w mieście. Rota jest załamany kiedy dowiaduje się, że jego córka popełniła samobójstwo. Mianowicie dziesięć lat wcześniej starcił on żonę w wypadku a śmierć córki jeszcze bardziej go załamała. Po tym tragicznym wydarzeniu lekarz zajął się pracą, a córkę pozostawił samą sobie, co jak poczatkowo mu się wydawało wpłynęło na decyzję Niny do odebrania sobie życia. Jednak po kilku dniach w podobny sposób ginie kolejny nastolatek, a Rota zaczyna prowadzić prywatne śledztwo z pomocą nowo poznanej kobiety. Mało tego w mieście zaczyna dochodzić do kolejnych morderstw. Czy lekarzowi uda się ustalić co tak naprawdę spotkało jego córkę? Czy aby napewno Nina była w stanie podjąć tak poważną decyzję? Czy dziewczyna byłaby w stanie odebrać sobie życie? Tego dowiecie się czytając książkę "Echo serca" autorstwa Piotra Liany.

Z mojej strony wielki ukłon w stronę autora za stworzenie tak świetnej i wciągającej historii. Szczerze Wam powiem, że od tej powieści bardzo ciężko się oderwać. Chociaż mimo tego, że początkowo troszkę się do tej powieści zniechęciłam nie poddałam się i bardzo się z tego powodu cieszę. No cóż początek wydawał mi się troszkę nudny, przez co miałam ochotę nie czytać tej powieści dalej. Ale po kilku rozdziałach akcja zaczęła się rozkręcać na tyle, że powieść czytało się z zapartym tchem, a odłożenie jej powodowało efekt "kaca książkowego". Przez całą powieść czytelnik bardzo zżywa się z bohaterami.

Muszę jeszcze przyznać, że autor bardzo dobrze wykreował dane postaci. Otóż każdy bohater ma charakter bardzo odpowiadają danemu zawodowi jakie te osoby wykonują. Mianowicie doktor Rota to osoba bardzo sumienna i starannie wykonująca swój zawód. Jest to postać, która bez przerwy zajmuje się pracą, a jego najważniejszym życiowym celem jest ratowanie życia ludzkiego.
Policjantka zajmująca się sprawami kryminalnymi to postać, która mma bardzo silny charakter. Praca zajmuje jej całe dnie, a jej partner to bohater tak zwany typowo zły glina.

Autor w bardzo ciekawy sposób buduje napięcie. Co kilka stron zmienia się sceneria i bohaterowie, których dany rozdział dotyczy. Przez co napięcie rośnie ze strony na stronę.

Język powieści jest prostu, ale momentami, gdy wplatane jest słownictwo dotyczące kardiologii trzeba się na chwilę zatrzymać, aby zrozumieć sens wypowiedzi danego bohatera. Jednak nie jest to duże utrudnienie w trakcie czytanie książki.

Jeżeli macie ochotę przeczytać naprawdę dobry thriller psychologiczny to z całą pewnością polecam Wam powieść "Echo serca". Nie zrażajcie się tym, że jest to książka polskiego autora, gdyż naprawdę jest to historia warta poznania. Ponadto możecie być pewni, że mimo mało obiecującego początku to obiecuję Wam, że zakończenie wbije Was w fotel!




Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

środa, 10 kwietnia 2019

[70] "Samobójca" - Agnieszka Ziętarska

Autor: Agnieszka Ziętarska 
Wydawnictwo: dla.czemu
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 384
Ocena: 10/10


Opis z okładki: "Flora to zwyczajna dziewczyna z kwiatowej dzielnicy, której życie nie jest, jak to mówią, usłane różami. Usiłuje podnieść się po śmierci brata, ale seria niepowodzeń sprawia, że zamyka się w szczelnej, grubej skorupie, której nie jest w stanie ruszyć żaden terapeuta. Jej rodzina powoli się rozpada, a wyrzuty sumienia zjadają ją od wewnątrz. W końcu znajduje pocieszenie, jak myśli, wyłącznie w swojej wyobraźni. Jednak rzeczywistość wkrótce ją zaskakuje. Poznaje irytującego młodzieńca, który całkowicie zmienia jej dotychczasowe życie, pokazując przy okazji, jak wygląda prawdziwa miłość. Felis nie jest człowiekiem, a Niezmiennym i posiada jeden z czterech wyjątkowych talentów. To dorastający, beztroski chłopak, przed którym przyszłość stoi otworem. Nie boi się ryzyka i co ważniejsze, zna przyszłość Flory. Czy ta wiedza pomoże mu zmienić jej przeznaczenie? Czy poniesiona cena nie będzie przypadkiem zbyt wysoka"?








Właśnie jestem świeżo po przeczytaniu powieści Agnieszki Ziętarskiej pt. "Samobójca" i muszę przyznać, że zostałam bardzo mile zaskoczona. Książka wciągnęła mnie już od pierwszych stron i bardzo ciężko było mi się od niej oderwać. Mimo, że pisana z punktu widzenia nastolatków to jednak do mnie bardzo przemówiła. Jestem bardzo szczęśliwa, że właśnie ta pozycja trafiła w moje ręce.

Flora to zwyczajna dziewczyna, która nie wiedzie spokojnego życia. Wszyscy oskarżają ją o śmierć swojego brata. Ponadto zaczyna być prześladowana w szkole, co jeszcze bardziej wpływa na jej stan. Mimo pomocy terapeuty dziewczyna nie jest w stanie poradzić sobie z własnymi problemami. Na domiar złego jej rodzina się rozpada. Niestety nastolatka zostaje obarczona zbyt wieloma problemami przez co nie jest w stanie sobie poradzić. Jednak spotyka na swojej drodze chłopaka, który być może będzie mógł jej pomóc...

Felis to nie jest zwyczajny chłopak. Należy on do grona Niezmiennych, czyli ludzi, którzy są obdarzeni niezwykłymi talentami. Felis należy do grona osób, które mają za zadanie opiekę nad ludzką duszą. Chłopak dostaje pod swoje skrzydła duszę Flory. Niestety znając jej przeznaczenie nie jest w stanie przejść obok tego obojętnie. Ale czy uda mu się uchronić dziewczynę przed niebezpieczeństwem? Czy rozum wygra z miłością? A może to właśnie miłość będzie w stanie pokonać przeszkody? Tego dowiecie się czytając powieść "Samobójca" Agnieszki Ziętarskiej.

Zaczynając powieść miałam co do niej mieszane uczucia. Mimo, że opis bardzo mnie do siebie zachęcił to jednak po ostatnich przeżyciach wolałam nie cieszyć się za szybko. Ale jak już wspomniałam zostałam bardzo mile zaskoczona, a ta lektura zapadnie w mojej pamięci na długo, a to wszystko za sprawą bohaterów, którzy skradli moje serce. Zarówno Flora jak i Felis są postaciami, które bardzo, ale to bardzo polubiłam. Już od pierwszych stron wywarli na mnie bardzo pozytywne wrażenie i aż do końca takie pozostało. Chociaż nie powiem, ale były momenty kiedy miałam ochotę wyciągnąć Felisa z książki i mu przyłożyć, ale dlaczego tak dowiecie się czytając tę pozycję.

Język powieści jest bardzo prosty i zrozumiały dla czytelnika. Ale mimo tej prostoty książkę czyta się bardzo dobrze i szybko.

Chociaż jest to powieść skierowana głównie do grona nastolatków to muszę przyznać, że jest również świetną pozycją dla grona starszych odbiorców. Głównie dlatego, że mamy tu ukazaną prawdziwą siłę miłości. Mimo, że mamy tutaj dorzuconą dozę fantastyki to muszę stwierdzić, że wiele z tej książki się nauczyłam. Także bardzo cieszę się, że było dane mi poznać historię Flory i Felisa.

Jeżeli macie ochotę przeczytać naprawdę świetną książkę z gatunku romans połączony z fantasy to jak najbardziej polecam Wam "Samobójcę". Książka ta nie tylko pokazuje siłę uczucia, ale również możemy dostrzec jakie problemy dotykają nastolatków. Możemy również w pewien sposób poznać myślenie dzieci w wieku nastu lat. Bo tak naprawdę problemy, które dla dorosłego mogą okazać się błahe, dla tych dzieci mogą być bardzo poważne. Możemy też zauważyć jak wiele tajemnic mają dzieci przed rodzicami...

sobota, 23 lutego 2019

[68] "Podróż do krainy umarłych" - Joanna Jax

Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo: Videograf SA.
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 400
Ocena: 10/10

Opis z okładki: "Historia o zwykłych ludziach, których życie zmienia się w ciągu kilkunastu minut… Początek wojny to dla Kresów Wschodnich czas wywózek w odległe i złowrogie rejony Związku Radzieckiego. Dobrze zapowiadająca się aktorka, żyjąca w szczęśliwym związku z lekarzem społecznikiem, zawadiacki lekkoduch grający na saksofonie i fortepianie, siostry bliźniaczki, których ojciec znika bez śladu, chłopiec opiekujący się niewidomym dziadkiem i młoda mężatka wychowująca córeczkę – tych wszystkich ludzi pewnego dnia połączyło jedno zdarzenie... Wywózka w nieznane, do świata, w którym jedynie śmierci jest pod dostatkiem, a życie staje się już tylko walką o przetrwanie. Czy poradzą sobie na tej nieludzkiej ziemi, nie tracąc swojego człowieczeństwa? A może w staraniach, by dotrwać do następnego dnia, wygrają zwierzęce instynkty"?





Należę do grona czytelników, którzy uwielbiają czytać powieści historyczne, bądź też takie które zawierają chociażby wątek historyczny. A już najbardziej to uwielbiam powieści historyczne dotyczące drugiej wojny światowej. I właśnie dzięki zamiłowaniu do książek o takiej tematyce w moje ręce trafiła powieść "Zanim nadejdzie jutro. Podróż do krainy umarłych" autorstwa Joanny Jax.

Jakub Staśko to hazardzista, który przed mafią uciekł do Wilna i tam zaczyna nowe życie. Nina Korcz to początkująca aktorka, której wróży się wielką karierę. Swój talent rozwija na deskach wileńskiego teatru. Błażej Piotrowski to nastolatek, który opiekuje się ślepym dziadkiem i samodzielnie zarabia na życie pracując jako parobek. Gabriela Kącka to córka oficera Wojska Polskiego. Uważana jest za dziewczynę rozwiązłą. Henryk Domosławski to komendant policji, który ma piękną żonę i prześliczną córeczkę.

Przedstawiłam Wam te postaci, które odgrywają w tej powieści znaczącą rolę. Wszyscy żyją sobie we własnym środowisku. Jedni żyją beztrosko nie martwiąc się o jutro. Inni z nich zaś martwią się co włożą do garnka. Jednak ich losy splotą się kiedy zostaną wysłani na wywózkę, a wojna pokaże jak bardzo jest bezlitosna wobec każdego człowieka niezależenie od stanu pochodzenia.


Powieść "Zanim nadejdzie jutro. Podróż do krainy umarłych" to historia ludzi pochodzących z zupełnie innych środowisk. Ale w tej książce możemy zobaczyć, że w obliczu wojny nie ma podziału na biednych i bogatych. Tutaj widzimy, że wojna stawia wszystkich ludzi na jednym poziomie. Nie ważne czy należysz do elity społeczeństwa, czy też nie. Wojna jest jednakowo okrutna dla wszystkich...


Ta książka rozbiła moje serce na milion drobnych kawałków, poruszyła mnie dogłębnie. Już Wam mówię dlaczego. Otóż w większości trafiam zawsze na powieści historyczne, gdzie wojna jest głównym wątkiem. Tak te lektury są również bardzo mocne, ale nie aż tak jak "Zanim nadejdzie jutro. Podróż do krainy umarłych". W książce autorki Joanny Jax na początku obserwujemy spokojne, przedwojenne życie ludzi. Przeżywamy z nimi przeróżne historie, czy te radosne, czy dramatyczne. Początkowo widzimy świat kolorowy, piękny, radosny. I nie dopuszczamy do siebie myśli jak ten świat, który jest nam tak bardzo bliski może zniknąć. Dlatego też ogromnym szokiem jest dla czytelnika przeniesienie się z tego wesołego świata do tego przepełnionego strachem, nienawiścią, śmiercią... W tej książce możemy zauważyć jak dosłownie kilkanaście minut może zmienić życie ludzi w piekło...

Język powieści jest bardzo ładnie wpasowany w czasy międzywojenne. Tak samo jak i stylistyka powieści. Dzięki temu bardzo łatwo wczuć nam się w klimaty tamtych czasów. Język ten jest prosty i bardzo zrozumiały dla czytelnika. Przez co książkę czyta się bardzo dobrze i szybko.

Opisy w powieści na początku troszkę mnie zniechęciły, ale już po kilku stronach zdałam sobie sprawę, że dzięki tym opisom bardzo łatwo mi się przenieść w tamte czasy i wyobrazić sobie wszystkie domy, mieszkania, kamienice, miasta, krajobrazy... Jestem wdzięczna autorce, że w tak świetny sposób oddała uroki tego między wojennego okresu.

Książkę jak najbardziej polecam. Oczywiście jeżeli uwielbiacie takie klimaty jak ja o czym wspomniałam we wstępie jest to pozycja obowiązkowa. Ale jeżeli chcecie poznać realia tamtych czasów to jak najbardziej ta powieść wam to ukaże. I nie zrażajcie się tym, że jest masa opisów, a dialogów zaledwie garstka. Zobaczycie, że dzięki właśnie opisom przeniesiecie się w te czasy.


niedziela, 3 lutego 2019

[67] "Wbrew grawitacji" - Julie Johanson

Autor: Julie Johanson 
Tłumaczenie: Małgorzata Bortnowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10



Opis z okładki: "To coś więcej niż przyjaźń. Może nawet więcej, niż miłość.
Dwudziestoletnia Brooklyn walczy z bolesną traumą. Jako dziecko była świadkiem morderstwa ukochanej matki. Od wielu lat dręczą ją koszmary, z którymi nie jest w stanie sobie poradzić. Odcina się od ludzi i nikomu nie pozwala zbliżyć się do siebie. Nie może pozwolić, żeby ktoś ją zranił.
Wszystko zmienia się, gdy na studiach poznaje Finna, najprzystojniejszego faceta w kampusie. Zupełnie nie jest gotowa na to, jak bardzo ten intrygujący i zabawny wokalista będzie wytrwały z zdobywaniu jej miłości. Wkrótce przyciąganie między nimi staje się zbyt duże, aby byli w stanie z nim walczyć.
Jednak Brooklyn nie wie, że będzie musiała zmierzyć się z mrocznymi wspomnieniami oraz rozegrać śmiertelną grę w kotka i myszkę z nieprzewidywalnym wrogiem, który czai się tuż za rogiem".






"Mogę jedynie powiedzieć tyle, że kiedy jestem przy tobie wydaje mi się to najnaturalniejszą rzeczą na świecie. Jakbym został stworzony, żeby być przy tobie i mówić ci jaka jesteś piękna, żeby cię rozśmieszać kretyńskimi dowcipami i trzymać cię w ramionach kiedy jest ci smutno. Nie chcę cię kontrolować ani mieć na własność, ani cię zmieniać. Chcę ciebie, bez względu na to, jaką masz przeszłość. [...] Bycie blisko ciebie, Brooklyn.... to jak oddychanie. Nie mam wyboru, po prostu wiem, że bez tego nie przetrwam długo".



"Wbrew grawitacji" to pierwsza typowo miłosna powieść, którą przeczytałam od dłuższego czasu. Muszę Wam powiedzieć, że był to zdecydowanie strzał w dziesiątkę, gdyż miałam ochotę na książkę romans, ale z nutką pikanterii. I właśnie taką powieść tu otrzymujemy.

Powieść ta została napisana przez dwudziestokilkuletnią Julie Johanson jednak muszę przyznać, że mimo prostego języka lektura ta zrobiła mnie duże wrażenie.

Brooklyn to główna bohaterka powieści. Jako ośmioletnia dziewczynka jest świadkiem makabrycznego morderstwa matki i mimo, że w obecnej chwili ma dwadzieścia lat to nadal nie może poradzić sobie z tragiczną śmiercią najważniejszej kobiety w jej życiu. Kiedy na studiach poznaje Finna nadal stara się udawać oziębłą i skutecznie odrzuca jego zaloty. Jednak do czasu... Chłopak jest nieugięty i za wszelką cenę chcę zdobyć serce Brooklyn. Jednak czy dziewczyna podda się jego urokowi?

Brooklyn Turner to postać, która od razu przypadła mi do gustu. Po przeczytaniu prologu, kiedy to mamy do czynienia z wydarzeniami z przed 12 lat, miałam wrażenie, że autorka zaserwuje nam zwykłą studentkę, która będzie zamknięta w sobie przez te traumatyczne chwile. Ale, ale! Julie Johansen mnie zaskoczyła i wykreowała dziewczynę, która mimo złej przeszłości z czasem odnalazła się w życiu i chociaż czasem staje na krawędzi to potrafi zawalczyć o to co dla niej najważniejsze. Nie poddaje się! Mało tego jest ona bardzo otwarta na nowe znajomości (no może oprócz Finna), wygadana, mająca świetną przyjaciółkę, godną pozazdroszczenia. Jednak jedyna cecha Brooklyn, która mi nie pod pasowała to jej rozwiązłość seksualna, gdyż autorka uczyniła z niej "niezłe ziółko". Ale mimo tego minusa i tak uważam, że jest to jedna z lepszych bohaterek jakie poznałam.

Finn Chambers to wcielenie seksapilu. Wow! Co Pani Julie z nim zrobiła. Nieziemsko przystojny, utalentowany: śpiewa, gra w zespole, ale też samodzielnie gra na gitarze! No po prostu wymarzony facet ze snów niejednej kobiety! Mało tego jest to chłopak tak uparty, że jak postawił sobie za cel zdobycie serca Brooki to za wszelką cenę chcę tego dokonać. Mimo, że dziewczyna unika go i nie daje się zwodzić on i tak uparcie dąży do celu. Czego w dzisiejszych czasach mężczyznom brakuje.

Język powieści może i jest prosty i jak to niektórzy powiedzą "banalny" to jednak właśnie ta stylizacja sprawia, że książka jest taka autentyczna i nie ma w niej ani trochę sztuczności, co mi się bardzo podoba, bo dzięki temu możemy utożsamić się z bohaterami, szczególnie jeżeli jesteśmy w podobnym wieku :)

Powieść ta to naprawdę strzał w dziesiątkę. Po za tym mimo wnętrza to okładka jak dla mnie bomba! Nie mogłam przejść obok niej obojętnie.

Książka idealna dla młodzieży pokazująca siłę uczucia i wytrwałość w walce. Książka, która wzrusza, rozśmiesza, uczy. Książa, która sprawia, że nie możemy rozstać się z Finnem, Brooklyn i innymi bohaterami. Naprawdę będę za tą parą tęsknić i powiem Wam, że jeszcze nie raz po tę pozycję sięgnę. Ale książka ta też jest idealna dla dorosłych chcących oderwać myśli od problemów. Książka, która pomoże wrócić wspomnieniami do czasów studenckich, szalonych imprez, pierwszych miłości. Książka doskonała na tą deszczową końcówkę lata. Naprawdę z całego serca polecam Wam "Wbrew grawitacji". Powieść dzięki której będziecie uśmiechać się przez łzy. Bo jest to naprawdę pozycja zasługująca na chwilę uwagi.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

piątek, 4 stycznia 2019

[66] "Dzieci szariatu" - Nadia Hamid




Autor: Nadia Hamid
Wydawnictwo: Bernardinum
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 160
Ocena: 10/10


Opis z okładki:"Po tej lekturze nic już nie będzie takie samo. Pozostanie w sercu rana, która nigdy się nie zabliźni, bo o bohaterach tej książki nie da się zapomnieć. Ukazane tu dzieci to niewinne ofiary miłości rodziców wywodzących się z dwóch różnych i tak odległych od siebie światów. Polsko-libijskie pochodzenie stanie się dla nich przekleństwem. Muzułmańscy ojcowie odbiorą im wszystko: dzieciństwo, poczucie bezpieczeństwa, wolność, a nawet życie. Po stronie mężczyzn stoi prawo, religia i obyczaje panujące w ich kraju, po stronie krzywdzonych dzieci – jedynie bezradne matki.
Cztery dramatyczne historie oparte są na autentycznych wydarzeniach. Autorka poznała je, mieszkając przez lata w Libii i dzieląc los tamtejszych kobiet. Do Afryki zawiodła ją miłość. Zakochała się w ciemnookim studencie i wyszła za niego za mąż. O swoim życiu w arabskim kraju, ucieczce do Polski i rozwodowej batalii Nadia Hamid pisze w książkach „Gorzka pomarańcza” oraz „Jarzmo przeszłości”.
Niech te publikacje będą przestrogą dla kobiet, które decydują się na związek z człowiekiem odmiennej kultury, wyznania, mentalności, bo to wiąże się także z innym postrzeganiem i rozumieniem spraw dotyczących małżeństwa oraz rodziny".



No i kolejny rok minął. A co za tym idzie? Powoli zaczęłam robić sobie takie moje książkowe podsumowanie roku i wybrałam dwie książki, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Są to "Sto dni szczęścia" Evy Wood oraz "Przerwane milczenie" ... Ale nie spodziewałam się, że w tych ostatnich dniach roku będzie mi dane przeczytanie książki, która mną wstrząśnie i zmieni mój światopogląd. A mówię tu o powieści "Dzieci szariatu" autorstwa Nadii Hamid.

W książce tej poznajemy cztery różne historie. Wszystkie są od siebie różne, ale mają dwie cechy, które je niepodważalnie łączą. Otóż wszystkie cztery historie dotyczą małżeństw Polek z Libijczykami, oraz w każdej historii opisane są cierpienia dzieci zrodzonych z tych związków. Dzieci, które przeżywają najgorsze chwile z możliwych. Dzieci, którym nie udało się uciec z muzułmańskiego środowiska. Dzieci, które na każdym kroku są dręczone, a szczególnie dziewczynki, które w tych bezwzględnych środowiskach nic nie znaczą...

"Dzieci szariatu" to najbardziej wstrząsająca lektura jaką do tej pory w swoim życiu miałam okazję przeczytać. Wszystkie ukazane w tej książce historie są pisane na podstawie faktów, co jeszcze bardziej oddziałuje na czytelnika.

"Po tej lekturze już nic nie będzie takie samo". Uwierzcie mi, że te słowa są jak najbardziej prawdziwe. Książka "Dzieci szariatu" bardzo wpłynęła na mój światopogląd związany z religią muzułmańską. Wyobraźcie sobie, że wasze sześcioletnie dziecko jest sterroryzowane przez ojca i szkołę. Wasza dwunastoletnia córka wychodzi za pięćdziesięcioletniego mężczyznę, który brutalnie ją gwałci, a ona niestety chore ambicje ojca przepłaca życiem. Wasz dziesięcioletni syn zostaje zamachowcem samobójcą, a Wasza osiemnastoletnia córka umiera śmiercią głodową za kłamstwo w sprawie czystości...

Czytając tą książkę przez większość stron miałam w oczach łzy. I mimo tego, że jest ona krótka (dosłownie na jeden dzień) to nie byłam w stanie przez nią przebrnąć od razu. Co jakiś czas musiałam zrobić sobie przerwę ze względu na natłok wstrząsających informacji, które budziły we mnie złość i nienawiść do Islamu i muzułmanów.

W tej książce możemy również zauważyć jak są traktowane kobiety w tych nieludzkich warunkach. Wyobraźcie sobie, że wasze małżeństwa są z góry aranżowane, wy tak naprawdę nie macie na to wpływu. Nie macie wpływu na to za kogo wyjdziecie za mąż, Po zawarciu takiego związku musicie być posłuszne mężowi pod każdym względem. Mąż traktuje Was jak rzecz potrzebną mu do rozmnażania. Bo tak właśnie mężczyźni muzułmańscy traktują kobiety jak rzeczy potrzebne do rozmnażania, gotowania, sprzątania i wychowywania dzieci. Kobiety nie mają żadnego prawa głosu. Rzadko kiedy mają możliwość wyjścia z domu, który staje się dla nich swoistym więzieniem.

Tę książkę powinna przeczytać każda kobieta. A szczególnie zwracam się z prośbą o przeczytanie tej książki do wszystkich kobiet planujących związać swoją przyszłość z muzułmaninem. Proszę nie dajcie się omamić. Przeczytajcie i same zdecydujcie, czy byłybyście gotowe na taki los? Czy byłybyście gotowe bezwzględnie oddać się mężczyźnie? Byłybyście gotowe na życie w zamknięciu? Byłybyście gotowe na poświęcenie swoich dzieci w imię "boga"? Oczywiście nie mam zamiaru nikogo zrażać co do muzułmanów, ale pragnę Was uświadomić pod względem tego, że i Was taki los może spotkać. Bo facet na pierwszy "rzut oka" sprawia wrażenie kochającego i troskliwego, niestety przyszłość może okazać się bardzo brutalna..

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl.

sobota, 17 listopada 2018

[65] "Dziewczyna ze snów" Michał Gałwa


Autor: Michał Gałwa
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10



Opis z okładki:  "Siedemnastoletni Jake Hopkins przeprowadza się do Iglastych Wzgórz, które są rodzinnym miasteczkiem jego zmarłej w tajemniczych okolicznościach matki. Chłopak, od dziecka śniąc wyłącznie koszmary, myśli, że gdy odkryje rodzinną tajemnicę, wyleczy się ze swojej przypadłości. Jednak koszmary się nasilają, a Jake zauważa w nich realne zagrożenie nie tylko dla niego, ale i dla ludzi w jego otoczeniu. Szukając prawdy i racjonalnego wyjaśnienia dla niemożliwego, zaczyna powoli popadać w obłęd. Autodestrukcyjny obłęd, który pogłębia tylko pozornie senny klimat Iglastych Wzgórz".







"Dziewczyna ze snów" to powieść, która od razu przykuła moją uwagę. Tytuł, okładka i opis. Te trzy elementy sprawiły, że miałam straszną ochotę poznać losy bohaterów tej książki. I już od pierwszych stron zostałam bardzo mile zaskoczona, a z każdym kolejnym akapitem miałam ochotę na więcej i więcej i naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem potencjału książki i wyobraźni autora Michała Gałwy.

Jake Hopkins razem z ojcem przeprowadza się do Iglastych Wzgórz. Chłopak bardzo cierpi i buntuje się, ponieważ w wieku siedemnastu lat musi zmieniać szkołę rozstać się z przyjaciółmi i dziewczyną. Jednak jest jedna rzecz, która ciągnie go do Iglastych Wzgórz. Jest to chęć zdobycia informacji na temat jego matki, która zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach. Chłopak za wszelką cenę chce się dowiedzieć co tak naprawdę ją spotkało. Ale czy na pewno uda mu się poznać prawdę?
Jake'owi od dziecka śnią się koszmary, które po przeprowadzce do Iglastych Wzgórz się nasilają. Jednak w pewnym momencie zaczyna sobie uświadamiać, że krzywdzone w koszmarach osoby giną. Chłopak popada w obłęd. Czy uda mu się jednak uratować ukochane osoby? Czy będzie w stanie zapobiec tragedii?


Michał Gałwa wprowadza nas w świat nie do końca realistyczny. W świat snów. A dokładniej snów na jawie. Autor igra z czytelnikiem. Zapytacie dlaczego? Już tłumaczę. Otóż na początku trudno nam odróżnić "jawę od snu". Czytając naprawdę wtapiamy się w świat przedstawiony i utożsamiamy się z głównych bohaterem, ale w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że wszystkie poprzednie wydarzenia to był sen bohatera. Naprawdę wielkie uznanie dla autora, że w tak płynny sposób wprowadza czytelnika z jawy w sen. To coś, co naprawdę mi zaimponowało.

Również bardzo spodobały mi się opisy, które w bardzo dokładny sposób działają na wyobraźnię czytelnika, przez co łatwo nam sobie wyobrazić krajobraz Iglastych Wzgórz, który jest naprawdę przepięknie opisany. Najpiękniejszy opis, który utkwił mi w pamięci to opis, kiedy Jake i Lucy przy świetle księżyca, siedząc na wzgórzu patrzyli na miasteczko mieniące się kolorowymi neonowymi szyldami. Uznania dla autora, który w tak piękny sposób potrafi przedstawić nam świat powieści.

Wykreowanie bohaterów według mnie również jest na plus. Jake to typowy nastolatek, który buntuje się z powodu przeprowadzki. Nastolatek, który próbuje zakosztować dorosłego życia między innymi próbując alkoholu. Jego postać bardzo przypadła mi do gustu, przez co bardzo go polubiłam . Ojciec Jake'a jest policjantem, który po śmierci szeryfa Iglastych Wzgórz obejmuje to stanowisko. Jest to postać, która, jak wynika z opisów, przeszła bardzo wielką przemianę wewnętrzną i zmieniła swoje życie. Samantha i Lucy to dwie od lat nierozłączne przyjaciółki, z którymi Jake się "spotyka". Zapytacie dlaczego "spotyka" napisałam w cudzysłowie? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie poznając losy bohaterów powieści "Dziewczyna ze snów".

Reasumując naprawdę bardzo polecam Wam powieść autorstwa Michała Gałwy. Nie pożałujecie, że poznaliście historię bohaterów. Nie będziecie w stanie oderwać się od tej książki to mogę Wam obiecać! Wszystkie elementy, czyli fabuła, kreacje bohaterów idealnie ze sobą współgrają. A autor nie raz zaskakuje czytelnika, a już na pewno zakończenie będzie dla Was zaskoczeniem. Nie czekajcie, tylko sięgajcie po tę powieść, która zapewne wryje Wam się w pamięci na wiele lat.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl



niedziela, 4 listopada 2018

[64] "Przerwane milczenie" - Anna Feret

Autor: Anna Feret
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 312
Ocena: 10/10


Opis z okładki:  "Dziewiętnastoletnia Allison czasem ma wrażenie, że świat istnieje tylko po to, by sprawiać jej ból. W dzieciństwie porzucona przez ojca, skonfliktowana z rówieśnikami i zamknięta w sobie dziewczyna nie potrafi nawiązać bliskich relacji z obojętną i nieprzystępną matką. Jedyną rzeczą, na jakiej jej naprawdę zależy, jest przyjaźń z Williamem, wrażliwym chłopakiem, który – tak samo jak ona – nieustannie próbuje uciec od swoich traumatycznych przeżyć. Jego samobójstwo sprawia, że Allison pogrąża się w depresji i trafia na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego. Czy znajdzie się ktoś, komu będzie mogła zaufać i wyrzucić z siebie nagromadzony przez lata smutek?
To poruszająca historia o samotności i nierównej walce ze swoimi własnymi demonami, ale też próba zmierzenia się z krzywdzącymi stereotypami dotyczącymi chorób psychicznych. Czy potrafimy wysłuchać i zrozumieć tych, którzy najbardziej tego potrzebują? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, jak często ignorujemy wołanie o ratunek? Czy mamy w sobie dość siły i empatii, by pomóc przerwać czyjeś milczenie"?




Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że powieść "Przerwane milczenie" autorstwa Anny Feret to lektura dla czytelników zdecydowanie dojrzałych. Autorka w tej książce porusza naprawdę wiele trudnych, wręcz bardzo ciężkich tematów, które wymagają odpowiedniego zrozumienia przez czytelnika.

Początkowo nie brałam tej powieści w ogóle pod uwagę. Jednak coś mi podpowiadało, że warto poznać historię Allison. Po za tym okładka wzbudziła we mnie (trudno mi to nazwać) dziwne uczucie, które wzmogło we mnie chęć sięgnięcia po tę właśnie książkę. I wiecie co? Po raz kolejny intuicja podpowiedziała mi idealnie, gdyż ta lektura wywarła na mnie ogromne wrażenie.

Allison to dziewiętnastoletnia dziewczyna tymczasowo mieszkająca w szpitalu psychiatrycznym. Zmaga się z anoreksją i depresją co nie pomaga jej w wyjściu z tego miejsca. Nastolatka od najmłodszych lat wycierpiała bardzo dużo jednak tak naprawdę na początku nikt nie zwracał na to uwagi. Dopiero, gdy jej stan pogorszył się drastycznie matka zauważyła, że coś jest nie tak, a dokładniej wtedy kiedy po śmierci przyjaciela Williama popadła w depresję.

Ta książka sprawiła, że zaczęłam patrzeć na świat zupełnie innymi oczami. Ta książka uświadomiła mi ile może być, bądź też jest w naszym gronie osób, które cierpią na różne zaburzenia. Ta powieść pokazała mi ile dziennie zakładamy różnych masek, aby tylko się komuś przypodobać.

W tej lekturze jak już wspomniałam jest poruszane naprawdę dużo ciężkich tematów. Po pierwsze autorka skupia się na zaburzeniu jakim jest depresja. Allison nie może sobie poradzić po samobójstwie Williama. Autorka stara się nam uzmysłowić, że to zaburzenie to nie tylko zamykanie w sobie i płakanie w ukryciu, czy też nie wychodzenie z domu. Ona pokazuje nam, że na depresję mogą cierpieć też osoby, które w ciągu dnia chodzą cały czas uśmiechnięte i szczęśliwe. Tak naprawdę to tylko maska pod której powierzchnią może kryć się ogromne cierpienie.

"Depresja nie zawsze jest skokiem z balkonu i bezsilnością przywiązującą cię do łóżka. Czasami to też nieschodzący z twarzy uśmiech i płakanie nocami. To duszenie w sobie błagań o pomoc i słów niemocy, gdy chcesz krzyczeć, a nie mówisz nic."

Drugim tematem ale jakże bardzo współczesnym jest próba dostosowania się do otoczenia. Czy nie jest tak, że w każdym gronie zachowujemy się inaczej? Inaczej zachowamy się przy rodzicach, inaczej przy znajomych, inaczej przy ukochanej osobie, a jeszcze inaczej w kolejce w sklepie. W tej powieści świetnie jest pokazane, że wpasowywanie w dane otoczenie nie zawsze jest dobre, a czasem może mieć dla nas tragiczne skutki...

"Boję się bycia sobą. Tak naprawdę bez żadnego racjonalnego powodu. Nie chce po prostu odstawać, być odtrąconą."

I najważniejsza według mnie kwestia poruszona w tej książce to samobójstwo. I nie chodzi tu tylko o jego popełnienie, ale o samo myślenie. Autorka w doskonały sposób wprowadza nas w umysł Williama, który od dawna to planował. Pozwala nam poznać jego myśli, przemyślenia na temat życia, śmierci, ludzi. I za to jestem Pani Annie niezmiernie wdzięczna. Za to, że tak świetnie ukazała nam jak zachowuje się i jak myśli człowiek ze skłonnościami do samobójstwa...

Język powieści jest prosty i łatwy w odbiorze. Jednak treść wręcz zmusza nas do zatrzymania się choć na chwilę i zastanowienie się nad sobą samym i nad naszym zachowaniem wobec innych osób.

Jestem bardzo wdzięczna, że było mi dane poznać historię Allison. Historię, która uświadomiła mi, że bycie sobą to cecha tak ważna, ale we współczesnym świecie bardzo ignorowana.
"Przerwane milczenie" to książka, o której się nie zapomina. To książka, która do końca życie pozostanie zachowana w sercu czytelnika. Książka bardzo poruszająca i wywołująca łzy. Ale jest to również książka, która wiele nas może nauczyć o życiu. Dlatego też uważam, że jest warta poznania jej. I szczerze Was zapewniam, że jeżeli ją raz przeczytacie na pewno nie zapomnicie.







Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

poniedziałek, 15 października 2018

[63] "Amour Fou" - Wojciech Czernek

Autor: Wojciech Czernek
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 436
Ocena: 10/10






Opis z okładki: Czy będziesz umiał zaufać temu, co niewidzialne? 
Można by powiedzieć, że Czarek to zwykły nastolatek. Chodzi do szkoły, spotyka się z kumplami, gra w piłkę nożną. Ma jednak swój sekret, a jest nim gorące uczucie, którym darzy Asię, siostrę jednego ze swoich przyjaciół. Gdy po długim czasie dziewczyna dojrzewa do tej miłości, dochodzi do tragedii, która wstrząsa okolicą.










Wow, wow wow! Co to była za książka! A chodzi mi o powieść "Amour Fou" autorstwa Wojciecha Czerneka. Książka, która zachwyca, wciąga, pożera czas. Po prostu niesamowita! Akcja, bohaterowie, świat przedstawiony. To wszystko idealnie ze sobą współgra. Bardzo ciężko się oderwać. A czytając zakończenie zdecydowanie czujemy niedosyt.

Czarek Polarek to z pozoru zwykły nastolatek mający przyjaciół, uwielbiający grać w piłkę nożną, uczęszczający do szkoły, przeżywający pierwszą miłość. Jednak tylko z pozoru jest zwykłym chłopakiem... Kiedy w tragiczny sposób ginie jego ukochana Asia w chłopcu zaczynają się ukazywać nadprzyrodzone zdolności. Śmierć dziewczyny wstrząsa całą okolicą. Wszyscy są przerażeni i zszokowani. Jednak to nie jedyna tragedia, która w tej miejscowości się wydarzy...

Powieść "Amour Fou" jest napisana w sposób bardzo przyciągający czytelnika. Ma w sobie to "coś" co nie pozwala nam się od niej oderwać. Naprawdę! Każdy rozdział, ba! Każda kolejna strona sprawia, że chcemy jeszcze więcej i więcej. Z niesamowitą szybkością "pożeramy" każdą kolejną stronę, tak nas ta książka absorbuje.

Akcja powieści jest bardzo dynamiczna, rozwojowa i nawet na chwilę nie zwalniająca tępa przez co książkę czytamy z zapartym tchem, bo jak najszybciej chcemy się dowiedzieć co w dalszej części spotka naszych bohaterów. I chwała autorowi za to, gdyż dzięki tej rozwojowej akcji w wydarzeniach nie zaznamy nudy. Prędzej będziemy mieli ochotę przytrzymać powieki zapałkami niż przerwać i zasnąć. Tak ta książka jest genialna! Dawno nie czytałam powieści z tak dynamiczną akcją, gdzie na każdej stronie coś się dzieje.

Czarek Polarek to główny bohater powieści, który zarówno jest jej narratorem. Nie powiem, że opowiedzenie całej historii przez chłopaka bardzo mi się spodobało. Zabieg ten pokazał mi, że powieść pisana z pozycji chłopaka może mieć dużo ciekawszy przebieg. Po za tym autor postarał się, aby bohater miał stały kontakt z czytelnikiem przez co sami bardzo się z nim zżywamy, a czytając zakończenie mimo, iż bardzo chcemy je poznać, to jest nam bardzo przykro, że to już koniec tej niesamowitej przygody. Czarek to bohater do którego od pierwszych stron pałamy sympatią, ale też okazujemy mu dużo współczucia, bo jego życie wcale nie należy do łatwego. Może i miał przyjaciół i ukochaną, ale za to w domu przeżywał piekło przez ojca. Mało tego jego siostra w każdej możliwej chwili wraz ze znajomymi starała się uprzykrzać mu życie, ale mimo tych przeciwności Czarek wyrósł na mądrego, fajnego faceta, który jest w stanie pokonywać największe burze...

"Amour fou" to jeden z najlepszych thriller'ów jakie miałam okazję przeczytać. I właśnie tacy autorzy jak Wojciech Czernek ukazują czytelnikowi, że warto sięgać po mało znane książki i co ważniejsze warto dawać szansę polskim autorom.

Powieść wręcz idealna na zakończenie wakacji. Książka, która pozwala zapomnieć o problem, pozwalająca się zrelaksować, odprężyć. Książka dzięki, której mamy ochotę walczyć o lepsze jutro... Książka, która pokazuje nam, że tak naprawdę ta pierwsza, "szczeniacka" miłość może okazać się tą największą, najpiękniejszą, ale również tą jedyną... Ale jest to również powieść, gdzie mamy do czynienia nie tylko z nadnaturalnymi zdolnościami, ale i istotami. Dlatego jeżeli boicie się duchów to nie czytajcie tej książki nocą, bo opisy są tak realistyczne, że sami mamy wrażenie, że koś jest obok nas.

"Miłość spotkała mnie tylko raz. I to była szalona miłość. Pierwsza, nieskalana i młoda. Mocniejsza niż ogniwa łańcucha, który podtrzymuje więzy niejednej rodziny. Uczucie, z którego pięknem nie mogło równać się nic. Gwiazdy na niebie, bezkresny ocean, żywa natura wydawała się namiastką tego, co było w moim sercu. Jakąś laurką z przedszkola na tle prawdziwego dzieła sztuki. Plamą atramentu przy obrazach Matejki. To była wielka miłość, chociaż szalona".


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

niedziela, 30 września 2018

[62] "Kręgi" - Zbigniew Zborowski




Autor: Zbigniew Zborowski
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 480
Ocena: 9/10


Opis z okładki: "Mężczyźni. Nie wyglądali na potwory. Ten z prawej był niski i pulchny, o jowialnej twarzy. Środkowy był wyższy, ale znacznie starszy. Po lewej stał najmłodszy, z brzuszkiem rysującym się pod dresową bluzą. Może nie jest tak źle? Może chcieli tylko ponapawać się trochę jej strachem? Zażartować? Nie. W ich oczach było coś, co odbierało nadzieję.

W warszawskim parku zostaje znalezione ciało nastolatki. Młoda dziewczyna ma odcięte dłonie. Rusza policyjne śledztwo.
W tym samym czasie wyrzucony z policji Bartosz Konecki, dorabiający jako prywatny detektyw, dostaje zlecenie: ma śledzić młodą aktorkę. Odkrywa, że dziewczyna stara się zebrać informacje na temat brutalnego morderstwa sprzed lat. Morderstwa, które do złudzenia przypomina niedawną zbrodnię na nastolatce.
Czy za zbrodniami stoi ta sama osoba? Jaki związek ze sprawą ma kobieta, którą kazano mu śledzić?
Czy samotny detektyw będzie szybszy niż policja? I czy powstrzyma zło, które zatacza coraz szersze kręgi?





Sięgając po powieść "Kręgi" autorstwa Zbigniewa Zborowskiego początkowo czułam niepewność. Jednak już od pierwszych stron moje obawy zostały bezpowrotnie rozwiane. Zostałam mile zaskoczona, ale i byłam zachwycona tą książką, gdyż już dawno nie czytałam aż tak dobrego kryminału. Kryminału, który wciągnie czytelnika od pierwszej strony i będzie trzymał w niepewności, aż do samego zakończenia. Jestem niezmiernie wdzięczna wydawnictwu Znak za możliwość przeczytania tej powieści.

Historia ta skupia się głównie na poczynaniach prywatnego detektywa Bartosza Koneckiego, który jest byłym policjantem. Konecki otrzymuje nietypowe zlecenie na śledzenie młodej, początkującej aktorki Amelii Stokrockiej, od bogatego biznesmena. W tym samym czasie dochodzi do okrutnego morderstwa. Z śledztwa Koneckiego wynika, że "Stokrotka" zbiera informacje na temat morderstwa sprzed dwudziestu lat. W pewnym momencie Bartek zauważa podobieństwo teraźniejszego zabójstwa z tym sprzed dwudziestu lat. Chcąc rozwikłać tą zagadkę naraża swoje życie na niebezpieczeństwo. Jednak, czy uda mu się uratować najbliższe sobie osoby? Czy zdoła ocalić życie Amelii? Czy będzie w stanie wymierzyć sprawiedliwość?

Bartosz Konecki to główny bohater powieści "Kręgi". Były policjant, który zaczyna zarabiać na życie jako prywatny detektyw. Konecki to postać, którą polubiłam już od samego początku. Nie raz jego zachowania wywołują na naszych ustach uśmiech. Mimo, że został wydalony z policji to jednak cały czas stara się na własną rękę wymierzać sprawiedliwość złoczyńcom. Ale to dlatego, że informując organy ścigania co do swoich przypuszczeń oni go nie słuchają... Bartek to postać bardzo wyrazista. Bohater ten wie, czego chce od życia. Jest on również postacią dynamiczną. W powieści obserwujemy jego rozwój szczególnie psychiczny.

Muszę Wam powiedzieć, że autor bardzo pozytywnie mnie zaskoczył opisami. Otóż nigdy nie przepadałam za długimi opisami wydarzeń. Jednak w tej powieści te opisy dogłębnie uzupełniały i wypełniały cały przebieg wydarzeń. Również dobitne opisy zbrodni, przeżyć bohaterów sprawiały, że miałam ochotę na więcej i więcej. Dzięki nim możemy dokładnie zrozumieć bohaterów.

Małym minusem jest to, że w pewnym momencie można się troszkę pogubić, ale... ale... Autor wpadł na świetny pomysł, aby kilka rozdziałów przed rozwiązaniem zagadki przypomnieć czytelnikowi w skrócie te najważniejsze i kluczowe momenty. Za co jestem niezmiernie mu wdzięczna.

Jestem niezmiernie wdzięczna, że miałam możliwość przeczytać tę powieść, bo naprawdę zostałam bardzo mile zaskoczona. I mimo objętości to nie odczuwamy zmęczenia czytając ją, ani nie mamy wrażenia, że czytamy "flaki z olejem". Powiem Wam, że chociaż powieść ta ma prawie 500 stron to ani przez moment nie mamy odczucia, że się nudzimy. Autor naprawdę stworzył świetną książkę z dynamiczną, wartką i rozwojową akcją, że czytamy ją w mgnieniu oka i kiedy kończymy mamy wrażenie jakbyśmy dopiero zaczęli.

Także jeżeli chcecie w te jesienne wieczory zatopić się w jakiejś lekturze to zdecydowanie polecam Wam "Kręgi" Zborowskiego, bo ta książka naprawdę jest godna uwagi chociażby ze względu na świetnych, wyrazistych bohaterów. Bardzo dynamiczną akcję oraz bardzo zaskakujące zakończenie! Zachęcam Was do zapoznania się z twórczością Zbigniewa Zborowskiego. Na pewno tej decyzji nie pożałujecie! Książkę tę zdecydowanie mogę polecić fanom dobrych kryminałów. Na pewno nie zawiedziecie się na twórczości Zborowskiego. I mimo, że "Kręgi" to kontynuacja cyklu: "Bartosz Konecki" to jeżeli nie przeczytaliście pierwszego tomu to wcale tego nie odczuwamy, bo historia jest zupełnie osobną opowieścią.