wtorek, 13 października 2020

[89] "Piekło na froncie wschodnim. Dzienniki niemieckiego żołnierza 1941-1943" Hans Roth

Autor: Hans Roth 
Opracowanie: Cristine Alexander, Mason Kunze
Wydawnictwo: RM
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 205
Ocena: 8/10




Opis z okładki: "Inwazja armii niemieckiej na Związek Radziecki podczas II wojny światowej to największy i najbardziej krwawy konflikt zbrojny w historii. Gigantyczna liczba żołnierzy, tysiące czołgów i samolotów prowadziły zmagania na niezmierzonych obszarach. Zachowało się niewiele relacji z przebiegu tych walk: tylko bardzo nieliczni ich uczestnicy próbowali zapisywać w formie narracyjnej swoje przeżycia. Historia Hansa Rotha rozpoczyna się późną wiosną 1941 roku i stanowi dziennik służby niemieckiego żołnierza. Roth opisuje swój udział w najbardziej zaciętych bitwach toczących się na froncie wschodnim. Jego refleksje dają poruszający wgląd w codzienne życie żołnierzy Rzeszy, toczących rozpaczliwe zmagania z wrogiem".






Książki historyczne to jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Ostatnimi czasy czytam ich sporo, gdyż poznanie dogłębnie historii, a szczególnie tej dotyczącej drugiej wojny światowej jest dla mnie bardzo ważne. Długo zastanawiałam się czy przeczytać książkę "Piekło na froncie wschodnim" głównie dla tego, że została napisana na podstawie dziennika niemieckiego żołnierza. Jednak zdecydowałam się na to. Czy to była dobra decyzja? Tego dowiecie się czytając poniższą recenzję.

"Piekło na froncie wschodnim. Dzienniki niemieckiego żołnierza 1941-1943" to książka opowiadająca o okrucieństwach wojny. To lektura przepełniona złością, nienawiścią, ale też wiarą i nadzieją. Nadzieją na lepsze jutro. Nadzieją, że nadejdzie dzień kiedy to się skończy. Kiedy skończy się wojna...

Hans Roth to niemiecki żołnierz, który swoją historię zaczyna spisywać w 1941 roku, kiedy ma rozpocząć się plan Barbarossa. Mężczyzna przed wojenną był pracownikiem biura projektowego we Frankfurcie. Został wcielony w szeregów 299 Dywizji Pancernej. W swoich dziennikach opisuje swój udział w najbardziej zaciekłych walkach w trakcie trwania drugiej wojny światowej. Między innymi znajdziemy tutaj opisy bitwy o Kijów oraz o Stalingrad. Bardzo dużą zaletą jest to, że Roth pisał swoje dzienniki na bieżąco, dlatego też zawierają one bardzo wiele szczegółowych informacji, które mimo lat ulatują z pamięci.

"Piekło na froncie wschodnim. Dzienniki niemieckiego żołnierza 1941-1943" to książka, która opisuje codzienne życie żołnierzy pełniących służbę na froncie. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy jakie piekło ci ludzie przechodzili. Po pierwsze nigdy nie wiedzieli kiedy nastąpi atak wroga. Chociaż byli przygotowani, że to w końcu nastąpi to nie zawsze udawało im się to przewidzieć. Warto wspomnieć, że Sowieccy żołnierze swoje ataki zazwyczaj rozpoczynali w nocy, lub nad ranem, co było bardzo kłopotliwe dla Niemców... Po drugie ludzie na froncie niejednokrotnie musieli spać w okopach. Nie zależnie od pogody. Nie raz zdarzały się sytuacje, że spali w błocie, wodzie. Po trzecie nie mieli się gdzie umyć. Często chodzili brudni, spoceni, co przede wszystkim głownie dokuczało im w lecie. Po czwarte i chyba najbardziej drastyczne i traumatyczne przeżycia były związane z patrzeniem na śmierć pobratymców. Dla mnie jako czytelnika takie opisy były najbardziej wstrząsające, dlatego nie wyobrażam sobie co musiały czuć osoby patrzące na to. Po piąte każdy żołnierz miał rodziny, żony, dzieci, do których chciał wrócić. Jednak podczas każdego ataku wroga Ci ludzie byli przygotowani na to, że za chwilę mogą zginąć... Jednak każdy z nich ma nadzieję, że uda mu się przeżyć.

Jak zapewne wiecie wojna jest straszna, okrutna. Jednak dopiero czytając książki pokroju "Piekło na froncie wschodnim. Dzienniki niemieckiego żołnierza 1941-1943" zdajemy sobie sprawę jak wiele złego wojna czyni. W imię jednej osoby giną tysiące niewinnych ludzi. Ta książka dała mi wiele do myślenia. Chociaż została napisana przez Niemcy (naszego wroga) to wywarła na mnie ogromne wrażenie. Nie żałuję, że ją przeczytałam. Wręcz przeciwnie cieszę się, że trafiła w moje ręce. Jest to jedna z tych książek o których się nie zapomina. Jest to książka, która zostanie w mojej pamięci na długo. Myślę, że jeżeli zapoznacie się z jej treścią będziecie mieć na jej temat takie samo, bądź podobne zdanie do mojego.

Jeżeli jesteście pasjonatami historii to bardzo zachęcam was do zapoznania się z lekturą "Piekło na froncie wschodnim. Dzienniki niemieckiego żołnierza 1941-1943". Ta książka zasługuje na poznanie. To biografia, którą powinniśmy przeczytać. Może dzięki temu, że poznamy takie historie w przyszłości nie dopuścimy do ponownego wybuchu wojny...


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

czwartek, 17 września 2020

[88] "Rozplatając warkocz papuszy"

Autor: Leszek Mieszczak
Wydawnictwo: Psychoskok
Rok wydania: 2020 
Liczba stron: 254
Ocena: 8/10


Opis z okładki: "Leszek Mieszczak zaprasza czytelników w niezwykłą podróż do przeszłości, aby odkryć teraźniejszość i przyszłość. Akcja powieści rozpoczyna się i kończy w hospicjum. Klamrowa konstrukcja ukazuje krąg życia. W międzyczasie poznajemy losy głównego bohatera, jego przygody i wszystkie niezwykłe zdarzenia, jakich doświadczył na przestrzeni lat. Wszystko zaczęło się od znalezionej na polu cygańskiej lalki… Ta niezwykła pacynka wywołała ciąg zdarzeń, dzięki którym główny bohater nie tylko przeżył kilka ciekawych przygód, ale przede wszystkim wyruszył na wędrówkę, w której odnalazł własne przeznaczenie, sięgnął do przeszłości dalszej, niż brał to pod uwagę, jako coś możliwego. Mimo wielu niesamowitych zdarzeń wręcz magicznych i niewyobrażalnych, całe jego życie pozostaje głęboko zawierzone Bogu… To on daje mu siłę, jest wsparciem i źródłem energii i wiedzy".




Jesień zbliża się do nas wielkimi krokami. W powietrzu czuć już chłodne powietrze, jest więcej deszczowych dni, które są coraz krótsze. Jednak zaletą tego okresu jest to, że więcej czasu poświęcę na czytanie. Tym razem w moje ręce wpadła książka polskiego autora Leszka Mieszczaka pt. „Rozplatając warkocz papuszy”. Ta powieść zachęciła mnie do siebie opisem jak i również intrygującą, skrywającą w sobie tajemnice okładką. Jednak czy treść również była zachęcająca? Tego dowiecie się czytając poniższą recenzję. 

Bronek to główny bohater powieści „Rozplatając warkocz papuszy”. Poznajemy go kiedy jest już u schyłku życia i leży w hospicjum. Chociaż mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego, że umiera nie traci energii, ani werwy życia. Losy bohatera poznajemy z jego opowieści. Cała historia zaczyna się w momencie, kiedy Bronek był małym chłopcem. Wracając ze szkoły znajduje lalkę w dawnym obozowisku cygańskim. Chłopiec stara się odnaleźć właścicielkę lalki jednak jest to trudniejsze niż mu się początkowo wydaje. Cała ta historia z dzieciństwa ciągnie się za nim do lat młodzieńczych...

Bronek to postać, która całe swoje życie zawierza Bogu. Religia i wiara jest nieodłącznym elementem jego egzystencji. Bóg daje mu siłę i energię do działania, ale jest też również jego wsparciem i nadzieją.

W książce tej znajdujemy też historię z czasów wojny. Jest to historia smutna, przepełniona żalem i okrucieństwem wojny. Ale zawiera również w sobie wiele miłości i szczęścia. Ta wojenna historia pokazuje Nam, że miłość jest tak pięknym i silnym uczuciem, że dzięki niej jesteśmy w stanie przetrwać najcięższe i najboleśniejsze momenty w naszym życiu.

„Rozplatając warkocz papuszy” to książka, która w mojej pamięci i sercu zostanie na bardzo długo. Tak naprawdę nie spodziewałam się, że ta historia wywrze na mnie, aż tak wielkie wrażenie. To historia, która opowiada jak fascynujące i pełne przygód jest życie człowieka. Chociaż tak naprawdę my sami tego nie zauważamy. Żyjemy z dnia na dzień. Dopiero na starość mając czas na przemyślenia zdajemy sobie sprawę ile tak naprawdę w swoim życiu przeżyliśmy. Książka ta jest niezwykle pouczająca i na swój indywidualny sposób piękna. 

Początkowo nie powiem troszkę zniechęciło mnie to jak w opisie przeczytałam, że główny bohater jest osobą bardzo wierzącą. Ale zostałam bardzo mile zaskoczona. Otóż ta książka wcale nie jest tak religijna jakby mogło się wydawać. Owszem Bóg i religia są w tej powieści zauważalne jednak nie są one głównym wątkiem występującym w tejże lekturze. Mimo wszystko wątek Boga w tej książce bardzo oddziałuje na czytelnika. Jest pewien rozdział, który nakłania nas do przemyśleń i refleksji na temat naszej wiary. Jednak, aby zrozumieć ten przekaz musicie sięgnąć po powieść Leszka Mieszczaka i dokładnie poznać losy bohatera.

Zaletą tej powieści jest to, że wydarzenia opisywane są z perspektywy starszego człowieka, który wspomina dawne czasy. Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Rozwój wydarzeń jest rozbudowany, a my czytamy tę książkę z zapartym tchem i wypiekami na twarzy. Kiedy już wciągniemy się w tę historię to nie możemy się od niej oderwać. Książka ta wzbudza w nas wiele skrajnych emocji poczynając od szczęścia kończąc na nienawiści. 

Jeżeli macie ochotę przeczytać dobrą, fascynującą, wciągającą i pouczającą książkę to z całego serca polecam wam powieść „Rozplatając warkocz papuszy” autorstwa Leszka Mieszczaka. Mam nadzieję, że i wam ta historia się spodoba i tak samo jak ja zyskacie do niej sentyment. 

piątek, 4 września 2020

[87] "Żar pocałunku" - Dominika Smoleń

 Autor: Dominika Smoleń
Wydawnictwo: WasPos
Rok wydania: 2020 
Liczba stron: 316
Ocena: 9/10





Opis z okładki: "Wojtek jest skoczkiem narciarskim, któremu wydaje się, że w życiu ma już wszystko, tylko dlatego, że jest dobry w sporcie. W tym sezonie zimowym ma szansę na to, żeby w końcu stanąć na podium i chce dać z siebie wszystko. Pewnego dnia w jego życiu pojawia się Daria, siostra jednego z jego kolegów z drużyny, której widok wręcz odbiera mu dech w piersiach. Chłopak zaczyna rozumieć, że najważniejsza walka w jego karierze dopiero się zaczyna – a on nie jest na nią w najmniejszym stopniu przygotowany".











Powoli kończy się lato, a zaczyna jesień, co pokazuje nam aura za oknem. Jednak zaleta jesieni jest taka, że dzień jest krótszy i mamy zdecydowanie więcej czasu na czytanie. Sięgając po powieść "Żar pocałunku" autorstwa Dominiki Smoleń nie spodziewałam się aż tak dobrej książki. Bardzo dobrze i szybko się ją czyta co dla mnie jest dużą zaletą. Do wybrania właśnie tej książki skłonił mnie opis, oraz zachęcająca i romantyczna okładka, która ma w sobie coś magicznego i przyciągającego.

Wojtek jest skoczkiem narciarskim, który całe swoje życie podporządkowuje temu sportowi. Ciężkie treningi sprawiają, że chłopak nie ma czasu na życie prywatne. Jednak to mu się opłaca, ponieważ w nadchodzącym sezonie ma szansę na stanięcie na wysokiej pozycji w rankingu jak i na podium. Jednak jeden fatalny błąd sprawia, że tak dobrze zapowiadający się sezon odchodzi w zapomnienie. Jednak załamany chłopak nie spodziewa się, że jego wypadek może tak bardzo odmienić jego życie...

Daria to dziewczyna o ciężkim charakterze. Jest siostrą Błażeja, kolegi Wojtka z drużyny. Dziewczyna mieszka za granicą, jednak kiedy postanawia przyjechać do Polski okazuje się, że jej brat nie ma możliwości zajęcia się nią. Błażej prosi więc Wojtka o zaopiekowanie się siostrą. Daria już od pierwszego spotkania przypodobała się chłopakowi. Spodobał mu się jej styl życia i cięty język. Między naszymi bohaterami zaczyna rodzić się uczucie, jednak tak skomplikowanego rozwoju wydarzeń nikt się nie spodziewał...

"Żar pocałunku" to jedna z lepszych młodzieżowych powieści jakie czytałam w ostatnim czasie. Jest to książka ciekawa, wciągająca, przyjemna. Przepełniona ciepłem i miłością. Pokazująca ile człowiek jest w stanie zrobić w imię miłości. Ale... jest to też książka, w której miłość jest też cierpieniem. Ta powieść ukazuje czytelnikowi, że miłość to nie tylko chwile piękne, ale też smutne... Ta historia uczy czytelnika, że nawet najgorsze wydarzenia w naszym życiu mogą doprowadzić do niespodziewanych zwrotów, które mogą odmienić bardzo nasz los.

"Miłość nie jest w końcu prostym uczuciem - jest natomiast cholernie silna i pozwala pokonywać najróżniejsze przeszkody".

Język powieści jest prosty, młodzieżowy i zrozumiały przez co książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Ponadto czczionka w tej książce jest bardzo przyjemna dla oka i wzrok nam się nie męczy. Książka nie jest nudna. Fabuła jest rozbudowana, a my wczuwamy się w odczucia bohaterów. 

Bardzo spodobało mi się to, że "Żar pocałunku" została napisana z punktu widzenia chłopaka-Wojtka. Bardzo rzadko spotykam powieści, w których to mężczyzna jest narratorem, ale muszę przyznać, że bardzo mi się to spodobało. Ponadto jego odczucia są opisywane bardzo szczegółowo, jednak nie jest to zniechęcające, a wręcz przeciwnie.

Jedynym minusem jak dla mnie to były opisu scen seksu. Totalnie mi to nie podchodziło i nie pasowało. Ciężko mi się je czytało. Jak dla mnie były one za mało subtelne (ja właśnie takie uwielbiam). No, ale w samych plusach na ten jeden minus mogę przymknąć oko.

Jeżeli macie ochotę przeczytać świetną, ciekawą i wciągającą powieść młodzieżową to jak najbardziej polecam Wam książkę "Żar pocałunku" autorstwa Dominiki Smoleń. Książka może i nie jest długa, ale wszystko jest w niej fajnie dopasowane, a bohaterów nie da się nie lubić.


piątek, 31 lipca 2020

[86] "Wizja" - Paulina Bronisz

Autor: Paulina Bronisz
Wydawnictwo: NowoCzesne
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 192
Ocena: 9/10

Opis z okładki: "Kim to z pozoru normalna nastolatka, która wraz z rodzicami przenosi się do innego miasta, co
oznacza też dla niej zmianę szkoły. Dziewczyna próbuje odnaleźć się w nowym środowisku.
Poznaje przyjaciół, pojawia się również tajemniczy chłopak, który wydaje się jednak dziwnie
znajomy...
W tej pozornie zwyczajnej historii o dorastaniu następuje nieoczekiwany zwrot. Okazuje się, że
Kim nie jest do końca taka jak jej rówieśnicy – posiada bowiem pewien szczególny dar, który
pozwala jej przewidywać przyszłość. Z czasem odkrywa, że dar ten ma związek ze straszną
rodzinną tajemnicą...
Czy niezwykła zdolność, którą posiada Kim, okaże się błogosławieństwem, czy może
przekleństwem? Czy dziewczyna wykorzysta szansę, jaką dał jej los"?




Tym razem miałam okazję sięgnąć po powieść „Wizja” autorstwa Pauliny Bronisz. Z tą autorką miałam do czynienia pierwszy raz, jednak muszę przyznać, że zostałam bardzo mile zaskoczona. Dawno nie czytałam książek fantasy jednak ta ma w sobie coś co mnie do niej przyciągnęło i absolutnie nie żałuję tego wyboru. Do sięgnięcia po tę książkę skłonił mnie opis, który wyjątkowo mnie do siebie przekonał. Ponadto okładka skradła moje serce, gdyż ma w sobie coś tajemniczego, co sprawia, że od razu chciałam poznać losy bohaterów tej powieści. 

Kim to z pozoru zwyczajna nastolatka. Jednak ma ona dar, którego można jej tylko pozazdrościć. Mianowicie ta dziewczyna miewa wizje przyszłości. Kim przeprowadza się do nowego miasta wraz z rodzicami. Zmiana miejsca zamieszkania oznacza dla niej również zmianę szkoły, co wiąże się z poznaniem nowych ludzi. Kim jest dziewczyną bardzo nieśmiałą i ciężko jej się odnaleźć w nowym środowisku. Jednak w nowej szkole już w pierwszy dzień poznaje Kate, z którą łapie więź. Ponadto poznaje również tajemniczego chłopaka, który kilkukrotnie ratuje ją z opresji... Czy dziewczynie uda odnaleźć się w nowym środowisku? Czy jej dar okaże się przekleństwem? A może będzie zupełnie inaczej? Odpowiedzi na te pytanie uzyskacie sięgając po powieść „Wizja” Pauliny Bronisz.

 „Miłość. Ja jeszcze nigdy się nie zakochałam. Nie wiedziałam, jak to jest, gdy czuje się motylki w brzuchu na widok drugiej osoby. Ale miłość to też cierpienie. Moje wizje były moim przekleństwem. Czy chciałam dzielić się nimi z kimś jeszcze?”

Wow! Co to była za przygoda! Powiem szczerze, że początkowo byłam trochę sceptycznie nastawiona co do tej książki. Nie byłam do końca przekonana, czy dwudziestodwuletnia autorka pobije poprzeczkę jaką stawiają starsze pisarki. Jednak uwierzcie mi, że jak najbardziej Paulina Bronisz sprostała zadaniu. Przejdźmy do plusów tej powieści. Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to bohaterowie, którzy są bardzo wyjątkowi. Każdy jest indywidualistą, ma swój charakter, co bardzo odpowiada temu jaką rolę odgrywają w powieści. Weźmy pod lupę główną bohaterkę Kim. Dziewczyna posiada niezwykły dar, jednak czuje się bardzo samotna. Nie lubi towarzystwa rówieśników. Jest odosobniona. Kate natomiast to dziewczyna, która jest zabawna, rozrywkowa i potrafiąca sprawić, że w nawet tych najgorszych momentach na naszych twarzach zawita uśmiech. Mogło by się wydawać jak dziewczyna „odludek” może dogadać się z niezwykle towarzyską Kate. Otóż może. Ponadto obie mimo swoich przeciwieństw idealnie się do siebie dopasowują. 
Kolejną zaletą tej książki jest język, który według mnie mimo swojego młodzieżowego charakteru nie jest banalny. Wręcz przeciwnie jak dla mnie jest uroczy i idealnie wpasowany w cały charakter powieści. Czcionka jest przyjemna dla oka, a przeczytanie tej książki zajęło mi jeden wieczór. Hmmm... Jedynym minusem jaki znalazłam w powieści „Wizja” jest jej długość. Jak dla mnie ta książka jest zdecydowanie za krótka. Tak naprawdę nie zdążyłam się dobrze poznać z bohaterami, a już musiałam się z nimi żegnać. Czuję lekki niedosyt po zakończeniu i bardzo chciałabym poznać dalsze losy tych ludzi, ponieważ bardzo się z nimi zżyłam i było mi ciężko ich pożegnać, dlatego też jeszcze nie raz do tej książki powrócę. 

Jeżeli macie ochotę przeczytać miłą, łatwą, przyjemną i wciągającą powieść to z całego serca polecam Wam sięgnięcie po „Wizję” autorstwa Pauliny Bronisz. Mimo tego, że jest to książka krótka, dosłownie na jeden wieczór, to pozostaje w pamięci czytelnika na długo. Powieść ta może się wydawać typowo młodzieżowa, jednak ma w sobie przekaz, który trafi do każdego.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

niedziela, 19 lipca 2020

[85] "Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu" - Monika Rzepiela

Autor: Monika Rzepiela
Wydawnictwo: Szara godzina
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 464
Ocena: 9/10


Opis z okładki: "Ciężarna Marysia Konopka porzucona przez dziedzica Pawłówki postanawia odebrać sobie życie. Los jednak przychodzi jej z pomocą, bo w chwili, gdy pętla ma zacisnąć się na jej szyi zostaje nieoczekiwanie uratowana. Leontyna natomiast wbrew swej woli poślubia warszawiaka Aleksandra Sokołowskiego, człowieka, który umiejętnie skrywa swe prawdziwe oblicze. Elwira, chcąc uniknąć złożenia zakonnych ślubów ucieka nocą z ukochanym. Życie trzech panien toczy się odtąd różnymi torami. Nie brakuje salonowych intryg, radości i smutku, ludzkich dramatów. Zbuntowane kobiece serca popełniają błędy…
Tymczasem przez kraj przetacza się historia: insurekcja kościuszkowska, upadek Rzeczypospolitej, wojny napoleońskie. Polacy zapatrzeni w Napoleona wierzą, że walcząc u boku cesarza Francuzów wskrzeszą upadłą ojczyznę.
Jak w tych burzliwych czasach odnajdą się bohaterowie powieści?"



Według kalendarza lato w pełni, jednak pogoda nas tego roku niestety nie rozpieszcza. No cóż przynajmniej jest czas na czytanie, a zawsze znajdzie się książka godna uwagi. Tym razem w moje ręce trafiła kolejna powieść autorstwa Moniki Rzepieli pt. „Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu”. Do sięgnięcia po tę powieść skłoniło mnie to, że już wcześniej znałam twórczość tej autorki, a jej poprzednie książki mnie oczarowały. Czy i tym razem to spotkanie było owocne? Tego dowiecie się czytając poniższą recenzję.

Na początku chce Wam uświadomić to, że „Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu” jest kontynuacją książki „Szlacheckie gniazdo”, ale mimo iż nie było mi dane przeczytaj pierwszej części to bardzo tego nie odczułam. Może momentami brakowało mi pewnych informacji, ale nie wpływało to bardzo znacząco na tę historię, bo wiele rzeczy można było sobie dopowiedzieć.

Marysia Konopka dowiaduje się, że jest w ciąży. Jednak dziewczyna wcale nie cieszy się z tego powodu, wręcz przeciwnie jest zrozpaczona. Marysia nie jest mężatką, a w jej wiosce nieślubne dziecko jest nazywane bękartem, a jego matka ladacznicą. Ponadto dziewczyna zaszła w ciążę z dziedzicem Pawłówki. Zrozpaczona podejmuje ostateczną decyzję. Mianowicie, chce popełnić samobójstwo. Jednak los jest dla niej łaskawszy i kiedy zaciska pętle na szyi ratuje ją Jacek Robak. Chłopak proponuje jej układ, który ma wybawić Marysię z kłopotów.
Jak się okazuje w Pawłówce też nie jest kolorowo. Leotyna zostaje wydana za mąż za warszawiaka Aleksandra Sokołowskiego, który początkowo skutecznie ukrywa swoje prawdziwe oblicze. Dziewczyna bowiem niedługo po ślubie przeżyje piekło, na które żadna kobieta nie zasługuje. Druga mieszkanka Pawłówki Elwira natomiast za decyzją rodziców ma złożyć śluby zakonne, jednak dziewczyna jest zdeterminowana, aby do tego nie dopuścić. Dlatego też postanawia pójść za głosem serca i ucieka z ukochanym, chociaż wie, że ta ucieczka może na zawsze pozbawić ją rodziny...
Tak więc życie panienek toczy się swoim rytmem. Każda podąża swoją drogą. Każda z nich podejmuje decyzje, które w mniejszym, lub większym stopniu mają wpływ na ich przyszłość. Jednak nie wszystkie są słuszne...

Uwielbiam styl pisania Moniki Rzepieli, który według mnie ma wyjątkowy talent. Jej powieści są magiczne i czarujące. Opisy, które zawiera w swoich powieściach pozwalają nam się przenieść w realia danej powieści. Ponadto są one piękne, zachwycające, a przede wszystkim nie nudzą czytelnika. Autorka ma swój wyjątkowy styl i z wielką radością sięgam po kolejne tytuły wychodzące spod jej pióra.

Książka „Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu” zauroczyła mnie tak jak poprzednie książki tej autorki. Jest to książka, która zawiera w sobie dwa światy. Mianowicie mamy tutaj świat wymyślony przez autorkę, ale mamy też świat historyczny. W tej książce znajdziemy nawiązania do np. insurekcji kościuszkowskiej (najsławniejsze chłopskie powstanie), upadku Rzeczypospolitej, wojen napoleońskich. Właśnie za to kocham te powieści. Losy bohaterów ukazane na tle historycznym są niezwykle ciekawe, wciągające, ale i uczące. Dzięki barwnym opisom możemy w pełni poznać realia tamtego świata i jego mieszkańców. Poznajemy ich obyczaje, tradycje, zachowania. Ponadto cała powieść jest pisana językiem tamtych czasów. Jednak nie jest to w żadnym wypadku żadne utrudnienie. Wręcz przeciwnie dzięki temu możemy sobie jeszcze łatwiej przenieść się w tamte czasy.

Jeżeli szukacie ciekawej, wciągającej i cudownej lektury to z całego serca polecam Wam książkę „Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu”. Oczywiście jeżeli macie taką możliwość tą sięgnijcie po pierwszą część tej historii. Jak już wspominałam ja na tej książce się nie zawiodłam. Wręcz przeciwnie, zostałam bardzo mile zaskoczona. Zapewne jeszcze nie raz sięgnę po książki autorstwa Moniki Rzepieli i teraz już wiem, że żadna chwila z jej książkami nie będzie stracona.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

piątek, 3 kwietnia 2020

[84] "Chłopiec" Zbigniew Zyśk

Autor: Zbigniew Zyśk
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 234
Ocena: 7/10





Opis z okładki: "Bohatera porywa wir życia w wielkim mieście. W przeciwieństwie do ustatkowanego ojca gliniarza rujnuje swoje życie osobiste i zawodowe.

Przy życiu utrzymuje go głód doznań, prymitywnych i hedonistycznych, oraz pewien dług…"














Jak zapewne zauważyliście jestem fanką kryminałów, sensacji i thrillerów. Powieści z tych gatunków zajmują w mojej biblioteczce najwięcej miejsca. Kiedy ukazuje się jakaś nowość nie mogę przejść obok niej obojętnie. Tak było i tym razem. Po książkę "Chłopiec" autorstwa Zbigniewa Zyśk zdecydowałam się sięgnąć ze względu na zachęcający i ciekawy opis. Jednak to nie wszystko. Ta lektura skusiła mnie również okładką, która jest tajemnicza, mroczna i intrygująca. Jednak czy ta książka była naprawdę tak świetna jak się zapowiadała? Tego dowiecie się czytając poniższą recenzję.


Główny bohater powieści "Chłopiec" to Mateusz. Jest to mężczyzna, który miał trudne dzieciństwo, gdyż wychowywał się pod okiem ojca policjanta, który był wobec  niego tyranem. Mateusz kiedy dorasta chce pokazać ojcu, że nie będzie mu się dalej podporządkowywał, dlatego też zaczyna wieść nocne życie. Imprezy, kluby, narkotyki... To wszystko zaczyna powoli rujnować mu życie zarówno zawodowe jak i osobiste. Wyrwanie z tego półświatka wcale nie jest takie proste jak mu się wydawało. Ponadto pewien dług nie pozwala mu o sobie zapomnieć...


Powieść "Chłopiec" może nie należy do najlepszych jakie czytałam, jednak nie jest na straconej pozycji. Zaletą tej książki jest na pewno to jak skonstruowana została cała fabuła. Rozwój akcji jest dynamiczny i nie mamy czasu na nudę. Ze strony na stronę dowiadujemy się co rusz nowych rzeczy, które nie raz "wbiją nas w fotel". Ponadto bohaterowie powieści są nietuzinkowi i charakterystyczni. Są to postacie bardzo wyraziste i ciekawie wykreowane. Każda z nich ma swój indywidualny charakter przez co książka jest według mnie wyjątkowa. "Chłopiec" nie jest długą książką ma zaledwie dwieście trzydzieści cztery strony jednak to nie oznacza, że jest zła, bo jak dobrze wiemy w dobrej powieści nie liczy się ilość, a jakość. Mogę również powiedzieć, że czcionka użyta w tej książce jest świetna. Czytając nie męczymy oczu, a właśnie dzięki niej powieść czyta się bardzo szybko. Zaskakujące dla czytelnika jest również zakończenie.

Dobrze w takim razie przejdźmy do minusów. Otóż dawno nie czytałam powieści z tyloma wulgaryzmami. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że język jest stylizowane na realia świata przedstawionego, jednak taki zabieg nie przypadł mi do gustu. Niestety według mnie tych wulgaryzmów było za dużo, a momentami wydawało mi się, że były one nie potrzebnie wrzucane. Ale wiem, że autor chciał w jak najlepszy sposób przedstawić czytelnikowi świat nocnego życia.


Jeżeli macie ochotę przeczytać ciekawy thriller to polecam Wam "Chłopiec" autorstwa Zbigniewa Zyśk. Książka ta według mnie jest dobra i napisana w poprawny sposób. Warsztat pisarski autora również jest na wysoki poziomie. Ponadto wiedza autora na temat życia w półświatku również sprawia, że książka ma swój osobliwy urok. Ta powieść skierowana jest do osób, które gustują w takich gatunkach. Polecam Wam ją cieplutko. Mam również nadzieję, że ten wybór, będzie dobrym wyborem, a Wy przy tej lekturze spędzicie miło czas.

niedziela, 8 marca 2020

[83] #PRZEDPREMIEROWO "Eine kleine trup" - Olga Warykowska

Autor: Olga Warykowska
Wydawnictwo: Novea Res
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 254
Ocena: 7/10


Opis z okładki: Amadeusz Wagner, drugi flecista Filharmonii Wrocławskiej, zmierza na przymusowy urlop do Gawrych Rudy, do rodzicielki. Na Podlasiu – poza kartaczami, sernikiem, pierogami, racuchami, rosołem, kanapkami i pozostałymi smakołykami mamusi – czekają na niego tajemnice skrywane przez mieszkańców tego urokliwego regionu. Jest złodziej, jest trup znienawidzonej przez wszystkich nauczycielki – Francy, są duchowni i są kumple ze szkoły. Wagner z „Eine kleine Nachtmusik” i burczącym brzuchem w tle, karcony na każdym kroku przez mamusię, próbuje rozwikłać pewną dość skomplikowaną zagadkę, ale właściwie nikt nie chce mu w tym pomóc. Każdy wydaje się w pewien sposób uwikłany w tę sprawę.

Co takiego wiedziała Franca, że zginęła?




„Eine kleine trup” to druga powieść Olgi Warykowskiej, gdzie głównym bohaterem jest Amadeusz Wagner – flecista robiący karierę w filharmoni we Wrocławiu. Mimo, iż nie czytałam pierwszej części pt. „Cztery pory śmierci” to świetnie odnalazłam się w losach bohatera, a braki nieznajomości poprzedniej lektury bardzo nie wpływały na zrozumienie tejże fabuły. Po tę książkę sięgnęłam, ponieważ zachęcił mnie do tego opis, który bardzo mnie zaintrygował.

Amadeusz Wagner to główny bohater powieści „Eine kleine trup”. Stał się on sławny, gdyż udało mu się złapać zabójcę z filharmoni. Jednak wiedział on za dużo i został wysłany na bezpłatny urlop. Postanawia on odwiedzić rodzinne strony, czyli miejscowość, w której się wychował Gawrych Rudy. Niespodziwanie w Boże Ciało zostają znalezione zwłoki jednej z najbardziej znienawidzonych osób jaką jest Franca – despotyczna nauczycielka, nie mająca szacunku do nikogo. Ponadto w Gawrych Rudy pojawia się złodziej, który okrada mieszkańców. Jednak co jest dziwne połowę ze skradzionych rzeczy zostawia okradzionym osobom. Amadeusz stara się rozwiązać nietypową zagadkę kradzieży oraz zabójstwa Francy. Jednak nie jest to takie proste, ponieważ każdy z mieszkańców ma jakieś tajemnice i nie chce współpracować przy wyjaśnieniu tej sprawy. Mało tego nikt nie chce żeby ta sprawa została rozwiązana. Czy Amadeuszowi uda się odnaleźć złodzieja i zabójcę? Tego dowiecie się sięgając po powieść „Eine kleine trup” autorstwa Olgi Warykowskiej.

Na początku chciałabym przedstawić negatywne aspekty tej książki. Otóż najbardziej irytującą rzeczą w tej powieści było używanie zdrobnień. I nie chodzi mi tutaj o błahe zdrobnienia jak np.: zwracanie się małego dziecka do rodziców „mamusiu, tatusiu”. Chodzi głównie o to, że Amadeusz – dorosły mężczyzna, pracujący i zarabiający na siebie cały czas zwraca się do mamy „mamusiu”, a siedzi na „ławeczce” przed szkołą. No dla mnie było to strasznie irytujące, głównie dlatego, że tych zdrobnień było dużo i według mnie były nadużywane, a nie jest to książka dla dzieci. Drugim negatywnym aspektem tej powieści jest sama postać głównego bohatera – Amadeusza Wagnera. Cóż ten bohater nie przypadł mi do gustu. Niestety jest to postać, którą ciężko polubić. Może i mieszkając we Wrocławiu jest samodzielny, to bardzo ciężko to zauważyć, kiedy mieszka u mamusi. Mamusia go we wszystkim wyręcza i (mimo, że jest dorosły) zmusza go do robienia rzeczy, na które chłopak nie ma wcale ochoty, a on jako dobry syn nie przeciwstawia się jej, a wręcz się jej bez żadnego słowa podporządkowuje. Jednak znajduję też plusy w jego postaci. Jest on bardzo inteligenty i mądry, czego nauczyło go życie. Mimo iż był nękany i dręczony nie poddał się i udało mu się wyjść na prostą i robić karierę.

Teraz przejdźmy do pozytywów tej powieści. Pierwszym jej atutem jest język, który jest prosty i zrozumiały. Książkę czyta się przyjemnie i szybko, na co wpływ ma też jej długość i czcionka, która nie jest męcząca dla oka. Ponadto bardzo podobała mi się kreacja bohaterów, którzy mieli zupełnie różne charaktery, a każdy z nich był zdecydowanie indywidualistą. Ciekawe jest też to jak ukazane jest życie mieszkańców i ich relacje. Każdy staje za sobą murem i mimo iż wiedzą co się dzieje z każdym, nawet jeżeli znają o sobie własne tajemnice i sekrety nikt tego nie wyjawi. Cóż można to uznać za sąsiedzką zmowę, jednak mi osobiście takie przedstawienie życia lokalnej społeczności się podobało.

„Eine kleine trup” to książka, która nie każdemu może przypaść do gustu.  Należy ona do gatunku kryminału. Mimo, iż po przeczytaniu kilku stron nie do końca byłam przekonana, czy warto ją przeczytać, to po skończeniu nie żałowałam, a rozwiązanie zagadki było niezwykle zaskakujące. Jeżeli macie ochotę na przeczytanie lekkiego, nie wymagającego kryminału to jak najbardziej wam tę książkę polecam. Może nie jest to powieść wysokich lotów, jednak ma w sobie coś co nie pozwala nam się od niej oderwać, a wpadając na kolejne tropy wraz z głównym bohaterem z niecierpliwością oczekujemy rozwoju wydarzeń.

niedziela, 1 marca 2020

NOWINKI CZYTELNICZE - MARZEC #1

Jan Nyman, detektyw z tajnej jednostki operacyjnej Krajowej Policji Centralnej, zostaje wysłany do sennego nadmorskiego miasteczka, by przeprowadzić śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci. Misja jest jasna: dowiedzieć się, co naprawdę się stało, wykorzystując wszelkie niezbędne środki.
Ale Nyman wkrótce odkrywa, że w tej sprawie nic nie jest proste. Nawet miejsce zbrodni – dziwaczna wesoła tropikalna wioska na ponurym fińskim wybrzeżu. Tu słońce rozgrzewa piasek do spektakularnych 13 stopni Celsjusza… Każdy odwiedzający otrzymuje wspaniałego dmuchanego flaminga – może jeszcze nie nadmuchanego, ale co tam. Kto może oprzeć się pokusie pobytu na „najgorętszej plaży w Finlandii”? Najwyraźniej nie zuchwali mordercy…

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/najgoretsza-plaza-w-finlandii/




To była najdłuższa noc w roku, kiedy wszystko może się zdarzyć. Trzy dziewczynki zaginęły. Jedna wróciła. Opowieść się rozpoczyna…
W ciemną noc w środku zimy w starej gospodzie nad Tamizą ma miejsce niezwykłe wydarzenie. Stali bywalcy właśnie zabijają czas opowieściami, kiedy w drzwiach pojawia się ciężko ranny nieznajomy. W ramionach trzyma martwą dziewczynkę. Kiedy godzinę później dziecko zaczyna oddychać, nikt nie może w to uwierzyć. Cud? Czy magiczna sztuczka? Może nauka będzie w stanie to rozstrzygnąć?
Mieszkańcy nabrzeży prześcigają się w pomysłach, by rozwiązać zagadkę dziewczynki, która umarła, a potem ożyła. Mijają jednak dni, a tajemnica wydaje się coraz bardziej nieprzenikniona. Dziewczynka okazuje się niema i nie może odpowiedzieć na pytania: kim jest, skąd pochodzi i co stało się z jej bliskimi. W tej sprawie pojawia się coraz więcej pytań i wątpliwości.

Tymczasem trzy rodziny wyrażają chęć, by wziąć dziecko pod opiekę. Zamożna młoda matka wierzy, że dziewczynka jest jej córką, która zaginęła dwa lata wcześniej. Rodzina farmerów, która wciąż przeżywa sekretny romans syna, szykuje się na przyjęcie wnuczki. Skromna i skryta gospodyni proboszcza widzi w małej niemowie swoją młodszą siostrę. Każda z tych osób ma własną opowieść, której granice między rzeczywistością a fantazją są ulotne i rozlewają się czasami jak niekontrolowane wody rzeki.

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/byla-sobie-rzeka/



Czterdzieste urodziny Livii zapowiadają się wyjątkowo hucznie, o wiele bardziej spektakularnie, niż mogłoby wyglądać jej wesele, którego zresztą nigdy nie miała…
Na przyjęciu zjawią się wszyscy, na których jej zależy, za wyjątkiem córki, Marnie, która studiuje zagranicą. I chociaż Livia kocha Marnie, skrycie cieszy się, że jej nie będzie. Gdy tylko przyjęcie się skończy, Livia zamierza wyjawić swojemu mężowi, Adamowi, sekret dotyczący Marnie. Na razie jednak chce cieszyć się szczęśliwymi chwilami z rodziną.
Adam chce, żeby przyjęcie Livii było idealne, dlatego w tajemnicy planuje sprowadzić Marnie do domu. To ma być jego wielka urodzinowa niespodzianka. I wtedy dowiaduje się o czymś strasznym… Musi powiedzieć Livii. Ale jak mógłby zepsuć jej ten dzień – jest taka szczęśliwa, a goście już zaczęli się schodzić…

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/dylemat/




Matthew Shapiro, wykładowca na Harvardzie, wciąż nie może się otrząsnąć po tragicznej śmierci żony. Jedyny sens jego egzystencji nadaje czteroletnia córeczka, i to ze względu na nią Matthew nie poddaje się depresji. O tym, by zaczął znowu dostrzegać uroki życia, nie ma jednak mowy.
Emma Lovenstein może o sobie śmiało powiedzieć, że osiągnęła sukces zawodowy. Pracuje jako sommelierka w renomowanej nowojorskiej restauracji i jest uznawana za jedną ze wschodzących gwiazd w tym zawodzie. Niestety, w życiu osobistym zupełnie się jej nie wiedzie. Ma wprost talent do pakowania się w związki bez perspektyw.
Kiedy Matthew kupuje używany komputer, nie ma pojęcia, że ten przedmiot odmieni jego życie. Na dysku laptopa, który wbrew temu, co twierdził sprzedający, nie został dokładnie wyczyszczony, znajdują się zdjęcia, a także adres mailowy osoby, która je wykonała – młodej kobiety, prawdopodobnie poprzedniej właścicielki komputera. Matthew wysyła jej wiadomość, ona mu odpowiada i... rozpoczyna się coś, czego żadne z nich nie jest w stanie pojąć.

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/jutro/



Sielankowe dzieciństwo Saffron Courtney zostaje przerwane przez rodzinną tragedię, która zmusza nastolatkę, by dorosła znacznie szybciej, niż wynikałoby to z jej metryki. Nieodparta ciekawość świata i nieustające pragnienie przygód zawiodą ją do Anglii, w sam środek zbierającej się burzy, która poprzedza II wojnę światową.

Młody Gerhard von Meerbach, spadkobierca fortuny przemysłowej i zagorzały zwolennik partii nazistowskiej, stara się pozostać wierny swoim zasadom w coraz bardziej okrutnym świecie. Jego przyjaźń z Żydem naraża go na niebezpieczeństwo i zmusza do przeciwstawienia się siłom zła, które opanowały jego kraj i rodzinę.

Gdy nad Europą zacznie szaleć wojenna zawierucha, światy Saffron i Gerharda zderzą się. Czy więcej będzie ich łączyć, czy dzielić?

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/lzy-wojny/




Spokojny poranek w Sztokholmie. Ewert Grens zostaje wezwany do kostnicy. W zamkniętym pomieszczeniu znajduje się o jedno ciało za dużo. Skąd się tam wzięło?
Piet Hoffman przenosi się w nowe miejsce, aby wypełnić ostatnią niebezpieczną misję, zanim definitywnie porzuci życie kryminalisty. Czeka go podróż przez gorącą, pozbawioną wody pustynię i wzburzone morze, w odległe zakątki świata, gdzie ludzkie życie nie ma żadnej wartości.
Tymczasem w Szwecji Zofia i jej synowie z utęsknieniem wyczekują na powrót Pieta. Gdy zjawi się w domu, będą mogli wreszcie odnaleźć spokój. Rodzinna sielanka nie trwa jednak długo, a poczucie bezpieczeństwa jest złudne – synom Pieta Hoffmana zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo.

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/trzy-godziny/






Fanom Cudownego chłopaka Julian znany jest głównie jako szkolny prześladowca Augusta. Biały ptak ukazuje historię Juliana z innej strony – chłopiec odkrywa poruszającą historię swojej babci, która podczas II wojny światowej ukrywała się w okupowanej przez nazistów Francji i została ocalona przez pewnego chłopca.

R.J. Palacio przez lata pracowała jako ilustratorka i projektantka okładek, nadawała blasku historiom innych – nie swoim. Teraz zdecydowała się połączyć dwie pasje – obraz i słowo – i opowiedzieć o dobru, które warto krzewić zawsze – bez względu na okoliczności.

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/bialy-ptak-cudowny-chlopak/






Przejmujące wspomnienia dwunastu kobiet, które przeżyły piekło niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Książka jest efektem rozmów autorki z każdą z bohaterek.
Leokadia Rowińska do obozu trafiła w trzecim miesiącu ciąży. Wspomina, jak okrutnie traktowane były kobiety oczekujące potomstwa. Ireneusz, bo takie imię nadała swojemu synkowi, stał się najmłodszą ofiarą Marszu Śmierci. Pochowała go w pudełku po makaronie.
Zofia Wareluk urodziła się w Auschwitz. Swoją smutną historię opowiada na podstawie wspomnień matki. Poród Zosi odbierała Stanisława Leszczyńska.
Urszula Koperska do obozu trafiła jako 8-letnie dziecko. Opowiada o głodzie, tęsknocie i strachu. Jej wspomnienia to historia każdego dziecka w Auschwitz. W baraku, w którym się znajdowała, więzień artysta, rysował dzieciom na ścianie obrazki, które przetrwały do dziś.
Wiesława Gołąbek w obozie przebywała prawie trzy lata. W tym samym baraku co ona znalazła się Seweryna Szmaglewska. Pisarka wspomina 16-letnią Wiesię w swojej książce Dymy nad Birkenau.
Walentyna Nikodem była w Auschwitz świadkiem wielu bestialskich poczynań esesmanek. To ona pod koniec wojny spotkała jedną z najokrutniejszych morderczyń i doprowadziła do jej egzekucji.
To tylko niektóre z historii, ale każda z nich zasługuje na pamięć.

https://muza.com.pl/zapowiedzi/3486-dziewczeta-z-auschwitz-9788328714151.html


Kilkadziesiąt lat temu ludzkość została zdziesiątkowana przez tajemniczą chorobę, wobec której cała współczesna medycyna okazała się bezradna. Ogarniająca świat pandemia stała się zarzewiem międzynarodowego konfliktu i wojny nuklearnej, a Ziemia zamieniła się w pustynię. Ci, którzy ocaleli, budują miasta pod kopułami chroniącymi przed atomowym wiatrem. W tej postapokaliptycznej rzeczywistości istnieje tylko jeden cel – znaleźć jak najszybciej remedium na rozprzestrzeniającą się zarazę.
David, młody student, również marzy o tym, że pewnego dnia uda mu się poznać przyczyny choroby i stworzyć na nią skuteczny lek. Jednak wkrótce pojawiają się u niego objawy, które tak dobrze zna i których tak bardzo się boi... Zesłany do getta, gdzie przebywają zarażeni, musi dostosować się do praw rządzących tym nieludzkim światem. Czy uda mu się przetrwać i dotrzeć do źródła nękających ludzkość cierpień?





Łódź. Mglisty, wiosenny poranek. W przypałacowym stawie na Księżym Młynie zostaje znalezione ciało młodego, wysportowanego mężczyzny. Przyczyna śmierci sportsmena zaskakuje śledczych Jakuba Karskiego i Tomasza Mielczarka. Sekcja zwłok wskazuje na działanie pewnego związku chemicznego, co dowodzi, że zabójca działał w przemyślany sposób. Policjanci wkraczają w świat sportu siłowego, aby poznać system pracy i zwyczaje trenerów personalnych. Tymczasem o Julię Bronicką, właścicielkę Bomboni Cafe, znów upomina się przeszłość. Tym razem z sukcesem. Julia za wiedzę o swojej rodzinie jest gotowa poświęcić wiele. Nie spodziewa się jednak, że los zażąda od niej najwyższej ceny.

https://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=bigamista,druk







Najdrobniejsza zmiana tonu głosu wystarcza słynnemu fonetykowi sądowemu Matthiasowi Heglowi, by odróżnić prawdę od kłamstwa. Dzięki jego pomocy udało się zatrzymać wielu przestępców, ale czyżby tym razem słynny berliński biegły sam skłamał…?
Matthias Hegel niespodziewanie przyznał się do morderstwa…
Jula Ansorge prowadzi podcast na temat prawdziwych zbrodni: specjalizuje się w rehabilitacji niesprawiedliwie skazanych i chce koniecznie poznać prawdę. Nie wierzy w winę Hegla, gdy jednak głębiej wnika w sprawę, wpada w wir zbrodni, gdzie sama może stać się ofiarą…




„Nazywam się Emily Wade. Burzliwe życie mojej matki nauczyło mnie, że nie ma czegoś takiego, jak: I żyli długo i szczęśliwie. Wszystkie związki są z góry skazane na porażkę. Za to jeśli ludzi łączy tylko seks, życie jest przyjemne i nieskomplikowane. Trzymałam się tych reguł do chwili, kiedy spotkałam Jacksona Caine’a – zabójczo przystojnego milionera. Jackson nie wierzyłw związki tak samo jak ja. I zaproponował, żebyśmy spisali kontrakt…”„Nazywam się Jackson Caine. Kilka rozwodów i ponownych małżeństw moich rodziców nauczyło mnie, że nie ma związku, który by się nie rozpadł. Robiłem karierę i spotykałem się z wieloma kobietami. Do chwili, kiedy spotkałam Emily Wade. Byliśmy dla siebie idealnymi partnerami. Więc spisaliśmy kontrakt na nasz idealny związek – bez komplikacji, dramatów, zaangażowania. I nasz kontrakt działał idealnie, dopóki oboje nie złamaliśmy ustalonych zasad…”



Marcelina poznaje swojego przyszłego męża w trakcie wieczoru panieńskiego swojej najbliższej przyjaciółki. Nigdy dotąd nie spotkała kogoś takiego: Adam jest chodzącym ideałem o urodzie hollywoodzkiego aktora. Nie może uwierzyć, że wybrał właśnie ją, bo przecież mógłby mieć każdą!
Jednak miłość nie zadaje pytań, więc dziewczyna daje się ponieść euforii. Woli nie zauważać, że Adam ma swoje dziwne sprawy, do których jej nie dopuszcza. Marcelina z radością przyjmuje oświadczyny i daje się wciągnąć w wir szokujących wydarzeń, które odmienią wszystko. Na ile możemy poznać drugiego człowieka? Ile może w naszym życiu zmienić jeden człowiek?





A podobno nie ma nic nudniejszego niż praca w bibliotece! Takie spostrzeżenie pojawiło się w głowie Matyldy Dominiczak, gdy stała nad leżącym w archiwum trupem jednego z czytelników, o którym mogła powiedzieć tylko tyle, że zazwyczaj nie zwracał książek w terminie. Jeszcze tego ranka niewinna bibliotekarka staje się główną podejrzaną w sprawie o zabójstwo.
Matylda nie zwykła pozostawiać w rękach innych osób tego, co da radę zrobić sama. Wbrew przeciwnościom losu, protestom męża, zakazom naczelnika policji i niechęci dyrektora biblioteki postanawia odkryć prawdę, a przynajmniej oczyścić się z zarzutów i podsunąć śledczym innego podejrzanego.





Czy można polubić życie w złotej klatce, tak że nie chce się jej opuścić i wrócić do M-5? Czy bogactwo i rutyna są silniejsze od naturalnego pragnienia wolności?
Jak potoczą się losy kobiet z rodu Salimich - Doroty i jej dwóch córek: Marysi i Darii - oraz ich życiowych partnerów? Czy Dorota po życiowej zawierusze będzie mogła spokojnie cieszyć się szczęściem swojego stadła? Czy miłość Hamida i Marysi Binladenów okaże się wieczna? A może na ich krystalicznym związku pojawi się rysa? A Daria? Czy po latach spędzonych u boku zbrodniarza i terrorysty Jasema Alzaniego potrafi się od niego uwolnić i żyć w cywilizowanym świecie prawa?
Do głosu dochodzi też młode pokolenie - Nadia Binladen i Adaś Nowicki. Czy wzorem starszych będą mieli skłonność do popełniania głupich błędów i wpadania w tarapaty?
Jak zmienia się współczesny arabski świat? Co nowego w Arabii Saudyjskiej?



Czterdzieste urodziny Livii zapowiadają się wyjątkowo hucznie, o wiele bardziej spektakularnie, niż mogłoby wyglądać jej wesele, którego zresztą nigdy nie miała…
Na przyjęciu zjawią się wszyscy, na których jej zależy, za wyjątkiem córki, Marnie, która studiuje zagranicą. I chociaż Livia kocha Marnie, skrycie cieszy się, że jej nie będzie. Gdy tylko przyjęcie się skończy, Livia zamierza wyjawić swojemu mężowi, Adamowi, sekret dotyczący Marnie. Na razie jednak chce cieszyć się szczęśliwymi chwilami z rodziną.
Adam chce, żeby przyjęcie Livii było idealne, dlatego w tajemnicy planuje sprowadzić Marnie do domu. To ma być jego wielka urodzinowa niespodzianka. I wtedy dowiaduje się o czymś strasznym… Musi powiedzieć Livii. Ale jak mógłby zepsuć jej ten dzień – jest taka szczęśliwa, a goście już zaczęli się schodzić…




To tylko kilka moich propozycji. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie.
P.S. Jeżeli macie jakieś inne ciekawe propozycje to podrzucie w komentarzach :)


poniedziałek, 24 lutego 2020

[82] "W deszczu łatwiej ukryć łzy" - Beata Olejnik

Autor: Beata Olejnik
Wydawnictwo: Novea Res
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 422
Ocena: 8/10


Opis z okładki:Czy można kochać wbrew sobie?


Czasem wystarczy chwila, by w życiu zmieniło się dosłownie wszystko... Właśnie tak było w przypadku Marty, która w zimny grudniowy dzień dostrzegła za oknem swojej kwiaciarni przemarzniętego chłopca i zaproponowała mu herbatę. Kobieta nie spodziewała się, że ten drobny gest poprowadzi jej życie w zaskakującym kierunku. Bo przecież miała wszystko: dobrze prosperujący własny biznes, przyjaciół, stały związek… Jednak wkrótce okazuje się, że ukochany mężczyzna pragnie innego życia za granicą, a Marta ma silną konkurencję – w postaci pieniędzy. Gdy jeden związek się rozpada, rodzi się nowy, oparty na prawdziwej przyjaźni. Czy to możliwe, by przerodził się w coś więcej?






Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że w moje ręce trafiła tak niezwykle emocjonująca i poruszająca powieść. Początkowo nie byłam co do niej przekonana. Jednak okładka ma coś takiego w sobie, że postanowiłam zaryzykować, ponadto opis też wydał mi się interesujący. Jakże się cieszę, że się nie pomyliłam i nie zawiodłam, a ta książka trafi do grona moich ulubionych. Mowa tutaj o powieści autorstwa Beaty Olejnik p.t. „W deszczu łatwiej ukryć łzy”. Jest to lektura, którą zdecydowanie powinniście przeczytać. Ukazuje ona jak jedna chwila, jedna osoba może zmienić w życiu wszystko...


Marta to młoda dziewczyna, która prowadzi własną kwiaciarnię. Jest zaręczona z bogatym mężczyzną, jednak w tym związku nie jest do końca szczęśliwa. Na szczęście ma w swoim otoczeniu przyjaciół, którzy zawsze jej pomogą w trudnych chwilach. Pewnego zimowego wieczoru Marta dostrzega przed swoją kwiaciarnią młodego chłopaka, który wygląda na zmarzniętego i głodnego. Dziewczyna bez chwili zawahania zaprasza go do środka. Początkowo chłopiec jest bardzo nieśmiały i nieufny wobec Marty, jednak ze spotkania na spotkanie między nimi zaczyna budować się relacja oparta na przyjaźni. Sebastian coraz bardziej się otwiera, aż w końcu wyjawia Marcie całą prawdę o sobie i mówi, że jego ojciec jest narkomanem, a jego życie do kolorowych nie należy. Dziewczyna stara się mu pomóc jak tylko może i udaje jej się. Okazuje się bowiem, że Sebastian ma innego ojca... Ponadto narzeczony Marty postanawia wieść życie z inną kobietą. W najgorszych momentach był przy niej Sebastian, który stał się dla niej najbliższym przyjacielem. Czy między naszymi bohaterami zrodzi się uczucie? Czy mimo różnic charakteru, pochodzenia i wieku uda im się stworzyć silną relację? Tego dowiecie się sięgając po powieść „W deszczu łatwiej ukryć łzy” autorstwa Beaty Olejnik.

Marta to z pozoru silna i nieugięta dziewczyna, zawsze stawiająca na swoim. Jednak w środku jest to osoba bardzo krucha i uczuciowa. Może z początku była troszkę irytująca, lecz kiedy zaczynamy poznawać ją bliżej coraz bardziej ją lubimy. Jest to jedna z tych bohaterek, które na początku nie przypadają nam do gustu jednak z każdą kolejną stroną zyskują w naszych oczach.

Sebastiana poznajemy jako nieśmiałego, zagubionego w życiu chłopca. Od początku jest nam go szkoda, a wręcz wzbudza w nas litość, głównie ze względu na to, że jest synem narkomana, a jego życie jest przepełnione strachem, przemocą i nienawiścią. Na szczęście po poznaniu Marty zmienia się on nie do poznania. Jednak, aby dowiedzieć się jak jedna osoba może zmienić życie sięgnijcie koniecznie po tę książkę.

Jak już wspomniałam na początku nie do końca byłam przekonana co do tej powieści. Jednak coś mnie do niej ciągnęło i zdecydowałam się zaryzykować. I muszę przyznać, że była to jedna z lepszych decyzji. Książka ta pisana jest prostym, młodzieżowym i zrozumiałym językiem. Jest ona niezwykle emocjonująca. Mogę wręcz rzec, że jest to istna bomba emocjonalna, gdyż są takie momenty, kiedy uśmiechamy się przez łzy. Jestem niezwykle zadowolona, że było mi dane właśnie tą powieść przeczytać. Ze strony na stronę coraz bardziej zżywałam się z głównymi bohaterami i oczywiście cały czas im kibicowałam. Rozstanie z nimi było bardzo trudne, gdyż polubiłam ich bardzo. 


Jeżeli macie ochotę przeczytać naprawdę ciekawą i wzruszającą powieść z całego serca polecam Wam „W deszczu łatwiej ukryć łzy”. Jest to książka, która w moich oczach zyskała bardzo wiele i wiem, że za jakiś czas do niej powrócę. Bohaterowie i cała fabuła powieści na pewno nie pozwolą o sobie zapomnieć. Ponadto rozwój akcji szybko nabiera tempa przez co od książki bardzo ciężko jest się oderwać.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl