wtorek, 21 stycznia 2020

[81] "Baletnica" - Ewa Carla

Autor: Ewa Carla
Wydawnictwo: Novea Res
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 324
Ocena: 8/10


Opis z okładki: "Czy odważysz się przyjąć niespodziankę, którą szykuje ci los?
Ona – dziewczyna z dobrego domu, wzorowa studentka i miłośniczka baletu; on – chłopak z trudną przeszłością, zranionym sercem i życiorysem najeżonym niepowodzeniami. Kiedy dojdzie do spotkania tych dwojga, cały świat będzie wydawał się przeciwny ich związkowi. A jednak na przekór wszystkim trudnościom i barierom, połączy ich uczucie tak silne, że wkrótce przyniesie im i ich bliskim nieoczekiwane zmiany... I chociaż mogłoby się wydawać, że takie historie już dobrze znamy, tutaj nic nie jest pewne i jasne. Czy młodzi ludzie będą w stanie dokonać wyborów na tyle odważnych, by raz na zawsze udowodnić, kim tak naprawdę są? Ile będą w stanie poświęcić, by być razem?

Moje życie tak naprawdę nie było moje, a moich rodziców. Oni pociągali za wszystkie sznurki. Oni kontrolowali, a przynajmniej starali się, na ile to możliwe, kontrolować każdy jego aspekt".




Swego czasu miałam ochotę na przeczytanie powieści "Nigdy" autorstwa Ewy Carli, jednakże dość nieprzychylne opinie sprawiły, że moje plany czytelnicze co do tej autorki odeszły w zapomnienie. Ale kiedy zobaczyłam, że zostaje wydana jej kolejna książka pt. "Baletnica" postanowiłam zapoznać się z jej warsztatem pisarskim. Ale tak szczerze to okładka mnie zachwyciła do tego stopnia, że książka ta musiała znaleźć się w mojej biblioteczce!

Anna Przybysz to dwudziestodwuletnia wzorowa studentka i miłośniczka baletu. Dziewczyna pochodzi z wysoko postawionej rodziny, mianowicie jest ona córką senatora. Nie ma zbyt wielu znajomych ze względu na to, że jej rodzina mocno stawia na prestiż i córka nie może zadawać się z byle kim.

Kamil Woźniacki to dwudziestoczteroletni chłopak pochodzący z "nizin społecznych". Od dziecka tułał się po domach dziecka. Do momentu, aż przyjął go pod swój dach Cordell (mężczyzna po przejściach). Kamil obiecał mu, że nie zmarnuje sobie życie i tego postanowienia się trzyma.

Kiedy Anka dowiaduje się, że ma zostać nauczycielką Kamila nie ukrywa zaskoczenia, ale jest też pełna nadziei, gdyż chłopak bardzo jej się podoba. Czy między tym dwojgiem coś zaiskrzy? Czy dziewczyna z wyższych sfer może związać się z chłopakiem posiadającym trudną przeszłością? Czy ich miłość będzie w stanie przetrwać najgorsze?


Na początku chciałabym zaznaczyć, że książka trafia do grona moich ulubionych. Naprawdę zostałam bardzo mile zaskoczona warsztatem pisarskim autorki. Po za tym przedstawiła ona w powieści problemy, które dotykają zapewne nie jednego z nas. I od tego właśnie chciałabym zacząć.
Otóż autorka w świetny sposób ukazała czytelnikowi jak może zakończyć się związek między bogatą dziewczyną, a biednym chłopakiem. Ludzie wysoko postawieni mają innych za nic. I to dosłownie. Świetnym przykładem na to są rodzice Anki, którzy twierdzą, że pieniądze czynią z nich ludzi lepszych od innych. Ale czym są pieniądze, kiedy człowiekowi brak szacunku do innych (ale sam go wymaga)? Matka Anki już dawno zapomniała, że sama pochodziła z biednego domu, a tylko dzięki zamążpójściu za Przybysza udało jej się wyrwać ze złego towarzystwa. Państwo Przybyszowie twierdzą, że za pieniądze mogą mieć wszystko.
Drugim problemem jaki został tu poruszony to układanie życia córki od A-Z. Bez względu na wszystko 22-letnia dziewczyna musi podporządkowywać się chorym ambicjom rodziców, którzy nie liczą się z jej zdaniem, bo jak wspomniałam chodzi tylko o prestiż!

Zarówno Ania jak i Kamil to bohaterowie, których od razu nie polubimy. Ona początkowo zraziła mnie swoim podporządkowaniem rodzicom pod każdym względem. On natomiast nie przypasował mi ze względu na to jak traktował dziewczyny. Jak zabawki na jedną noc... Ale, gdy zaczyna się coś między naszymi bohaterami rodzić to zmieniamy o nich zdanie! Ponadto są do bohaterowie dynamiczni, którzy w ciągu przebiegu całej fabuły zmieniają się bardzo wyraźnie.

Język powieści jest prosty i zrozumiały. Stylistycznie również bardzo dobrze dopracowany. Książkę czyta się miło, szybko i przyjemnie. Rozwój wydarzeń sprawiał, że z niecierpliwością czekałam na zakończenie. Mogę powiedzieć, że tę książkę wręcz pochłonęłam.

Także jeżeli macie ochotę i jesteście spragnieni przeczytanie ciekawej powieści z wątkiem nietuzinkowej i trudnej miłości to z całego serca polecam Wam powieść "Baletnica" autorstwa Ewy Carli. Jedno mogę Wam obiecać nie zawiedziecie się. A może Wam tak jak i mi ta powieść skradnie serce?


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl


poniedziałek, 30 grudnia 2019

[80] "Rabih, znaczy wiosna" - Weronika Tomala

Autor: Weronika Tomala
Wydawnictwo: Dla.czemu
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10


Opis z okładki: "Martę i Rabiha połączyła prawdziwa przyjaźń od dziecka. Są jak brat i siostra, jak papużki-nierozłączki, jak dwie połówki tego samego kamienia. Różni ich tylko jedno - w żyłach Rabiha płynie arabska krew. Choć wychował się w Polsce i czuje się prawdziwym Polakiem, nie jest akceptowany przez otoczenie ze względu na kolor skóry i egzotyczną urodę, którą odziedziczył po ojcu. Nieszczęśliwy splot wydarzeń sprawia, że ich wyjątkowa relacja urywa się, blednie, majaczy we wspomnieniach dorosłych już ludzi. Los bywa jednak przewrotny - Marta i Rabih spotykają się ponownie i to w okolicznościach, o których oboje chcieliby zapomnieć. Ona wiedzie poukładane, szczęśliwe życie, on za moment staje na ślubnym kobiercu. I świat staje na głowie. Czy w obliczu tłumionego przez lata gniewu i żalu potrafią odnaleźć dawnych siebie? Czy targani sprzecznymi emocjami wreszcie ujrzą to, przed czym tak zaciekle się bronią?"


Z twórczością Weroniki Tomali spotykam się po raz drugi. Muszę szczerze przyznać, że po raz drugi to spotkanie było bardzo owocne. Po raz kolejny zostałam bardzo miło zaskoczona, a powieść "Rabih, znaczy wiosna" dosłownie wbiła mnie w fotel. Jest to książka, która jest emocjonalną mieszanką wybuchową. To jedna z lepszy książek jaką miałam okazję w tym kończącym się roku przeczytać. 

Rabih i Marta to najlepsi przyjaciele od dziecka. Ich przyjaźń jest na tyle silna, że wydawałaby się, że nic nie jest w stanie ich rozdzielić. Są dosłownie jak papużki nierozłączki. Jedyną cechą jaka ich różni to to, że Rabih w połowie jest Arabem. Dla nich osobiście ta różnica nie ma znaczenia. Jednak z roku na rok zauważają, że Rabih jest coraz gorzej traktowany i nie jest akceptowany przez otoczenie. Pewnego dnia ich przyjaźń urywa się, a Rabih wyjeżdża bez żadnej wiadomości. Marta jest załamana jednak zdaje sobie sprawę, że musi stanąć na nogi i ułożyć sobie życie bez przyjaciela przy boku. Jednak pewnego dnia przyjaciele zostają znów postawieni na swojej drodze. Czy wypowiedziane kiedyś słowa mogą zostać zapomniane? Czy tłumiony przez lata gniew nie stanie naszym bohaterom na drodze odbudowaniu dawnych reakcji?

Marta i Rabih to główni bohaterowie powieści "Rabih, znaczy wiosna". Do obojga bohaterów zapałałam wielką sympatią i bardzo ciężko było mi się z nimi rozstać. Marta to dziewczyna bardzo wrażliwa, uczuciowa. Rabih to jej jedyny przyjaciel. Bardzo ciężko jej jest odnaleźć się w środowisku rówieśników bez przyjaciela przy boku. Po jego utracie długo stara się stanąć na nogi. Rabih to chłopak, który ma bardzo skomplikowaną sytuację rodzinną. Jego matka to Polka, natomiast ojciec jest Arabem, który rządzi synem i żoną bardzo twardą ręką, a awantury w ich domu to codzienność. Chłopak nie raz był bity i poniżany przez ojca, przez co staje się zamknięty w sobie. Jak jego ojciec odchodzi od rodziny widać wielką różnicę w jego zachowaniu, jednak nie na długo. Brak akceptacji otoczenia sprawia, że chłopak czuje się bardzo nieswoje w Polsce, kraju, w którym wychowywał się od dziecka. Nasi główni bohaterowie to postaci, których nie da się nie lubić, dlatego rozstanie z nimi , przynajmniej dla mnie do przyjemnych nie należało.

Powieść "Rabih, znaczy wiosna" pokazuje, że słowa mogą ranić dużo bardziej niż czyny. To przez słowa przyjaźń głównych bohaterów się rozpadła. Jak już wyżej wspomniałam ta książka to istna bomba emocjonalna. W jednym momencie się uśmiechamy, za chwilę natomiast mamy łzy w oczach i ciężko nam pogodzić się z tym co się dzieje. Rozwój wydarzeń jest dynamiczny przez co czytając tę książkę nie ma czasu na nudę. Z każdą kolejną stroną zatracamy się w powieści coraz bardziej przez co bardzo ciężko się z nią rozstać. Język powieści jest bardzo prosty i zrozumiały. Jest to język stylizowany młodzieżowo, jednak tej powieści do grona młodzieżówek zaliczyć nie mogę. Ta książka zawiera w sobie bardzo głębokie przesłanie, które każdy powinien w niej odnaleźć. Mnie się to udało. Mam nadzieję, że i wam się uda.


Z całego serca polecam Wam powieść "Rabih, znaczy wiosna" autorstwa Weroniki Tomali. Obiecuję Wam, że na tej książce się nie zawiedziecie. Ta lektura zostanie w Waszej pamięci na długo. Nie będziecie żałować przeczytania tej książki i będzie ona budzić w Was zawsze pozytywne odczucia i emocje. 

środa, 20 listopada 2019

[79] "Amber gold" - Krzysztof Beśka

Autor: Krzysztof Beśka
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 493
Ocena: 8/10



Opis z okładki: "Nowe śledztwo detektywa Stanisława Berga w dziewiętnastowiecznym Königsbergu.

Rok 1895. W życiu Stanisława Berga trwa nie najlepszy okres. Kiedyś był znanym łódzkim detektywem, dziś załatwia brudne sprawy dla wszystkich możnych przemysłowego miasta. Pewnego dnia zostaje wezwany do miejscowego przedsiębiorcy, Johanna Wolfganga Grossa, którego syn nie wrócił z wakacji. Detektyw odnajduje ślad w Königsbergu. Wspomagany przez tureckiego kupca, córkę konsula i miejscowego policjanta polskiego pochodzenia, trafia na trop zaginionego Grossa, ale też afery finansowej na niespotykaną dotąd skalę. Jej stawką będą nie tylko ogromne pieniądze, ale przede wszystkim ludzkie życie…"






Powoli żegnamy się z piękną złotą jesienią. Jednak są plusy, otóż dłuższe wieczory, ciepły kocyk, herbatka i oczywiście świetna książka. Tym razem miałam okazję przeczytać powieść obok, której nie można przejść obojętnie (jak stwierdził sam Vincent V. Severski). Według mnie jest to najlepsza powieść kryminalna, gdzie losy bohaterów dzieją się w dziewiętnastym wieku, jaką do tej pory miałam okazję przeczytać

Stanisłwa Berg to główny bohater powieści "Amber gold" autorstwa Krzysztofa Beśki. Wcześniej był on szanowanym i znanym detektywem łódzkim. Niestety obecnie w jego życiu nie do końca się układa, więc zaczyna brać sprawy od wielkich przedsiębiorców, którzy nie do końca są dobrymi ludźmi. Pewnego dnia dostaje sprawę odnalezienia syna Johanna Wolfganga Grossa. Otóż syn tego miejscowego przedsiębiorcy nie wrócił z wakacji i nie ma z nim żadnego kontaktu. Początkowo Berg nie był do końca przekonany, czy wziąć to zlecenie, jednak kiedy był świadkiem zabójstwa z rąk Johanna stwierdza, że rezygnując z pomocy przedsiębiorcy naraża swoje własne życie. Detektyw trafia na ślad Grossa w Konigsbergu. Przy pomocy tureckiego kupca, córki konsula i miejscowego policjanta stara się rozwiązać sprawę zaginięcia. Berg w końcu trafia na trop zaginionego, ale i na trop wielkiej afery finansowej... Jak się okaże na szali będą nie tylko pieniądze, ale i ludzkie życie... Czy naszym bohaterom uda się uratować własne życie? Tego dowiecie się sięgając po powieść "Amber Gold".


Muszę się Wam przyznać, że początkowo troszkę bałam się tej książki, głównie ze względu na to, że wydarzenia dzieją się w dziewiętnatym wieku. Najbardziej obawiałam się chyba języka, gdyż wydawało mi się, że będzie on w całości stylizowany na ten właśnie okres. Dlatego też cieszę się, że ta książka została napisana w przystępnym i zrozumiałym języku, przez co czytanie jej było dla mnie czystą przyjemnością. Lektura ta owszem stylizowana była na czasy osiemnastowieczne i słownictwo z tego okresu występowało, jednak nie przeszkadzało to zupełnie w czytaniu.

Stanisław Berg to jak już wspomniałam głównt bohater powieści "Amber gold". Jest to bohater, którego bardzo polubiłam. Postać ta wzbudza sympatię każdej napotkanej osoby. Po za tym jest to osoba, która zawsze pomoże potrzebującemu i nie ważne, czy jest to okradziona kobieta, czy osiedlowy sklepikarz. Ponadto Berg to postać bardzo inteligentna, o czym przekonywaliśmy się czytając kolejne rozdziały. Także cieszę się, że autor wykreował tak inteligentnego i pomocnego głównego bohatera.

Moi drodzy jeżeli macie ochotę przeczytać naprawdę świetną, wciągającą i przyjemną lekturę to z całego serca polecam Wam powieść "Amber Gold" autorstwa Krzysztofa Beśki. Tak jak już wspomniałam jest to książka obok, ktorej nie można przejść obojętnie. Obiecuję Wam, że czytając tą książkę nie ma czasu na nudę ze względu na to, że rozwój wydarzeń jest bardzo dynamiczny. Czego możecie żałować po przeczytaniu tej powieści to nieprzespanych nocy, gdyż ta książka mocno wciąga czytelnika, że bardzo trudno się od niej oderwać.Bardzo Wam tę lekturę polecam i mam nadzieję, że tak jak ja się nie zawiedziecie.

poniedziałek, 14 października 2019

[78] "Początki gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich" - Sozerko Malsagow, Nikołaj Kisielow-Gromow.

Autor:  Sozerko Malsagow, Nikołaj Kisielow-Gromow 
Tłumaczenie: Marcin Masny
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 432
Ocena: 7/10

Opis z okładki: "Dwa wstrząsające świadectwa o źródłach „piekła, jakie bolszewicy zgotowali swoim wrogom”, czyli o powstawaniu „obozu specjalnego przeznaczenia” na Wyspach Sołowieckich.

Pierwsze zredagował w 1925 roku Sozerko Malsagow, jeden z bardzo nielicznych więźniów, którzy zbiegli z „piekielnej wyspy”. Trafił na Wyspy Sołowieckie z trzyletnim wyrokiem. Tam dręczony był przez głód i mróz i zmuszany do ciężkiej, katorżniczej pracy. Ukazuje obóz jako nieludzkie, urągające wszelkim prawom miejsce odosobnienia, z zimą trwającą 260 dni, a latem cuchnącym odorem rozkładających się zwłok. Świadectwo drugie – zupełnie niepowtarzalne – pochodzi od Nikołaja Kisieliowa-Gromowa, jedynego z wyznaczonych do nadzorowania obozu sołowieckiego czekisty, który zbiegł stamtąd za granicę. Opisuje nieludzki wyzysk i warunki bytowania oraz pracy w łagrze. Relacjonuje bezskuteczne przypadki samookaleczeń, które miały zekom pomóc w unikaniu pracy. Ogrom zbrodni dokonywanej w obozie mającym „przekształcać obywateli” wedle nowej władzy, co oznaczało w rzeczywistości pracę do śmieci, przeraził go. Do lektury wspomnień wprowadza obszerny wstęp uznanego historyka i sowietologa Nicolasa Wertha".




Książki związane z tematyką II wojny światowej zawsze odciskają piętno w mojej pamięci. Czytając powieści o strasznych losach ludzi żyjących w tamtych czasach, o okrutnym traktowani, torturach, zostawianiu na pewną śmierć zawsze mam łzy w oczach. Koło takich historii według mnie nie da się przejść obojętnie. Tak też było z powieścią "Początki gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich" autorstwa Sozerko Malsagowa oraz Nikołaja Kisielow-Gromow.

"Początki gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich" to książka, w której mamy przedstawione dwa wstrząsające świadectwa zupełne różnych osób. 
Pierwsza część dotyczy Sozerko Malsagowa. Jest to swoisty bohater, który przetrwał głód, mrozy, ciężko pracę i przez swoje samozaparcie udało mu się zbiec z "piekielnej wyspy. Nasz bohater opisuje nieludzkie warunki jakie panowały w tymże obozie. Ludzie są traktowani gorzej niż zwierzęta. Wydzielane im racje żywnościowe są zdecydowanie niewystarczające. Kobiety traktowane są w uwłaczający ludzkiej godności sposób. "Czekiści" tzn. "pracownicy" gułagu traktują kobiety przedmioty, które mają dać im zaspokojenie i rozkosz. Czytelnikowi bardzo ciężko jest sobie wyobrazić jak wyglądała praca w takim obozie. Praca ciężka i strasznie wykańczająca. Praca od kilku do kilkunastu godzin, bez dnia przerwy. Najbardziej wstrząsnął mną opis tego jak w każdy czwartek dochodziło do masowych rozstrzeliwań. Każdy dzień mógł okazać się ostatni. Każdy mógł zostać "wylosowany" do przejścia ostatniej drogi na miejsce kaźni. Mało tego wychodząc rano do pracy ludzie przechodzili koło piętrzących się zwłok.
Druga część napisana została przez Nikołaja Kisieliowa-Gromowa. Rosyjskiego czekisty, którego zadaniem było nadzorowanie pracy obozu na "piekielnej wyspie". Świadectwo to jest jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne. Nikołaj uciekł z Wysp Sołowieckich za granicę. W swoim świadectwie opisuje nieludzkie warunki panujące w obozie, pokazuje czytelnikowi do czego doprowadzało takie traktowanie. Mianowicie opisuje jak ludzie samo okaleczali się,  żeby tylko nie pójść do pracy. Naszego bohatera tak przeraziły warunki panujące w obozie, oraz ogrom zbrodni popełnianej na ludności cywilnej, że zdecydował się na ucieczkę, co mogło grozić nawet karą śmierci.

Według mnie "Początki gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich" to pozycja obowiązkowa dla pasjonatów literatury historycznej, głównie dlatego, że mamy tutaj sumienny opis traktowania ludzi, życia w gułagu, ale również dlatego, że możemy poznać tę historię od drugiej strony, czyli od strony czekisty "pracującego" w tym miejscu. Te czasy opowiedziane przez  Nikołaja Kisieliowa-Gromowa mają w sobie coś wyjątkowego i niespotykanego. Po za tym zawsze wydawało mi się, że ci "pracownicy" mają iście królewskie życie, ale nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo się pomyliłam...

Oprócz tego co wspomniałam wyżej bardzo wstrząsnęło mną traktowanie dzieci. Czytanie wszystkich opisów, w których było ukazane okrutne traktowanie nawet najmłodszych doprowadzało mnie do łez. Ciężko jest sobie wyobrazić jaki horror te dzieci musiały przeżywać spotykając śmierć na każdym kroku. 

"Początki gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich" to jedna z najbardziej wstrząsających książek jaką miałam okazję dotychczas przeczytać. Mimo, iż wielu z nas wydaje się, że czasy II wojny światowej i terroru minęły to czytanie powieści o tej tematyce sprawia, że na zawsze pozostaną one w pamięci czytelnika. Ponadto uważam, że koło takich książek nie można przejść obojętnie. Dlatego jeżeli macie ochotę na przeczytanie tejże trudnej lektury to jak najbardziej Wam ją polecam.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

środa, 2 października 2019

[77] "Pajęczyna" - Ewa Cielesz

Autor: Ewa Cielesz
Wydawnictwo: Axis Mundi
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 360
Ocena: 9/10




Opis z okładki: "Małe, zgubione w górach miasteczko, w którym rozgrywają się dalsze losy głównej bohaterki miało być dla niej chwilowym, niechcianym przystankiem bez perspektyw. W jego dusznej atmosferze pełnej niedopowiedzeń i zagadek, Anita wbrew sobie buduje nowe relacje i więzy. Czy oplątana nićmi własnych i cudzych spraw odnajdzie w tym hermetycznym światku miejsce dla siebie? Nastrojowa opowieść spowija nas jak pajęczyna i nie pozwala oderwać się od książki aż do ostatnich stron".










Nawet nie wiecie jak ja się cieszę, że po raz kolejny trafiła w moje ręce książka, która wyszła spod pióra Ewy Cielesz. Jest to autorka, którą bardzo cenię i która w swoich książkach ukazuje świat taki jakim jest naprawdę. W jej powieściach nie znajdziecie wyidealizowanych bohaterów. Jej postacie świetnie odwzorowują ludzi z czasów, w których toczy się akcja danej powieści. Tym razem miałam okazję przeczytać lekturę "Pajęczyna", która jest drugim tomem z cyklu "Pochyłe niebo" i wierzcie lub nie, ale ta część jest jeszcze lepsza od pierwszej.

Anita to główna bohaterka powieści "Pajęczyna". (Tak dla przypomnienia). W części pierwszej poznajemy ją jako nastolatkę, która zaszła w ciążę i została wyrzucona z domu. Sama musiała przeciwstawić czoła temu co szykuje dla niej los. Na swojej drodze spotkała ludzi życzliwych i chętnych do udzielenia jej pomocy, ale również takich, którzy za wszelką cenę chcieli jej życie zniszczyć...
W drugiej części Anita wraz z mężem Michałem oraz córeczką Sonią przeprowadza się do Kozinek, niewielkiego miasteczka położonego w Bieszczadach. Początkowo dziewczyna zupełnie nie może się odnaleźć i tęskni za dużym miastem. Jednak z dnia na dzień zaczyna się przyzwyczajać do takiego życia. Bardzo ciężko idzie jej znalezienie pracy. Na szczęście spotyka się z bardzo dużą życzliwością wśród ludzi, którzy oferują jej posadę nauczycielki indywidualnego nauczanie ciężko chorej dziewczynki. Ten mały sukces wpływa na dalsze losy naszej bohaterki. Zaczyna ona również szyć i sprzedawać ubranka, co przynosi małe, lecz satysfakcjonujące zyski. Życie w Kozinkach płynie powoli, ale zdarzają się tragedie, które bardzo wpłyną na postrzeganie świata przez Anitę...

Jak już wspomniałam jestem bardzo szczęśliwa, że było mi dane poznać dalsze losy Anity. Ewa Cielesz to autorka do której od pierwszej przeczytanej książki zapałałam sympatią i to się nie zmieniło. Wręcz przeciwnie. Z każdą kolejną jej powieścią lubię ją coraz bardziej. Według mnie należy ona do nielicznego grona polskich autorek, których każda kolejna powieść jest lepsza od poprzedniej, a zawiłe losy bohaterów wciągają czytelnika na tyle, że bardzo ciężko jest się oderwać od czytania.

W części pierwszej jak i "Pajęczynie" mamy świetnie pokazany obraz życia w PRL-u. Ukazane jest trudne życie w ciężkich czasach dla Polski. Długie kolejki do sklepów w wyczekiwaniu na towar, który nie wiadomo czy będzie dostępny. Rozgoryczenie dopadające człowieka po tym jak okazuje się, że osoba wcześniej wykupiła ostatni kawałek kiełbasy, czy sera. Dzięki tej powieści zrozumiałam, że żyjemy w czasach kiedy możemy iść do sklepu i kupić co tylko chcemy nie doceniając tego co mamy. Nie zwracamy uwagi na dobra jakie są nam oferowane. Nie rozumiemy tego, że inni mogą mieć gorzej, że nie mają czego jeść, czy w co się ubrać... Za to właśnie cenię powieści, w których ukazywane jest życie zwykłych, szarych ludzi, którzy o wszystko musieli zawalczyć. Którzy doceniali życie, każdą chwilę spędzoną z bliskimi, czy też wręcz z uwielbieniem zajadali się rzadko dostępnymi potrawami...

Język powieści jest stylizowany na PRL-owski. Ale jak wspomniałam jest stylizowany, a nie cała powieść jest napisana takim właśnie językiem. Dlatego bardzo mi się to podobało, głownie ze względu na to z jaką lekkością tą książkę się czyta. Uwierzcie mi raz miałam do czynienia z książką napisaną językiem PRL-u i wcale nie była to przyjemna lektura ze względu na jej sztywny charakter. Dlatego też jestem wdzięczna autorce, że nie wybrała tej drogi.

Także jeżeli macie ochotę przeczytać dobrą książkę to z całego serca polecam Wam serie "Pochyłe niebo" autorstwa Ewy Cielesz. Jeżeli chcecie poznać rzeczywistość i życie w PRL-u to jak najbardziej ta powieść jest dla Was. Ale, ale. Ta lektura jest dla osób, które lubią nietuzinkowe i niewyidealizowane postaci. Jeżeli macie takie wymagania co do książek to jak najbardziej są one dla Was. Dla mnie Ewa Cielesz to polska autorka przez mnie bardzo doceniona i mam nadzieję, że jeżeli przeczytacie choć jedną jej książkę to i wy zauważycie jej potencjał.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

poniedziałek, 16 września 2019

[76] "Ćma" - Ewa Cielesz

Autor: Ewa Cielesz
Wydawnictwo: Axis Mundi
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 451
Ocena: 9/10


Opis z okładki: "Konsekwencje... Gdyby całkowicie przesądzały o tym, jakie decyzje podejmujemy, ludzki świat prawdopodobnie nigdy nie byłby uporządkowany...

Ta myśl determinuje pierwszy tom nowej trzytomowej serii powieściowej autorki bestsellerowej „Córki Cieni”. Osadzona w latach 70. ciemnego PRLu historia opowiada losy dziewczyny, która traci szansę na zaplanowane i ustabilizowane życie, wraz z dokonaniem pierwszego dorosłego wyboru. Odtąd jej los chwieje się i ociera o krawędzie cudzych małych światków, wyborów i okoliczności. Bohaterka gubi się w uczuciach i ocenach, potyka o własne bardziej, lub mniej przemyślane koncepcje. Niepewność i lęk przed jutrem potęguje przytłaczająca atmosfera gierkowskiej Polski".




O ile pierwsza noworoczna książka była nie do końca udana to druga powieść jaką miałam okazję przeczytać w (bardzo wyjątkowym dla mnie) roku 2019 to "bomba"! Pozycja z jaką się spotkałam i z którą przeżyłam naprawdę ciekawą przygodę to książka autorstwa Ewy Cielesz pt.: "Pochyłe niebo. Ćma". Jest to moje drugie spotkanie z tą autorką i jak to wcześniejsze to również było bardzo udane i owocne w nowe czytelnicze doświadczenia.


"Młodzi ludzie nie mogą stać bezradnie, muszą szukać rozwiązania, układać swoje życie tak, by przeżyć je jak najlepiej, żeby potem nie żałowali. Człowiek rodzi się nikim, a kimś się staje. I każdy sam musi o to zadbać..."

Historia Anity, głównej bohaterki książki, dzieje się w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Historia tej dziewczyny wstrząsnęła mną do głębi... Bo co byście zrobiły, gdybyście w wieku siedemnastu lat zaszły w ciążę i zostały wyrzucone na bruk przez własną matkę? Anita zostaje sama ze sobą, bez dachu nad głową. Zostaje skazana na tułaczkę. Nie uzyskuje wsparcia od matki, czy też znajomych. Dziewczyna w tak młodym wieku musi poradzić sobie sama, musi dorosnąć, znaleźć kąt w którym będzie mogła poczuć się bezpiecznie i ustabilizować życie, oraz zapewnić swojemu dziecku dobry start.

Na początku chciałabym powiedzieć, że Ewa Cielesz to jedna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam ją za jej styl pisania, za wprowadzanie czytelnika w akcje, za tworzenie świetnego klimatu związanego z daną epoką. Jej książki czyta się naprawdę z zapałem i niesamowicie szybko. Podziwiam tą autorkę za to jak skutecznie przekonuje czytelnika do sobie i jak po pierwszej przeczytanej książce mamy ciągłą ochotę na więcej. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki, które wyjdą  spod pióra tej pisarki.

Jak już wspomniałam Anita to bohaterka hmmmm.. tragiczna, bądź też dramatyczna. Dziewczyna ta, a dokładniej jej historia sprawiła, że przez większość książki albo miałam łzy w oczach, albo płakałam. No cóż jej losy sprawiły, że jej bardzo współczułam. Nie potrafiłam sobie wyobrazić tego  jak ja zachowałabym się w jej sytuacji. Nie wyobrażam sobie jak poradziłabym sobie kiedy w wieku nastu lat zostałabym wyrzucona z domu i dodatku byłabym w ciąży. Zwróćmy uwagę na to, że jej losy dzieją się w ciężkich czasach dla Polski. Między innymi wydarzeniem w tle jest stan wojenny, czy też przeróżne strajki. Autorka w ciekawy i prosty sposób opisuje nam niektóre działania milicji i ZOMO wobec obywateli.  Z bohaterką zżyłam się od pierwszych stron i z niecierpliwością oczekuję kolejnej części tej powieści. Anita to dziewczyna, która jest niezwykle silna i powinna być przykładem dla niejednej współczesnej kobiety. Po za tym w tej książce spotykamy osoby  różnych osobowościach i pochodzące z różnych stanów społecznych przez co mamy możliwość bliższego i dokładniejszego poznania życia ludzi w tamtych czasach.

Język powieści jest wbrew pozorom prosty i zrozumiały dla czytelnika. Książka jest ubogacona wieloma opisami, które w świetny sposób pozwalają zobrazować sobie czytelnikowi tamtejsze czasy. I mimo, że opisy czasem są długie to dzięki świetnemu stylowi autorki nie mamy wrażenia, że są za długie, czy też nudzące, a wręcz przeciwnie w doskonały sposób ubogacają tę powieść.

Z całego serca polecam Was tę powieść. Zobaczycie, że warto poświęcić tej książce chwilkę czasu. Nie pożałujecie ani jednej chwili spędzonej z tą lekturą. Po za tym za oknem biało, a ta powieść jest idealna na długie, zimowe wieczory. Jeżeli czytaliście już jakąkolwiek książkę autorstwa Ewy Cielesz to bądźcie pewni, że "Pochyłe niebo. Ćma"  was nie zawiedzie. Natomiast jeżeli nie mieliście okazji poznać powieści tej autorki to zachęcam Was do poznania jej pióra pisarskiego, o którym nie zapomnicie i ciągle będziecie mieli ochotę na więcej. 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

[75] "Na przekór" - Agata Polte

Autor: Agata Polte
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 296
Ocena: 9/10


Opis z okładki: "Walcz o swoje. Na przekór wszystkiemu.
Odkąd prawie zostałam potrącona na skrzyżowaniu, cały czas miałam wrażenie, że gram na loterii: uda mi się przejść albo nie…
Laura przekonała się już kilka razy, że w życiu nie zawsze można liczyć na bliskie osoby. Gdy była mała, jej ojciec odszedł, a kilka lat później do Anglii wyjechała matka pod pretekstem szukania pracy i mieszkania. Po pewnym czasie Laura zrozumiała, że matka nie zamierza po nią wracać, i przestała sobie robić nadzieję. Na szczęście nie została zupełnie sama – jest babcia, przygarnięty kundelek Loki i leniwy kot Ninja. Jest nauka i praca w klinice weterynaryjnej. Jest przyjaciel Adam. I wreszcie jest Filip, zabawny, poznany przypadkiem chłopak, z którym znajomość zaczyna się coraz szybciej rozwijać.
I kiedy Laura zaczyna naprawdę cieszyć się życiem, spada na nią kolejny cios…"



Niezmiernie się cieszę, że miałam okazję przeczytać kolejną powieść autorstwa Agaty Polte. Poprzednia książka "Nowe jutro" mnie zachwyciła i sprawiła, że miałam ochotę na więcej. Dlatego też jak tylko nadarzyła się okazja, żebym mogła przeczytać kolejną książkę, która wyszła spod jej pióra nie wahałam się ani chwili. Autorka mnie nie zawiodła, a lektura "Na przekór" to jedna z lepszych obyczajówek jakie miałam okazję przeczytać. 

Laura to na pozór zwyczajna nastolatka. Jednak kiedy poznajemy ją bliżej okazuje się jej życie nie jest usłane różami. Wręcz przeciwnie. Los cały czas rzuca jej kłody pod nogi. Kiedy ma ona kilka lat jej ojciec odchodzi od niej. Bez żadnego wcześniejszego uprzedzenia. Po prostu po powrocie do domu okazuje się, że rzeczy ojca nie ma. Zostaje ona pod opieką mamy i babci. Kiedy jej życie zaczyna się układać jej matka wyjeżdża za granicę obiecując, że zabierze dziewczynę do siebie, kiedy skończy szkołę. Jednak i matka zostawia Laurę samą. Dziewczyna stara się ułożyć sobie życie, jednak świadomość tego, że została porzucona przez obojga rodziców nie pozwala jej spokojnie spać. Ponadto jej najlepsza wówczas przyjaciółka zostawia ją i zmienia towarzystwo ma takie, które zmienia ją nie do poznania, a Laura staje się pośmiewiskiem całej grupy. Na szczęście poznaje Adama, który staje się jej najlepszym przyjacielem i powiernikiem sekretów. Przygarnia też porzuconego psa, który sprawia jej radość. Kiedy po raz kolejny jej życie zaczyna się sypać poznaje Filipa, z którym zaczynają ją łączyć coraz bliższe relacje. Niestety kiedy wszystko zaczyna się układać los szukuje dla dziewczyny kolejny cios. Czy Laura będzie w stanie dać sobie radę z kolejnymi problemami? Czy w końcu uda jej się ułożyć życie i zaznać spokoju? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w powieści "Na przekór".

Laura to główna bohaterka książki. Polubiłam ją już od pierwszych stron książki. Jednak muszę przyznać, że było mi jej strasznie żal. Porzucenie przez rodziców, strata przyjaciółki, zostanie pośmiewiskiem to na pewno nie to o czym marzy nastolatka. Wiecie za co najbardziej ją polubiłam? Głównie za jej siłę i charakter. Mimo tylu przeciwności Laura się nie poddawała i szła dalej prosto przed siebie. Starała się nie pokazywać przede wszystkim przed babcią jak bardzo jej ciężko i jak bardzo cierpi. Naprawdę jest to jedna z tych książkowych bohaterek, która powinna zostać przykładem dla współczesnej młodzieży. Dziewczyna jest silna i niepokonana. Mimo słabości ciągle stara się żyć z dnia na dzień...

"Na przekór" to jedna z lepszych powieści jakie czytałam. Jestem zachwycona całą oprawą. Zarówno fabuła, rozwój wydarzeń jak i kreacja bohaterów według mnie jest na bardzo wysokim poziomie. Język powieści jest świetnie wystylizowany zarówno dla młodych jak  i tych starszych bohaterów. W niektórych momentach wypowiedzi bohaterów są tak sarkastyczne, że doprowadzają czytelników do łez. W innych zaś są przepełnione smutkiem przez co mamy ochotę płakać. Ta książka to dosłownie mieszanka wybuchowa. Autorka w bardzo ciekawy sposób gra na emocjach czytelnika, oczywiście jest to pozytywne doznanie.


Jeżeli macie ochotę przeczytać naprawdę świetną książkę z bardzo dobrze wykreowanymi bohaterami, nietuzinkową fabułą i szybko rozwijającą się akcją to z całego serca polecam lekturę "Na przekór" autorstwa Agaty Polte. Nie jest to zwykła historia o miłosnych perypetiach nastolatki. Jest to książka pokazująca jak wielu bólu i cierpienia mogą nam zadać najbliżsi. Jest to powieść przepełniona smutkiem, rozczarowaniem, ale i radością, szczęściem, miłością. Ta książka zdecydowanie zasługuje na miano bestsellera. Jeśli macie jakiekolwiek obawy uwierzcie mi na tej książce się na pewno nie zawiedziecie. 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

sobota, 20 lipca 2019

[74] "Ziemia ludzi zapomnianych. Druga strona nocy" - Joanna Jax


Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo: Videograf SA.
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 430
Ocena: 10/10



Opis z okładki: "Boleśnie doświadczeni, okaleczeni duchowo bohaterowie próbują odbudować własne życie. Desperacko szukają szczęścia i swojego miejsca na ziemi. Niektórzy nie wiedzą, że los jeszcze nie jeden raz wystawi ich charaktery na ciężką próbę. Inni wciąż nie mogą poradzić sobie z uczuciem straty i osamotnienia. Spoglądają w przeszłość, jakby ta miała dać im odpowiedź na nurtujące ich pytania o sens istnienia i granice ludzkiej wrażliwości. Czy uda im się odzyskać utracone zaufanie i ocalić miłość, a przede wszystkim zapomnieć o koszmarze, jaki stał się ich udziałem...?"









Okres wakacyjny w pełni. Niestety pogoda nie dopisuje. Ale na szczęście są książki. W ostatnim czasie zaczytywałam się w kryminałach, ale jak tylko nadarzyła się okazja to sięgnęłam po książkę, która skradła moje serce. Mowa tutaj o powieści "Zanim nadejdzie jutro. Druga strona nocy" autorstwa Joanny Jax. Jest to trzecia część trylogii "Zanim nadejdzie jutro". Wszystkie części były cudowne, a osobiście nabrałam wielkiego szacunku do samej autorki. Bardzo żałuję, że nie będzie kolejnych części, ponieważ bardzo zżyłam się z bohaterami i strasznie ciężko było mi się z nimi rozstać... A na samą książkę czekałam z niecierpliwością. 

Bohaterowie trylogii po ciężkich przeżyciach, pobytach w obozach sowieckich, przebytych chorobach i stracie najbliższych próbują sobie ułożyć życie. Jednak nie jest to takie proste, gdyż wojna trwa w najlepsze. Mimo tragicznych zdarzeń starają się odnaleźć szczęście. Jedni starają się zapomnieć o przeszłości, inni nie mogą się z nią pogodzić. Czy naszym bohaterom uda się odnaleźć długo wyczekiwany spokój? Czy uporają się z demonami przeszłości?

Szczerze mogę powiedzieć, że Joanna Jax stała się moją ulubioną pisarką jeżeli chodzi o powieści obyczajowe z tłem historycznym. Jestem zachwycona jej piórem pisarskim. Autorka przekonała mnie do siebie tym, że w bardzo drobiazgowy sposób oddała realia życia w czasie drugiej wojny światowej. Czytając tą trylogię w bardzo dokładny sposób można sobie wyobrazić życie w tamtych czasach. Naprawdę jestem zauroczona całą tą historią. Losy bohaterów można by rzec, że mogły się wydarzyć w rzeczywistości.

Najważniejsze co mam Wam do przekazania w związku z tą powieścią to to, że jest to mieszanka wybuchowa. Ogromu emocji i uczuć jakie możemy zaobserwować w tej trylogii, a szczególnie w "Drugiej stronie nocy" nie spotkałam nigdy w żadnej innej książce. Miłość, złość, nienawiść, rozgoryczenie to tylko niektóre jakie przeplatają się przez życie bohaterów. Na szczęście większości z nich udało się odnaleźć swój azyl i własne miejsce na ziemi. I mimo wielu przeżytych tragicznych momentów znaleźli szczęście przy boku innej osoby. Chociaż wydarzenia z przeszłości nigdy nie pozwolą o sobie zapomnieć, ale mając obok siebie kochającą osobę człowiek jest w stanie chociaż na chwilę zapomnieć o przeżytej traumie. Powieść "Druga strona nocy" uczy czytelnika, że pomimo okropieństw jakie zgotowali ludziom inni ludzie człowiek jest w stanie się pozbierać i starać się żyć. Po za tym człowiek jest w stanie w celu uratowania bliskiej osoby poświęcić się i poprosić o pomoc własnego oprawcę...

Język powieści jest prosty i zrozumiały mimo iż jest stylizowany na język z czasów wojennych. Ogrom bólu i cierpienia opisywany w powieści doprowadza czytelnika do łez. Mimo iż często czytam powieści historyczne to muszę szczerze przyznać, że ta powieść wyjątkowo mną wstrząsnęła i rozwaliła moje serce na milion kawałeczków. Niejednokrotnie płakałam nad losem bohaterów. Na szczęście autorka na zakończenie poskładała te kawałeczki w całość. Chociaż jak już wspomniałam bardzo ciężko mi było pożegnać bohaterów. Jednak wiem, że do tej powieści jeszcze powrócę, mimo tego, że emocje mi towarzyszące przy pierwszym przeczytaniu już nie będą takie same.

Jeżeli macie ochotę na naprawdę świetną i wciągającą historię to z całego serca polecam Wam "Zanim nadejdzie jutro. Druga strona nocy". Jeżeli nie czytaliście pierwszych tomów to zaczynajcie od razu. Obiecuję Wam, że oprócz potoku wylanych łez i nieprzespanych nocy nie będziecie niczego żałować. Lektura wciągająca i dająca do myślenia. Ta powieść to arcydzieło na miarę światowych bestsellerów. Każdy Polak powinien przeczytać te książki i zapoznać się z losami bohaterów.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

niedziela, 23 czerwca 2019

[73] "Echo serca" - Piotr Liana

Autor: Piotr Liana
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 550
Ocena: 9/10


Opis z okładki: 

Na przedmieściach Tarnowa umiera córka Krzysztofa Roty, kardiologa. Jej śmierci towarzyszą niejasne okoliczności. Mimo to prokuratura nie wszczyna dochodzenia. Ojciec nastolatki podejmuje walkę z systemem. Na jego drodze piętrzą się przeszkody. Policja, prasa i szpital utrudniają prywatne śledztwo. Dochodzi do kolejnych zbrodni. Czy komuś zależy na tym, żeby prawda nigdy nie wyszła na światło dzienne?










Od zawsze moim ulubionym gatunkiem literackim był kryminał, sensacja, bądź też thriller. Chociaż muszę przyznać, że w ostatnim czasie nie często sięgałam po powieści tego pokroju. Zdecydowanie częściej wybierałam pozycje z gatunku romansu, lub powieści historyczne, czy też biografie. Aczkolwiek ostatnimi czasy w moje ręce trafiła książka, która zawładnęła moim sercem. Mowa tutaj o powieści autorstwa Piotra Liany pt. "Echo serca". Powieści obok, której nie da się przejść obojętnie.

Kiedy umiera córka znanego kardiologa Roty nic nie zapowiada, że to dopiero początek tragedii jakie mają się wydarzyć w mieście. Rota jest załamany kiedy dowiaduje się, że jego córka popełniła samobójstwo. Mianowicie dziesięć lat wcześniej starcił on żonę w wypadku a śmierć córki jeszcze bardziej go załamała. Po tym tragicznym wydarzeniu lekarz zajął się pracą, a córkę pozostawił samą sobie, co jak poczatkowo mu się wydawało wpłynęło na decyzję Niny do odebrania sobie życia. Jednak po kilku dniach w podobny sposób ginie kolejny nastolatek, a Rota zaczyna prowadzić prywatne śledztwo z pomocą nowo poznanej kobiety. Mało tego w mieście zaczyna dochodzić do kolejnych morderstw. Czy lekarzowi uda się ustalić co tak naprawdę spotkało jego córkę? Czy aby napewno Nina była w stanie podjąć tak poważną decyzję? Czy dziewczyna byłaby w stanie odebrać sobie życie? Tego dowiecie się czytając książkę "Echo serca" autorstwa Piotra Liany.

Z mojej strony wielki ukłon w stronę autora za stworzenie tak świetnej i wciągającej historii. Szczerze Wam powiem, że od tej powieści bardzo ciężko się oderwać. Chociaż mimo tego, że początkowo troszkę się do tej powieści zniechęciłam nie poddałam się i bardzo się z tego powodu cieszę. No cóż początek wydawał mi się troszkę nudny, przez co miałam ochotę nie czytać tej powieści dalej. Ale po kilku rozdziałach akcja zaczęła się rozkręcać na tyle, że powieść czytało się z zapartym tchem, a odłożenie jej powodowało efekt "kaca książkowego". Przez całą powieść czytelnik bardzo zżywa się z bohaterami.

Muszę jeszcze przyznać, że autor bardzo dobrze wykreował dane postaci. Otóż każdy bohater ma charakter bardzo odpowiadają danemu zawodowi jakie te osoby wykonują. Mianowicie doktor Rota to osoba bardzo sumienna i starannie wykonująca swój zawód. Jest to postać, która bez przerwy zajmuje się pracą, a jego najważniejszym życiowym celem jest ratowanie życia ludzkiego.
Policjantka zajmująca się sprawami kryminalnymi to postać, która mma bardzo silny charakter. Praca zajmuje jej całe dnie, a jej partner to bohater tak zwany typowo zły glina.

Autor w bardzo ciekawy sposób buduje napięcie. Co kilka stron zmienia się sceneria i bohaterowie, których dany rozdział dotyczy. Przez co napięcie rośnie ze strony na stronę.

Język powieści jest prostu, ale momentami, gdy wplatane jest słownictwo dotyczące kardiologii trzeba się na chwilę zatrzymać, aby zrozumieć sens wypowiedzi danego bohatera. Jednak nie jest to duże utrudnienie w trakcie czytanie książki.

Jeżeli macie ochotę przeczytać naprawdę dobry thriller psychologiczny to z całą pewnością polecam Wam powieść "Echo serca". Nie zrażajcie się tym, że jest to książka polskiego autora, gdyż naprawdę jest to historia warta poznania. Ponadto możecie być pewni, że mimo mało obiecującego początku to obiecuję Wam, że zakończenie wbije Was w fotel!




Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

piątek, 14 czerwca 2019

[72] "Ręce ojca" - Aleksandra Julia Kotela

Autor: Aleksandra Julia Kotela
Wydawnictwo: Janka
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 316
Ocena: 9/10


Opis z okładki: "Bohaterka powieści szuka odpowiedzi na ważne pytanie: do jakiego stopnia człowiek jest odpowiedzialny za to, kim jest, kim się staje, czy w stawaniu się tym jest wolny, czy też ograniczony – genami, środowiskiem, w którym się rodzi, przeznaczeniem? Próbuje uporządkować swoje wnętrze i swoje życie, przemieszczając się i w czasie, i w przestrzeni, między Polską a Niemcami. Pozostaje nieustannie w drodze, co jest metaforą pragnienia przemiany. Szuka prawdy o swoim ojcu, którego nigdy nie znała, o jego przyjaźniach i miłościach, a okruchy rzeczywistości, o które się potyka, czynią z jej życia swoisty labirynt, zmuszający do ciągłych wyborów. Autorka stawia również pytanie, czy prawda jest wyzwalająca, czy odkrywając ją, Julia nie zgubi siebie, a rozwiązanie rodzinnej zagadki przyniesie ulgę – najbliższym ludziom, jej samej, czytelnikowi. A może chodzi o to, że historię trzeba opowiedzieć, by nie zwariować?
Tak, jak bohaterka tropi ślady przeszłości, Kotela szuka własnego stylu, stapiając w jedno powieść drogi, kryminał i romans, pisze więc rzecz – w podwójnym sensie – o próbie wyzwolenia się, o pragnieniu wolności".




Od dawna czekałam na książkę, która sprawi, że moje życie stanie się piękniejsze. I w końcu miałam okazję taką książkę przeczytać. Jestem wręcz zachwycona twórczością Aleksandry Julii Koteli, a jej powieść "Ręce ojca" dosłownie skradła moje serce. Muszę się Wam przyznać, że po przeczytaniu tej lektury mam "książkowego kaca".

Julia jest główną bohaterką powieści "Ręce ojca". Pochodzi ona ze Słupska, ale od kiedy otrzymała spadek po ojcu przeniosła się do Heidelbergu, małej miejscowości położonej w Niemczech. Dziewczyna mimo początkowych trudności jakimi były samotność w nowym miejscu, czy też nieznajomość języka starała się jak najlepiej wykonywać obowiązki, które na nią spadły. Jednakże większość jej czasu wypełniało poznanie bliżej historii jej ojca, którego tak naprawdę nigdy nie znała...
W powieści "Ręce ojca" możemy zauważyć motyw szukania siebie, szukanie własnego "ja". Nasza bohaterka stara się dowiedzieć jak najwięcej o przeszłości swojego ojca, o jego rodzinie, pasjach... Jednak czy uda jej się odnaleźć odpowiedź na wszystkie dręczoce ją dotychczas pytania? Czy uda jej się odnaleźć swoją tożsamość? Czy poznanie prawdy o własnym ojcu ją wyzwoli?
Odpowiedzi na te wszystkie pytanie odnajdziecie w powieści autorstwa Aleksandry Julii Koteli.

Powiem Wam szczerze, że bardzo polubiłam styl pisarski autorki. Można wręcz rzec, że pokochałam jej pióro pisarskie. Najbardziej cenię ją za to, że w bardzo ciekawy sposób połączyła trzy style literackie jakimi są powieść drogi (czyli powieść, która jest pisana z różnych miejsc i przestrzeni czasowych), powieść kryminalna oraz romans. Połączenie tych trzech gatunków sprawiło, że ta książka to istna emocjonalna bomba.
Po za tym książkę czyta się szybko, mimo tego, że momentami trzeba się na chwilę zatrzymać, aby przemyśleć sobie niektóre sprawy. Czytając tę książkę mamy wrażenie, że jest ona bardzo autentyczna i szczera, co rzadko zdarza się w dzisiejszych czasach.

Julia to bohaterka o bardzo silnym charakterze. Bardzo mi imponowała swoim zachowaniem szczególnie w skrajnych sytuacjach. Chociaż nie powiem, ale i w niektórych momentach strasznie mnie irytowała. Jednak mimo wszystko muszę przyznać, że bardzo się z nią zżyłam i ciężko było mi się z nią rozstać.

Z całego serca polecam Wam powieść "Ręce ojca" autorstwa Aleksandry Julii Koteli. Jest to książka zarówno dla młodzieży jak i tych starszych czytelników. Obiecuje Wam, że nie zawiedziecie się, kiedy sięgniecie po tę książkę.A jedyne czego będziecie żałować to nieprzespanych nocy.

A poniżej zaprezentuje Wam cytat, który zapadł w mojej pamięci i który jest idealnym odzwierciedleniem całej tej historii.

"Myślę, że tylko tak mogę poznać prawdę, odszukać ją w zakamarkach zakurzonych skrytek pamięci, tam gdzie nie sposób dotrzeć. W drodze oddalasz się od siebie, a kierunek, w którym jedziesz, jest niedokonanym założeniem. Przyjemna nicość otula cię, jesteś wolny, patrzysz na siebie z dystansu, z odległości, która pozwala widzieć. Obiektywna sprężyna czasu. [...] Kiedy zechcesz, wracasz do wspomnień, ale z dystansem. Twoja dalekowzroczność zyskuje siłę, pozwalasz jej tropić, obserwujesz. Jak mnich na pustkowiu, bez celu – oddychasz. I patrzysz na dni minione, klatka po klatce".


wtorek, 21 maja 2019

[71] "Dziennik kata" - John Ellis

Autor: John Ellis
Wydawnictwo: Aktywa
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 288
Ocena: 8/10

Opis z okładki: "Jak zachowywali się zabójcy w ostatnich godzinach i w ostatnich chwilach swojego życia, stojąc na szubienicy? Nikt nie znał odpowiedzi na to pytanie lepiej niż John Ellis, pełniący przez niemal ćwierć wieku obowiązki pierwszego kata Wielkiej Brytanii. Z jego relacji czytelnik dowiaduje się, jak omdlewającą Edith Thompson niesiono na szubienicę, jak doktor Crippen z uśmiechem maszerował na spotkanie stryczka, i jak William Palmer walczył zaciekle o życie w celi śmierci. I dlaczego młodociany Jack Griffiths popędził naprzeciw śmierci. Jedni ginęli jak bohaterowie, inni zaś jak tchórze... Kat John Ellis wykonał wyroki na dwustu trzech osobach i spisał kronikę ostatnich gestów wielu spośród tych, którzy przeszli przez jego ręce na finałowej prostej swej podróży ku wieczności".




Powiem Wam szczerze, że już dawno nie miałam do czynienia z tak wstrząsającą i poruszającą powieścią jaką jest "Dziennik kata" autorstwa Johna Ellisa. Książka ta jest zdecydowanie przeznaczona dla osób o mocnych nerwach. Opisane w tej lekturze historie wydarzyły się naprawdę. Ta książka to zarazem autobiografia kata Johna Ellisa.

John Ellis to mężczyzna, który pełnił obowiązki pierwszego kata Wielkiej Brytanii. Przez ponad ćwierć wieku miał okazje obserwować zachowania morderców idących na pewną śmierć. Ellis opowiada o tym jak ludzie zachowywali się chwilę przed nieuchronnym wyrokiem. Jedni szli pewnie, inni zaś omdlewali. Ten kat wykonał ponad dwieście wyroków, a w swoich kronikach opisał te historie, dzięki czemu dzisiaj mamy możliwość poznania najbardziej bohaterskich, czy też tchórzliwych postaci jakie chodziły po tym świecie.

Zabierając się za czytanie tej książki miałam pewne obawy. Szczególnie wobec samego Ellisa. Myślałam, że będzie to postać o kamiennym sercu. Osoba, która nie będzie miała w sobie krzty empatii i współczucia. Ale okazało się zupełnie inaczej. Kat John Ellis to postać, która posiada własną rodzinę, ma kochającą żonę i dzieci. Mimo, że początkowo jego żona nie akceptowała tego, że chciał zostać katem to po czasie zaczęła go wspierać. Ponadto Ellis miał w sobie pewną cechę, która była bardzo pomocna w wykonywaniu jego "zawodu". Mianowicie opracował metodę, która powodowała, że skazaniec umierał natychmiastowo. John ustalał długość sznura dla skazańca na podstawie jego wzrostu i wagi, często nie zwracając uwagi na wytyczne innych, a głównie dlatego, że więźniowie podczas pobytu w więzieniu albo przybierali na wadze, albo na niej tracili. Także Ellis dzięki swoim obserwacjom był w stanie "zaserwować" skazańcom natychmiastową, bezbolesną śmierć. Dzięki opracowanej metodzie John był bardzo ceniony w swoim fachu. Przez co miał okazję wieszać najbardziej znanych, na terenie Wielkiej Brytanii, morderców.

"Zawsze czułem, że żadna istota ludzka nie może zapłacić za swoją zbrodnię ceny większej niż poświęcenie życia. W moim przekonaniu humanitaryzm nakazywał, by oszczędzać nieszczęśnikom tyle zbytecznego bólu, ile było możliwe".

Po przeczytaniu tej książki czytelnik uświadamia sobie jaki to był ciężki zawód. Wydaje nam się, że to nic takiego, jednak czytając tą powieść okazuje się, że kat ponosił bardzo dużą odpowiedzialność za wykonywanie wyroku. John Ellis mimo, że był empatyczny to pociągając za dźwignię zachowywał pokerową twarz.

Czytając tę powieść ciężko nam to sobie wyobrazić, gdyż w dzisiejszych czasach kara śmierci jest rzadko spotykana, a jeżeli już to na pewno nie przez powieszenie.

Język książki jest prosty w zrozumieniu. Jednocześnie powieść jest napisana współczesnym językiem co bardzo ułatwia czytelnikowi zrozumienie tekstu. Dzięki tak prostemu językowi książkę czyta się bardzo szybko. Ponadto historie opisywane w tej lekturze są bardzo realistycznie opisywane przez co ta powieść jest jeszcze ciekawsza.

Jeżeli macie słabe nerwy, albo nie czujecie się na siłach na tego typu literaturę to nie sięgajcie po tę książkę. Natomiast jeżeli lubicie poczytać książki w takim klimacie to jak najbardziej tę powieść Wam polecam. Mimo, że poruszana jest tu trudna tematyka to lektura ta jest na tyle ciekawa, że ciężko przejść obok niej obojętnie.