niedziela, 8 marca 2020

[83] #PRZEDPREMIEROWO "Eine kleine trup" - Olga Warykowska

Autor: Olga Warykowska
Wydawnictwo: Novea Res
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 254
Ocena: 7/10


Opis z okładki: Amadeusz Wagner, drugi flecista Filharmonii Wrocławskiej, zmierza na przymusowy urlop do Gawrych Rudy, do rodzicielki. Na Podlasiu – poza kartaczami, sernikiem, pierogami, racuchami, rosołem, kanapkami i pozostałymi smakołykami mamusi – czekają na niego tajemnice skrywane przez mieszkańców tego urokliwego regionu. Jest złodziej, jest trup znienawidzonej przez wszystkich nauczycielki – Francy, są duchowni i są kumple ze szkoły. Wagner z „Eine kleine Nachtmusik” i burczącym brzuchem w tle, karcony na każdym kroku przez mamusię, próbuje rozwikłać pewną dość skomplikowaną zagadkę, ale właściwie nikt nie chce mu w tym pomóc. Każdy wydaje się w pewien sposób uwikłany w tę sprawę.

Co takiego wiedziała Franca, że zginęła?




„Eine kleine trup” to druga powieść Olgi Warykowskiej, gdzie głównym bohaterem jest Amadeusz Wagner – flecista robiący karierę w filharmoni we Wrocławiu. Mimo, iż nie czytałam pierwszej części pt. „Cztery pory śmierci” to świetnie odnalazłam się w losach bohatera, a braki nieznajomości poprzedniej lektury bardzo nie wpływały na zrozumienie tejże fabuły. Po tę książkę sięgnęłam, ponieważ zachęcił mnie do tego opis, który bardzo mnie zaintrygował.

Amadeusz Wagner to główny bohater powieści „Eine kleine trup”. Stał się on sławny, gdyż udało mu się złapać zabójcę z filharmoni. Jednak wiedział on za dużo i został wysłany na bezpłatny urlop. Postanawia on odwiedzić rodzinne strony, czyli miejscowość, w której się wychował Gawrych Rudy. Niespodziwanie w Boże Ciało zostają znalezione zwłoki jednej z najbardziej znienawidzonych osób jaką jest Franca – despotyczna nauczycielka, nie mająca szacunku do nikogo. Ponadto w Gawrych Rudy pojawia się złodziej, który okrada mieszkańców. Jednak co jest dziwne połowę ze skradzionych rzeczy zostawia okradzionym osobom. Amadeusz stara się rozwiązać nietypową zagadkę kradzieży oraz zabójstwa Francy. Jednak nie jest to takie proste, ponieważ każdy z mieszkańców ma jakieś tajemnice i nie chce współpracować przy wyjaśnieniu tej sprawy. Mało tego nikt nie chce żeby ta sprawa została rozwiązana. Czy Amadeuszowi uda się odnaleźć złodzieja i zabójcę? Tego dowiecie się sięgając po powieść „Eine kleine trup” autorstwa Olgi Warykowskiej.

Na początku chciałabym przedstawić negatywne aspekty tej książki. Otóż najbardziej irytującą rzeczą w tej powieści było używanie zdrobnień. I nie chodzi mi tutaj o błahe zdrobnienia jak np.: zwracanie się małego dziecka do rodziców „mamusiu, tatusiu”. Chodzi głównie o to, że Amadeusz – dorosły mężczyzna, pracujący i zarabiający na siebie cały czas zwraca się do mamy „mamusiu”, a siedzi na „ławeczce” przed szkołą. No dla mnie było to strasznie irytujące, głównie dlatego, że tych zdrobnień było dużo i według mnie były nadużywane, a nie jest to książka dla dzieci. Drugim negatywnym aspektem tej powieści jest sama postać głównego bohatera – Amadeusza Wagnera. Cóż ten bohater nie przypadł mi do gustu. Niestety jest to postać, którą ciężko polubić. Może i mieszkając we Wrocławiu jest samodzielny, to bardzo ciężko to zauważyć, kiedy mieszka u mamusi. Mamusia go we wszystkim wyręcza i (mimo, że jest dorosły) zmusza go do robienia rzeczy, na które chłopak nie ma wcale ochoty, a on jako dobry syn nie przeciwstawia się jej, a wręcz się jej bez żadnego słowa podporządkowuje. Jednak znajduję też plusy w jego postaci. Jest on bardzo inteligenty i mądry, czego nauczyło go życie. Mimo iż był nękany i dręczony nie poddał się i udało mu się wyjść na prostą i robić karierę.

Teraz przejdźmy do pozytywów tej powieści. Pierwszym jej atutem jest język, który jest prosty i zrozumiały. Książkę czyta się przyjemnie i szybko, na co wpływ ma też jej długość i czcionka, która nie jest męcząca dla oka. Ponadto bardzo podobała mi się kreacja bohaterów, którzy mieli zupełnie różne charaktery, a każdy z nich był zdecydowanie indywidualistą. Ciekawe jest też to jak ukazane jest życie mieszkańców i ich relacje. Każdy staje za sobą murem i mimo iż wiedzą co się dzieje z każdym, nawet jeżeli znają o sobie własne tajemnice i sekrety nikt tego nie wyjawi. Cóż można to uznać za sąsiedzką zmowę, jednak mi osobiście takie przedstawienie życia lokalnej społeczności się podobało.

„Eine kleine trup” to książka, która nie każdemu może przypaść do gustu.  Należy ona do gatunku kryminału. Mimo, iż po przeczytaniu kilku stron nie do końca byłam przekonana, czy warto ją przeczytać, to po skończeniu nie żałowałam, a rozwiązanie zagadki było niezwykle zaskakujące. Jeżeli macie ochotę na przeczytanie lekkiego, nie wymagającego kryminału to jak najbardziej wam tę książkę polecam. Może nie jest to powieść wysokich lotów, jednak ma w sobie coś co nie pozwala nam się od niej oderwać, a wpadając na kolejne tropy wraz z głównym bohaterem z niecierpliwością oczekujemy rozwoju wydarzeń.

niedziela, 1 marca 2020

NOWINKI CZYTELNICZE - MARZEC #1

Jan Nyman, detektyw z tajnej jednostki operacyjnej Krajowej Policji Centralnej, zostaje wysłany do sennego nadmorskiego miasteczka, by przeprowadzić śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci. Misja jest jasna: dowiedzieć się, co naprawdę się stało, wykorzystując wszelkie niezbędne środki.
Ale Nyman wkrótce odkrywa, że w tej sprawie nic nie jest proste. Nawet miejsce zbrodni – dziwaczna wesoła tropikalna wioska na ponurym fińskim wybrzeżu. Tu słońce rozgrzewa piasek do spektakularnych 13 stopni Celsjusza… Każdy odwiedzający otrzymuje wspaniałego dmuchanego flaminga – może jeszcze nie nadmuchanego, ale co tam. Kto może oprzeć się pokusie pobytu na „najgorętszej plaży w Finlandii”? Najwyraźniej nie zuchwali mordercy…

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/najgoretsza-plaza-w-finlandii/




To była najdłuższa noc w roku, kiedy wszystko może się zdarzyć. Trzy dziewczynki zaginęły. Jedna wróciła. Opowieść się rozpoczyna…
W ciemną noc w środku zimy w starej gospodzie nad Tamizą ma miejsce niezwykłe wydarzenie. Stali bywalcy właśnie zabijają czas opowieściami, kiedy w drzwiach pojawia się ciężko ranny nieznajomy. W ramionach trzyma martwą dziewczynkę. Kiedy godzinę później dziecko zaczyna oddychać, nikt nie może w to uwierzyć. Cud? Czy magiczna sztuczka? Może nauka będzie w stanie to rozstrzygnąć?
Mieszkańcy nabrzeży prześcigają się w pomysłach, by rozwiązać zagadkę dziewczynki, która umarła, a potem ożyła. Mijają jednak dni, a tajemnica wydaje się coraz bardziej nieprzenikniona. Dziewczynka okazuje się niema i nie może odpowiedzieć na pytania: kim jest, skąd pochodzi i co stało się z jej bliskimi. W tej sprawie pojawia się coraz więcej pytań i wątpliwości.

Tymczasem trzy rodziny wyrażają chęć, by wziąć dziecko pod opiekę. Zamożna młoda matka wierzy, że dziewczynka jest jej córką, która zaginęła dwa lata wcześniej. Rodzina farmerów, która wciąż przeżywa sekretny romans syna, szykuje się na przyjęcie wnuczki. Skromna i skryta gospodyni proboszcza widzi w małej niemowie swoją młodszą siostrę. Każda z tych osób ma własną opowieść, której granice między rzeczywistością a fantazją są ulotne i rozlewają się czasami jak niekontrolowane wody rzeki.

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/byla-sobie-rzeka/



Czterdzieste urodziny Livii zapowiadają się wyjątkowo hucznie, o wiele bardziej spektakularnie, niż mogłoby wyglądać jej wesele, którego zresztą nigdy nie miała…
Na przyjęciu zjawią się wszyscy, na których jej zależy, za wyjątkiem córki, Marnie, która studiuje zagranicą. I chociaż Livia kocha Marnie, skrycie cieszy się, że jej nie będzie. Gdy tylko przyjęcie się skończy, Livia zamierza wyjawić swojemu mężowi, Adamowi, sekret dotyczący Marnie. Na razie jednak chce cieszyć się szczęśliwymi chwilami z rodziną.
Adam chce, żeby przyjęcie Livii było idealne, dlatego w tajemnicy planuje sprowadzić Marnie do domu. To ma być jego wielka urodzinowa niespodzianka. I wtedy dowiaduje się o czymś strasznym… Musi powiedzieć Livii. Ale jak mógłby zepsuć jej ten dzień – jest taka szczęśliwa, a goście już zaczęli się schodzić…

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/dylemat/




Matthew Shapiro, wykładowca na Harvardzie, wciąż nie może się otrząsnąć po tragicznej śmierci żony. Jedyny sens jego egzystencji nadaje czteroletnia córeczka, i to ze względu na nią Matthew nie poddaje się depresji. O tym, by zaczął znowu dostrzegać uroki życia, nie ma jednak mowy.
Emma Lovenstein może o sobie śmiało powiedzieć, że osiągnęła sukces zawodowy. Pracuje jako sommelierka w renomowanej nowojorskiej restauracji i jest uznawana za jedną ze wschodzących gwiazd w tym zawodzie. Niestety, w życiu osobistym zupełnie się jej nie wiedzie. Ma wprost talent do pakowania się w związki bez perspektyw.
Kiedy Matthew kupuje używany komputer, nie ma pojęcia, że ten przedmiot odmieni jego życie. Na dysku laptopa, który wbrew temu, co twierdził sprzedający, nie został dokładnie wyczyszczony, znajdują się zdjęcia, a także adres mailowy osoby, która je wykonała – młodej kobiety, prawdopodobnie poprzedniej właścicielki komputera. Matthew wysyła jej wiadomość, ona mu odpowiada i... rozpoczyna się coś, czego żadne z nich nie jest w stanie pojąć.

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/jutro/



Sielankowe dzieciństwo Saffron Courtney zostaje przerwane przez rodzinną tragedię, która zmusza nastolatkę, by dorosła znacznie szybciej, niż wynikałoby to z jej metryki. Nieodparta ciekawość świata i nieustające pragnienie przygód zawiodą ją do Anglii, w sam środek zbierającej się burzy, która poprzedza II wojnę światową.

Młody Gerhard von Meerbach, spadkobierca fortuny przemysłowej i zagorzały zwolennik partii nazistowskiej, stara się pozostać wierny swoim zasadom w coraz bardziej okrutnym świecie. Jego przyjaźń z Żydem naraża go na niebezpieczeństwo i zmusza do przeciwstawienia się siłom zła, które opanowały jego kraj i rodzinę.

Gdy nad Europą zacznie szaleć wojenna zawierucha, światy Saffron i Gerharda zderzą się. Czy więcej będzie ich łączyć, czy dzielić?

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/lzy-wojny/




Spokojny poranek w Sztokholmie. Ewert Grens zostaje wezwany do kostnicy. W zamkniętym pomieszczeniu znajduje się o jedno ciało za dużo. Skąd się tam wzięło?
Piet Hoffman przenosi się w nowe miejsce, aby wypełnić ostatnią niebezpieczną misję, zanim definitywnie porzuci życie kryminalisty. Czeka go podróż przez gorącą, pozbawioną wody pustynię i wzburzone morze, w odległe zakątki świata, gdzie ludzkie życie nie ma żadnej wartości.
Tymczasem w Szwecji Zofia i jej synowie z utęsknieniem wyczekują na powrót Pieta. Gdy zjawi się w domu, będą mogli wreszcie odnaleźć spokój. Rodzinna sielanka nie trwa jednak długo, a poczucie bezpieczeństwa jest złudne – synom Pieta Hoffmana zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo.

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/trzy-godziny/






Fanom Cudownego chłopaka Julian znany jest głównie jako szkolny prześladowca Augusta. Biały ptak ukazuje historię Juliana z innej strony – chłopiec odkrywa poruszającą historię swojej babci, która podczas II wojny światowej ukrywała się w okupowanej przez nazistów Francji i została ocalona przez pewnego chłopca.

R.J. Palacio przez lata pracowała jako ilustratorka i projektantka okładek, nadawała blasku historiom innych – nie swoim. Teraz zdecydowała się połączyć dwie pasje – obraz i słowo – i opowiedzieć o dobru, które warto krzewić zawsze – bez względu na okoliczności.

https://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/bialy-ptak-cudowny-chlopak/






Przejmujące wspomnienia dwunastu kobiet, które przeżyły piekło niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Książka jest efektem rozmów autorki z każdą z bohaterek.
Leokadia Rowińska do obozu trafiła w trzecim miesiącu ciąży. Wspomina, jak okrutnie traktowane były kobiety oczekujące potomstwa. Ireneusz, bo takie imię nadała swojemu synkowi, stał się najmłodszą ofiarą Marszu Śmierci. Pochowała go w pudełku po makaronie.
Zofia Wareluk urodziła się w Auschwitz. Swoją smutną historię opowiada na podstawie wspomnień matki. Poród Zosi odbierała Stanisława Leszczyńska.
Urszula Koperska do obozu trafiła jako 8-letnie dziecko. Opowiada o głodzie, tęsknocie i strachu. Jej wspomnienia to historia każdego dziecka w Auschwitz. W baraku, w którym się znajdowała, więzień artysta, rysował dzieciom na ścianie obrazki, które przetrwały do dziś.
Wiesława Gołąbek w obozie przebywała prawie trzy lata. W tym samym baraku co ona znalazła się Seweryna Szmaglewska. Pisarka wspomina 16-letnią Wiesię w swojej książce Dymy nad Birkenau.
Walentyna Nikodem była w Auschwitz świadkiem wielu bestialskich poczynań esesmanek. To ona pod koniec wojny spotkała jedną z najokrutniejszych morderczyń i doprowadziła do jej egzekucji.
To tylko niektóre z historii, ale każda z nich zasługuje na pamięć.

https://muza.com.pl/zapowiedzi/3486-dziewczeta-z-auschwitz-9788328714151.html


Kilkadziesiąt lat temu ludzkość została zdziesiątkowana przez tajemniczą chorobę, wobec której cała współczesna medycyna okazała się bezradna. Ogarniająca świat pandemia stała się zarzewiem międzynarodowego konfliktu i wojny nuklearnej, a Ziemia zamieniła się w pustynię. Ci, którzy ocaleli, budują miasta pod kopułami chroniącymi przed atomowym wiatrem. W tej postapokaliptycznej rzeczywistości istnieje tylko jeden cel – znaleźć jak najszybciej remedium na rozprzestrzeniającą się zarazę.
David, młody student, również marzy o tym, że pewnego dnia uda mu się poznać przyczyny choroby i stworzyć na nią skuteczny lek. Jednak wkrótce pojawiają się u niego objawy, które tak dobrze zna i których tak bardzo się boi... Zesłany do getta, gdzie przebywają zarażeni, musi dostosować się do praw rządzących tym nieludzkim światem. Czy uda mu się przetrwać i dotrzeć do źródła nękających ludzkość cierpień?





Łódź. Mglisty, wiosenny poranek. W przypałacowym stawie na Księżym Młynie zostaje znalezione ciało młodego, wysportowanego mężczyzny. Przyczyna śmierci sportsmena zaskakuje śledczych Jakuba Karskiego i Tomasza Mielczarka. Sekcja zwłok wskazuje na działanie pewnego związku chemicznego, co dowodzi, że zabójca działał w przemyślany sposób. Policjanci wkraczają w świat sportu siłowego, aby poznać system pracy i zwyczaje trenerów personalnych. Tymczasem o Julię Bronicką, właścicielkę Bomboni Cafe, znów upomina się przeszłość. Tym razem z sukcesem. Julia za wiedzę o swojej rodzinie jest gotowa poświęcić wiele. Nie spodziewa się jednak, że los zażąda od niej najwyższej ceny.

https://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=bigamista,druk







Najdrobniejsza zmiana tonu głosu wystarcza słynnemu fonetykowi sądowemu Matthiasowi Heglowi, by odróżnić prawdę od kłamstwa. Dzięki jego pomocy udało się zatrzymać wielu przestępców, ale czyżby tym razem słynny berliński biegły sam skłamał…?
Matthias Hegel niespodziewanie przyznał się do morderstwa…
Jula Ansorge prowadzi podcast na temat prawdziwych zbrodni: specjalizuje się w rehabilitacji niesprawiedliwie skazanych i chce koniecznie poznać prawdę. Nie wierzy w winę Hegla, gdy jednak głębiej wnika w sprawę, wpada w wir zbrodni, gdzie sama może stać się ofiarą…




„Nazywam się Emily Wade. Burzliwe życie mojej matki nauczyło mnie, że nie ma czegoś takiego, jak: I żyli długo i szczęśliwie. Wszystkie związki są z góry skazane na porażkę. Za to jeśli ludzi łączy tylko seks, życie jest przyjemne i nieskomplikowane. Trzymałam się tych reguł do chwili, kiedy spotkałam Jacksona Caine’a – zabójczo przystojnego milionera. Jackson nie wierzyłw związki tak samo jak ja. I zaproponował, żebyśmy spisali kontrakt…”„Nazywam się Jackson Caine. Kilka rozwodów i ponownych małżeństw moich rodziców nauczyło mnie, że nie ma związku, który by się nie rozpadł. Robiłem karierę i spotykałem się z wieloma kobietami. Do chwili, kiedy spotkałam Emily Wade. Byliśmy dla siebie idealnymi partnerami. Więc spisaliśmy kontrakt na nasz idealny związek – bez komplikacji, dramatów, zaangażowania. I nasz kontrakt działał idealnie, dopóki oboje nie złamaliśmy ustalonych zasad…”



Marcelina poznaje swojego przyszłego męża w trakcie wieczoru panieńskiego swojej najbliższej przyjaciółki. Nigdy dotąd nie spotkała kogoś takiego: Adam jest chodzącym ideałem o urodzie hollywoodzkiego aktora. Nie może uwierzyć, że wybrał właśnie ją, bo przecież mógłby mieć każdą!
Jednak miłość nie zadaje pytań, więc dziewczyna daje się ponieść euforii. Woli nie zauważać, że Adam ma swoje dziwne sprawy, do których jej nie dopuszcza. Marcelina z radością przyjmuje oświadczyny i daje się wciągnąć w wir szokujących wydarzeń, które odmienią wszystko. Na ile możemy poznać drugiego człowieka? Ile może w naszym życiu zmienić jeden człowiek?





A podobno nie ma nic nudniejszego niż praca w bibliotece! Takie spostrzeżenie pojawiło się w głowie Matyldy Dominiczak, gdy stała nad leżącym w archiwum trupem jednego z czytelników, o którym mogła powiedzieć tylko tyle, że zazwyczaj nie zwracał książek w terminie. Jeszcze tego ranka niewinna bibliotekarka staje się główną podejrzaną w sprawie o zabójstwo.
Matylda nie zwykła pozostawiać w rękach innych osób tego, co da radę zrobić sama. Wbrew przeciwnościom losu, protestom męża, zakazom naczelnika policji i niechęci dyrektora biblioteki postanawia odkryć prawdę, a przynajmniej oczyścić się z zarzutów i podsunąć śledczym innego podejrzanego.





Czy można polubić życie w złotej klatce, tak że nie chce się jej opuścić i wrócić do M-5? Czy bogactwo i rutyna są silniejsze od naturalnego pragnienia wolności?
Jak potoczą się losy kobiet z rodu Salimich - Doroty i jej dwóch córek: Marysi i Darii - oraz ich życiowych partnerów? Czy Dorota po życiowej zawierusze będzie mogła spokojnie cieszyć się szczęściem swojego stadła? Czy miłość Hamida i Marysi Binladenów okaże się wieczna? A może na ich krystalicznym związku pojawi się rysa? A Daria? Czy po latach spędzonych u boku zbrodniarza i terrorysty Jasema Alzaniego potrafi się od niego uwolnić i żyć w cywilizowanym świecie prawa?
Do głosu dochodzi też młode pokolenie - Nadia Binladen i Adaś Nowicki. Czy wzorem starszych będą mieli skłonność do popełniania głupich błędów i wpadania w tarapaty?
Jak zmienia się współczesny arabski świat? Co nowego w Arabii Saudyjskiej?



Czterdzieste urodziny Livii zapowiadają się wyjątkowo hucznie, o wiele bardziej spektakularnie, niż mogłoby wyglądać jej wesele, którego zresztą nigdy nie miała…
Na przyjęciu zjawią się wszyscy, na których jej zależy, za wyjątkiem córki, Marnie, która studiuje zagranicą. I chociaż Livia kocha Marnie, skrycie cieszy się, że jej nie będzie. Gdy tylko przyjęcie się skończy, Livia zamierza wyjawić swojemu mężowi, Adamowi, sekret dotyczący Marnie. Na razie jednak chce cieszyć się szczęśliwymi chwilami z rodziną.
Adam chce, żeby przyjęcie Livii było idealne, dlatego w tajemnicy planuje sprowadzić Marnie do domu. To ma być jego wielka urodzinowa niespodzianka. I wtedy dowiaduje się o czymś strasznym… Musi powiedzieć Livii. Ale jak mógłby zepsuć jej ten dzień – jest taka szczęśliwa, a goście już zaczęli się schodzić…




To tylko kilka moich propozycji. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie.
P.S. Jeżeli macie jakieś inne ciekawe propozycje to podrzucie w komentarzach :)


poniedziałek, 24 lutego 2020

[82] "W deszczu łatwiej ukryć łzy" - Beata Olejnik

Autor: Beata Olejnik
Wydawnictwo: Novea Res
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 422
Ocena: 8/10


Opis z okładki:Czy można kochać wbrew sobie?


Czasem wystarczy chwila, by w życiu zmieniło się dosłownie wszystko... Właśnie tak było w przypadku Marty, która w zimny grudniowy dzień dostrzegła za oknem swojej kwiaciarni przemarzniętego chłopca i zaproponowała mu herbatę. Kobieta nie spodziewała się, że ten drobny gest poprowadzi jej życie w zaskakującym kierunku. Bo przecież miała wszystko: dobrze prosperujący własny biznes, przyjaciół, stały związek… Jednak wkrótce okazuje się, że ukochany mężczyzna pragnie innego życia za granicą, a Marta ma silną konkurencję – w postaci pieniędzy. Gdy jeden związek się rozpada, rodzi się nowy, oparty na prawdziwej przyjaźni. Czy to możliwe, by przerodził się w coś więcej?






Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że w moje ręce trafiła tak niezwykle emocjonująca i poruszająca powieść. Początkowo nie byłam co do niej przekonana. Jednak okładka ma coś takiego w sobie, że postanowiłam zaryzykować, ponadto opis też wydał mi się interesujący. Jakże się cieszę, że się nie pomyliłam i nie zawiodłam, a ta książka trafi do grona moich ulubionych. Mowa tutaj o powieści autorstwa Beaty Olejnik p.t. „W deszczu łatwiej ukryć łzy”. Jest to lektura, którą zdecydowanie powinniście przeczytać. Ukazuje ona jak jedna chwila, jedna osoba może zmienić w życiu wszystko...


Marta to młoda dziewczyna, która prowadzi własną kwiaciarnię. Jest zaręczona z bogatym mężczyzną, jednak w tym związku nie jest do końca szczęśliwa. Na szczęście ma w swoim otoczeniu przyjaciół, którzy zawsze jej pomogą w trudnych chwilach. Pewnego zimowego wieczoru Marta dostrzega przed swoją kwiaciarnią młodego chłopaka, który wygląda na zmarzniętego i głodnego. Dziewczyna bez chwili zawahania zaprasza go do środka. Początkowo chłopiec jest bardzo nieśmiały i nieufny wobec Marty, jednak ze spotkania na spotkanie między nimi zaczyna budować się relacja oparta na przyjaźni. Sebastian coraz bardziej się otwiera, aż w końcu wyjawia Marcie całą prawdę o sobie i mówi, że jego ojciec jest narkomanem, a jego życie do kolorowych nie należy. Dziewczyna stara się mu pomóc jak tylko może i udaje jej się. Okazuje się bowiem, że Sebastian ma innego ojca... Ponadto narzeczony Marty postanawia wieść życie z inną kobietą. W najgorszych momentach był przy niej Sebastian, który stał się dla niej najbliższym przyjacielem. Czy między naszymi bohaterami zrodzi się uczucie? Czy mimo różnic charakteru, pochodzenia i wieku uda im się stworzyć silną relację? Tego dowiecie się sięgając po powieść „W deszczu łatwiej ukryć łzy” autorstwa Beaty Olejnik.

Marta to z pozoru silna i nieugięta dziewczyna, zawsze stawiająca na swoim. Jednak w środku jest to osoba bardzo krucha i uczuciowa. Może z początku była troszkę irytująca, lecz kiedy zaczynamy poznawać ją bliżej coraz bardziej ją lubimy. Jest to jedna z tych bohaterek, które na początku nie przypadają nam do gustu jednak z każdą kolejną stroną zyskują w naszych oczach.

Sebastiana poznajemy jako nieśmiałego, zagubionego w życiu chłopca. Od początku jest nam go szkoda, a wręcz wzbudza w nas litość, głównie ze względu na to, że jest synem narkomana, a jego życie jest przepełnione strachem, przemocą i nienawiścią. Na szczęście po poznaniu Marty zmienia się on nie do poznania. Jednak, aby dowiedzieć się jak jedna osoba może zmienić życie sięgnijcie koniecznie po tę książkę.

Jak już wspomniałam na początku nie do końca byłam przekonana co do tej powieści. Jednak coś mnie do niej ciągnęło i zdecydowałam się zaryzykować. I muszę przyznać, że była to jedna z lepszych decyzji. Książka ta pisana jest prostym, młodzieżowym i zrozumiałym językiem. Jest ona niezwykle emocjonująca. Mogę wręcz rzec, że jest to istna bomba emocjonalna, gdyż są takie momenty, kiedy uśmiechamy się przez łzy. Jestem niezwykle zadowolona, że było mi dane właśnie tą powieść przeczytać. Ze strony na stronę coraz bardziej zżywałam się z głównymi bohaterami i oczywiście cały czas im kibicowałam. Rozstanie z nimi było bardzo trudne, gdyż polubiłam ich bardzo. 


Jeżeli macie ochotę przeczytać naprawdę ciekawą i wzruszającą powieść z całego serca polecam Wam „W deszczu łatwiej ukryć łzy”. Jest to książka, która w moich oczach zyskała bardzo wiele i wiem, że za jakiś czas do niej powrócę. Bohaterowie i cała fabuła powieści na pewno nie pozwolą o sobie zapomnieć. Ponadto rozwój akcji szybko nabiera tempa przez co od książki bardzo ciężko jest się oderwać.

wtorek, 21 stycznia 2020

[81] "Baletnica" - Ewa Carla

Autor: Ewa Carla
Wydawnictwo: Novea Res
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 324
Ocena: 8/10


Opis z okładki: "Czy odważysz się przyjąć niespodziankę, którą szykuje ci los?
Ona – dziewczyna z dobrego domu, wzorowa studentka i miłośniczka baletu; on – chłopak z trudną przeszłością, zranionym sercem i życiorysem najeżonym niepowodzeniami. Kiedy dojdzie do spotkania tych dwojga, cały świat będzie wydawał się przeciwny ich związkowi. A jednak na przekór wszystkim trudnościom i barierom, połączy ich uczucie tak silne, że wkrótce przyniesie im i ich bliskim nieoczekiwane zmiany... I chociaż mogłoby się wydawać, że takie historie już dobrze znamy, tutaj nic nie jest pewne i jasne. Czy młodzi ludzie będą w stanie dokonać wyborów na tyle odważnych, by raz na zawsze udowodnić, kim tak naprawdę są? Ile będą w stanie poświęcić, by być razem?

Moje życie tak naprawdę nie było moje, a moich rodziców. Oni pociągali za wszystkie sznurki. Oni kontrolowali, a przynajmniej starali się, na ile to możliwe, kontrolować każdy jego aspekt".




Swego czasu miałam ochotę na przeczytanie powieści "Nigdy" autorstwa Ewy Carli, jednakże dość nieprzychylne opinie sprawiły, że moje plany czytelnicze co do tej autorki odeszły w zapomnienie. Ale kiedy zobaczyłam, że zostaje wydana jej kolejna książka pt. "Baletnica" postanowiłam zapoznać się z jej warsztatem pisarskim. Ale tak szczerze to okładka mnie zachwyciła do tego stopnia, że książka ta musiała znaleźć się w mojej biblioteczce!

Anna Przybysz to dwudziestodwuletnia wzorowa studentka i miłośniczka baletu. Dziewczyna pochodzi z wysoko postawionej rodziny, mianowicie jest ona córką senatora. Nie ma zbyt wielu znajomych ze względu na to, że jej rodzina mocno stawia na prestiż i córka nie może zadawać się z byle kim.

Kamil Woźniacki to dwudziestoczteroletni chłopak pochodzący z "nizin społecznych". Od dziecka tułał się po domach dziecka. Do momentu, aż przyjął go pod swój dach Cordell (mężczyzna po przejściach). Kamil obiecał mu, że nie zmarnuje sobie życie i tego postanowienia się trzyma.

Kiedy Anka dowiaduje się, że ma zostać nauczycielką Kamila nie ukrywa zaskoczenia, ale jest też pełna nadziei, gdyż chłopak bardzo jej się podoba. Czy między tym dwojgiem coś zaiskrzy? Czy dziewczyna z wyższych sfer może związać się z chłopakiem posiadającym trudną przeszłością? Czy ich miłość będzie w stanie przetrwać najgorsze?


Na początku chciałabym zaznaczyć, że książka trafia do grona moich ulubionych. Naprawdę zostałam bardzo mile zaskoczona warsztatem pisarskim autorki. Po za tym przedstawiła ona w powieści problemy, które dotykają zapewne nie jednego z nas. I od tego właśnie chciałabym zacząć.
Otóż autorka w świetny sposób ukazała czytelnikowi jak może zakończyć się związek między bogatą dziewczyną, a biednym chłopakiem. Ludzie wysoko postawieni mają innych za nic. I to dosłownie. Świetnym przykładem na to są rodzice Anki, którzy twierdzą, że pieniądze czynią z nich ludzi lepszych od innych. Ale czym są pieniądze, kiedy człowiekowi brak szacunku do innych (ale sam go wymaga)? Matka Anki już dawno zapomniała, że sama pochodziła z biednego domu, a tylko dzięki zamążpójściu za Przybysza udało jej się wyrwać ze złego towarzystwa. Państwo Przybyszowie twierdzą, że za pieniądze mogą mieć wszystko.
Drugim problemem jaki został tu poruszony to układanie życia córki od A-Z. Bez względu na wszystko 22-letnia dziewczyna musi podporządkowywać się chorym ambicjom rodziców, którzy nie liczą się z jej zdaniem, bo jak wspomniałam chodzi tylko o prestiż!

Zarówno Ania jak i Kamil to bohaterowie, których od razu nie polubimy. Ona początkowo zraziła mnie swoim podporządkowaniem rodzicom pod każdym względem. On natomiast nie przypasował mi ze względu na to jak traktował dziewczyny. Jak zabawki na jedną noc... Ale, gdy zaczyna się coś między naszymi bohaterami rodzić to zmieniamy o nich zdanie! Ponadto są do bohaterowie dynamiczni, którzy w ciągu przebiegu całej fabuły zmieniają się bardzo wyraźnie.

Język powieści jest prosty i zrozumiały. Stylistycznie również bardzo dobrze dopracowany. Książkę czyta się miło, szybko i przyjemnie. Rozwój wydarzeń sprawiał, że z niecierpliwością czekałam na zakończenie. Mogę powiedzieć, że tę książkę wręcz pochłonęłam.

Także jeżeli macie ochotę i jesteście spragnieni przeczytanie ciekawej powieści z wątkiem nietuzinkowej i trudnej miłości to z całego serca polecam Wam powieść "Baletnica" autorstwa Ewy Carli. Jedno mogę Wam obiecać nie zawiedziecie się. A może Wam tak jak i mi ta powieść skradnie serce?


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl


poniedziałek, 30 grudnia 2019

[80] "Rabih, znaczy wiosna" - Weronika Tomala

Autor: Weronika Tomala
Wydawnictwo: Dla.czemu
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10


Opis z okładki: "Martę i Rabiha połączyła prawdziwa przyjaźń od dziecka. Są jak brat i siostra, jak papużki-nierozłączki, jak dwie połówki tego samego kamienia. Różni ich tylko jedno - w żyłach Rabiha płynie arabska krew. Choć wychował się w Polsce i czuje się prawdziwym Polakiem, nie jest akceptowany przez otoczenie ze względu na kolor skóry i egzotyczną urodę, którą odziedziczył po ojcu. Nieszczęśliwy splot wydarzeń sprawia, że ich wyjątkowa relacja urywa się, blednie, majaczy we wspomnieniach dorosłych już ludzi. Los bywa jednak przewrotny - Marta i Rabih spotykają się ponownie i to w okolicznościach, o których oboje chcieliby zapomnieć. Ona wiedzie poukładane, szczęśliwe życie, on za moment staje na ślubnym kobiercu. I świat staje na głowie. Czy w obliczu tłumionego przez lata gniewu i żalu potrafią odnaleźć dawnych siebie? Czy targani sprzecznymi emocjami wreszcie ujrzą to, przed czym tak zaciekle się bronią?"


Z twórczością Weroniki Tomali spotykam się po raz drugi. Muszę szczerze przyznać, że po raz drugi to spotkanie było bardzo owocne. Po raz kolejny zostałam bardzo miło zaskoczona, a powieść "Rabih, znaczy wiosna" dosłownie wbiła mnie w fotel. Jest to książka, która jest emocjonalną mieszanką wybuchową. To jedna z lepszy książek jaką miałam okazję w tym kończącym się roku przeczytać. 

Rabih i Marta to najlepsi przyjaciele od dziecka. Ich przyjaźń jest na tyle silna, że wydawałaby się, że nic nie jest w stanie ich rozdzielić. Są dosłownie jak papużki nierozłączki. Jedyną cechą jaka ich różni to to, że Rabih w połowie jest Arabem. Dla nich osobiście ta różnica nie ma znaczenia. Jednak z roku na rok zauważają, że Rabih jest coraz gorzej traktowany i nie jest akceptowany przez otoczenie. Pewnego dnia ich przyjaźń urywa się, a Rabih wyjeżdża bez żadnej wiadomości. Marta jest załamana jednak zdaje sobie sprawę, że musi stanąć na nogi i ułożyć sobie życie bez przyjaciela przy boku. Jednak pewnego dnia przyjaciele zostają znów postawieni na swojej drodze. Czy wypowiedziane kiedyś słowa mogą zostać zapomniane? Czy tłumiony przez lata gniew nie stanie naszym bohaterom na drodze odbudowaniu dawnych reakcji?

Marta i Rabih to główni bohaterowie powieści "Rabih, znaczy wiosna". Do obojga bohaterów zapałałam wielką sympatią i bardzo ciężko było mi się z nimi rozstać. Marta to dziewczyna bardzo wrażliwa, uczuciowa. Rabih to jej jedyny przyjaciel. Bardzo ciężko jej jest odnaleźć się w środowisku rówieśników bez przyjaciela przy boku. Po jego utracie długo stara się stanąć na nogi. Rabih to chłopak, który ma bardzo skomplikowaną sytuację rodzinną. Jego matka to Polka, natomiast ojciec jest Arabem, który rządzi synem i żoną bardzo twardą ręką, a awantury w ich domu to codzienność. Chłopak nie raz był bity i poniżany przez ojca, przez co staje się zamknięty w sobie. Jak jego ojciec odchodzi od rodziny widać wielką różnicę w jego zachowaniu, jednak nie na długo. Brak akceptacji otoczenia sprawia, że chłopak czuje się bardzo nieswoje w Polsce, kraju, w którym wychowywał się od dziecka. Nasi główni bohaterowie to postaci, których nie da się nie lubić, dlatego rozstanie z nimi , przynajmniej dla mnie do przyjemnych nie należało.

Powieść "Rabih, znaczy wiosna" pokazuje, że słowa mogą ranić dużo bardziej niż czyny. To przez słowa przyjaźń głównych bohaterów się rozpadła. Jak już wyżej wspomniałam ta książka to istna bomba emocjonalna. W jednym momencie się uśmiechamy, za chwilę natomiast mamy łzy w oczach i ciężko nam pogodzić się z tym co się dzieje. Rozwój wydarzeń jest dynamiczny przez co czytając tę książkę nie ma czasu na nudę. Z każdą kolejną stroną zatracamy się w powieści coraz bardziej przez co bardzo ciężko się z nią rozstać. Język powieści jest bardzo prosty i zrozumiały. Jest to język stylizowany młodzieżowo, jednak tej powieści do grona młodzieżówek zaliczyć nie mogę. Ta książka zawiera w sobie bardzo głębokie przesłanie, które każdy powinien w niej odnaleźć. Mnie się to udało. Mam nadzieję, że i wam się uda.


Z całego serca polecam Wam powieść "Rabih, znaczy wiosna" autorstwa Weroniki Tomali. Obiecuję Wam, że na tej książce się nie zawiedziecie. Ta lektura zostanie w Waszej pamięci na długo. Nie będziecie żałować przeczytania tej książki i będzie ona budzić w Was zawsze pozytywne odczucia i emocje. 

środa, 20 listopada 2019

[79] "Amber gold" - Krzysztof Beśka

Autor: Krzysztof Beśka
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 493
Ocena: 8/10



Opis z okładki: "Nowe śledztwo detektywa Stanisława Berga w dziewiętnastowiecznym Königsbergu.

Rok 1895. W życiu Stanisława Berga trwa nie najlepszy okres. Kiedyś był znanym łódzkim detektywem, dziś załatwia brudne sprawy dla wszystkich możnych przemysłowego miasta. Pewnego dnia zostaje wezwany do miejscowego przedsiębiorcy, Johanna Wolfganga Grossa, którego syn nie wrócił z wakacji. Detektyw odnajduje ślad w Königsbergu. Wspomagany przez tureckiego kupca, córkę konsula i miejscowego policjanta polskiego pochodzenia, trafia na trop zaginionego Grossa, ale też afery finansowej na niespotykaną dotąd skalę. Jej stawką będą nie tylko ogromne pieniądze, ale przede wszystkim ludzkie życie…"






Powoli żegnamy się z piękną złotą jesienią. Jednak są plusy, otóż dłuższe wieczory, ciepły kocyk, herbatka i oczywiście świetna książka. Tym razem miałam okazję przeczytać powieść obok, której nie można przejść obojętnie (jak stwierdził sam Vincent V. Severski). Według mnie jest to najlepsza powieść kryminalna, gdzie losy bohaterów dzieją się w dziewiętnastym wieku, jaką do tej pory miałam okazję przeczytać

Stanisłwa Berg to główny bohater powieści "Amber gold" autorstwa Krzysztofa Beśki. Wcześniej był on szanowanym i znanym detektywem łódzkim. Niestety obecnie w jego życiu nie do końca się układa, więc zaczyna brać sprawy od wielkich przedsiębiorców, którzy nie do końca są dobrymi ludźmi. Pewnego dnia dostaje sprawę odnalezienia syna Johanna Wolfganga Grossa. Otóż syn tego miejscowego przedsiębiorcy nie wrócił z wakacji i nie ma z nim żadnego kontaktu. Początkowo Berg nie był do końca przekonany, czy wziąć to zlecenie, jednak kiedy był świadkiem zabójstwa z rąk Johanna stwierdza, że rezygnując z pomocy przedsiębiorcy naraża swoje własne życie. Detektyw trafia na ślad Grossa w Konigsbergu. Przy pomocy tureckiego kupca, córki konsula i miejscowego policjanta stara się rozwiązać sprawę zaginięcia. Berg w końcu trafia na trop zaginionego, ale i na trop wielkiej afery finansowej... Jak się okaże na szali będą nie tylko pieniądze, ale i ludzkie życie... Czy naszym bohaterom uda się uratować własne życie? Tego dowiecie się sięgając po powieść "Amber Gold".


Muszę się Wam przyznać, że początkowo troszkę bałam się tej książki, głównie ze względu na to, że wydarzenia dzieją się w dziewiętnatym wieku. Najbardziej obawiałam się chyba języka, gdyż wydawało mi się, że będzie on w całości stylizowany na ten właśnie okres. Dlatego też cieszę się, że ta książka została napisana w przystępnym i zrozumiałym języku, przez co czytanie jej było dla mnie czystą przyjemnością. Lektura ta owszem stylizowana była na czasy osiemnastowieczne i słownictwo z tego okresu występowało, jednak nie przeszkadzało to zupełnie w czytaniu.

Stanisław Berg to jak już wspomniałam głównt bohater powieści "Amber gold". Jest to bohater, którego bardzo polubiłam. Postać ta wzbudza sympatię każdej napotkanej osoby. Po za tym jest to osoba, która zawsze pomoże potrzebującemu i nie ważne, czy jest to okradziona kobieta, czy osiedlowy sklepikarz. Ponadto Berg to postać bardzo inteligentna, o czym przekonywaliśmy się czytając kolejne rozdziały. Także cieszę się, że autor wykreował tak inteligentnego i pomocnego głównego bohatera.

Moi drodzy jeżeli macie ochotę przeczytać naprawdę świetną, wciągającą i przyjemną lekturę to z całego serca polecam Wam powieść "Amber Gold" autorstwa Krzysztofa Beśki. Tak jak już wspomniałam jest to książka obok, ktorej nie można przejść obojętnie. Obiecuję Wam, że czytając tą książkę nie ma czasu na nudę ze względu na to, że rozwój wydarzeń jest bardzo dynamiczny. Czego możecie żałować po przeczytaniu tej powieści to nieprzespanych nocy, gdyż ta książka mocno wciąga czytelnika, że bardzo trudno się od niej oderwać.Bardzo Wam tę lekturę polecam i mam nadzieję, że tak jak ja się nie zawiedziecie.

poniedziałek, 14 października 2019

[78] "Początki gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich" - Sozerko Malsagow, Nikołaj Kisielow-Gromow.

Autor:  Sozerko Malsagow, Nikołaj Kisielow-Gromow 
Tłumaczenie: Marcin Masny
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 432
Ocena: 7/10

Opis z okładki: "Dwa wstrząsające świadectwa o źródłach „piekła, jakie bolszewicy zgotowali swoim wrogom”, czyli o powstawaniu „obozu specjalnego przeznaczenia” na Wyspach Sołowieckich.

Pierwsze zredagował w 1925 roku Sozerko Malsagow, jeden z bardzo nielicznych więźniów, którzy zbiegli z „piekielnej wyspy”. Trafił na Wyspy Sołowieckie z trzyletnim wyrokiem. Tam dręczony był przez głód i mróz i zmuszany do ciężkiej, katorżniczej pracy. Ukazuje obóz jako nieludzkie, urągające wszelkim prawom miejsce odosobnienia, z zimą trwającą 260 dni, a latem cuchnącym odorem rozkładających się zwłok. Świadectwo drugie – zupełnie niepowtarzalne – pochodzi od Nikołaja Kisieliowa-Gromowa, jedynego z wyznaczonych do nadzorowania obozu sołowieckiego czekisty, który zbiegł stamtąd za granicę. Opisuje nieludzki wyzysk i warunki bytowania oraz pracy w łagrze. Relacjonuje bezskuteczne przypadki samookaleczeń, które miały zekom pomóc w unikaniu pracy. Ogrom zbrodni dokonywanej w obozie mającym „przekształcać obywateli” wedle nowej władzy, co oznaczało w rzeczywistości pracę do śmieci, przeraził go. Do lektury wspomnień wprowadza obszerny wstęp uznanego historyka i sowietologa Nicolasa Wertha".




Książki związane z tematyką II wojny światowej zawsze odciskają piętno w mojej pamięci. Czytając powieści o strasznych losach ludzi żyjących w tamtych czasach, o okrutnym traktowani, torturach, zostawianiu na pewną śmierć zawsze mam łzy w oczach. Koło takich historii według mnie nie da się przejść obojętnie. Tak też było z powieścią "Początki gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich" autorstwa Sozerko Malsagowa oraz Nikołaja Kisielow-Gromow.

"Początki gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich" to książka, w której mamy przedstawione dwa wstrząsające świadectwa zupełne różnych osób. 
Pierwsza część dotyczy Sozerko Malsagowa. Jest to swoisty bohater, który przetrwał głód, mrozy, ciężko pracę i przez swoje samozaparcie udało mu się zbiec z "piekielnej wyspy. Nasz bohater opisuje nieludzkie warunki jakie panowały w tymże obozie. Ludzie są traktowani gorzej niż zwierzęta. Wydzielane im racje żywnościowe są zdecydowanie niewystarczające. Kobiety traktowane są w uwłaczający ludzkiej godności sposób. "Czekiści" tzn. "pracownicy" gułagu traktują kobiety przedmioty, które mają dać im zaspokojenie i rozkosz. Czytelnikowi bardzo ciężko jest sobie wyobrazić jak wyglądała praca w takim obozie. Praca ciężka i strasznie wykańczająca. Praca od kilku do kilkunastu godzin, bez dnia przerwy. Najbardziej wstrząsnął mną opis tego jak w każdy czwartek dochodziło do masowych rozstrzeliwań. Każdy dzień mógł okazać się ostatni. Każdy mógł zostać "wylosowany" do przejścia ostatniej drogi na miejsce kaźni. Mało tego wychodząc rano do pracy ludzie przechodzili koło piętrzących się zwłok.
Druga część napisana została przez Nikołaja Kisieliowa-Gromowa. Rosyjskiego czekisty, którego zadaniem było nadzorowanie pracy obozu na "piekielnej wyspie". Świadectwo to jest jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne. Nikołaj uciekł z Wysp Sołowieckich za granicę. W swoim świadectwie opisuje nieludzkie warunki panujące w obozie, pokazuje czytelnikowi do czego doprowadzało takie traktowanie. Mianowicie opisuje jak ludzie samo okaleczali się,  żeby tylko nie pójść do pracy. Naszego bohatera tak przeraziły warunki panujące w obozie, oraz ogrom zbrodni popełnianej na ludności cywilnej, że zdecydował się na ucieczkę, co mogło grozić nawet karą śmierci.

Według mnie "Początki gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich" to pozycja obowiązkowa dla pasjonatów literatury historycznej, głównie dlatego, że mamy tutaj sumienny opis traktowania ludzi, życia w gułagu, ale również dlatego, że możemy poznać tę historię od drugiej strony, czyli od strony czekisty "pracującego" w tym miejscu. Te czasy opowiedziane przez  Nikołaja Kisieliowa-Gromowa mają w sobie coś wyjątkowego i niespotykanego. Po za tym zawsze wydawało mi się, że ci "pracownicy" mają iście królewskie życie, ale nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo się pomyliłam...

Oprócz tego co wspomniałam wyżej bardzo wstrząsnęło mną traktowanie dzieci. Czytanie wszystkich opisów, w których było ukazane okrutne traktowanie nawet najmłodszych doprowadzało mnie do łez. Ciężko jest sobie wyobrazić jaki horror te dzieci musiały przeżywać spotykając śmierć na każdym kroku. 

"Początki gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich" to jedna z najbardziej wstrząsających książek jaką miałam okazję dotychczas przeczytać. Mimo, iż wielu z nas wydaje się, że czasy II wojny światowej i terroru minęły to czytanie powieści o tej tematyce sprawia, że na zawsze pozostaną one w pamięci czytelnika. Ponadto uważam, że koło takich książek nie można przejść obojętnie. Dlatego jeżeli macie ochotę na przeczytanie tejże trudnej lektury to jak najbardziej Wam ją polecam.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

środa, 2 października 2019

[77] "Pajęczyna" - Ewa Cielesz

Autor: Ewa Cielesz
Wydawnictwo: Axis Mundi
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 360
Ocena: 9/10




Opis z okładki: "Małe, zgubione w górach miasteczko, w którym rozgrywają się dalsze losy głównej bohaterki miało być dla niej chwilowym, niechcianym przystankiem bez perspektyw. W jego dusznej atmosferze pełnej niedopowiedzeń i zagadek, Anita wbrew sobie buduje nowe relacje i więzy. Czy oplątana nićmi własnych i cudzych spraw odnajdzie w tym hermetycznym światku miejsce dla siebie? Nastrojowa opowieść spowija nas jak pajęczyna i nie pozwala oderwać się od książki aż do ostatnich stron".










Nawet nie wiecie jak ja się cieszę, że po raz kolejny trafiła w moje ręce książka, która wyszła spod pióra Ewy Cielesz. Jest to autorka, którą bardzo cenię i która w swoich książkach ukazuje świat taki jakim jest naprawdę. W jej powieściach nie znajdziecie wyidealizowanych bohaterów. Jej postacie świetnie odwzorowują ludzi z czasów, w których toczy się akcja danej powieści. Tym razem miałam okazję przeczytać lekturę "Pajęczyna", która jest drugim tomem z cyklu "Pochyłe niebo" i wierzcie lub nie, ale ta część jest jeszcze lepsza od pierwszej.

Anita to główna bohaterka powieści "Pajęczyna". (Tak dla przypomnienia). W części pierwszej poznajemy ją jako nastolatkę, która zaszła w ciążę i została wyrzucona z domu. Sama musiała przeciwstawić czoła temu co szykuje dla niej los. Na swojej drodze spotkała ludzi życzliwych i chętnych do udzielenia jej pomocy, ale również takich, którzy za wszelką cenę chcieli jej życie zniszczyć...
W drugiej części Anita wraz z mężem Michałem oraz córeczką Sonią przeprowadza się do Kozinek, niewielkiego miasteczka położonego w Bieszczadach. Początkowo dziewczyna zupełnie nie może się odnaleźć i tęskni za dużym miastem. Jednak z dnia na dzień zaczyna się przyzwyczajać do takiego życia. Bardzo ciężko idzie jej znalezienie pracy. Na szczęście spotyka się z bardzo dużą życzliwością wśród ludzi, którzy oferują jej posadę nauczycielki indywidualnego nauczanie ciężko chorej dziewczynki. Ten mały sukces wpływa na dalsze losy naszej bohaterki. Zaczyna ona również szyć i sprzedawać ubranka, co przynosi małe, lecz satysfakcjonujące zyski. Życie w Kozinkach płynie powoli, ale zdarzają się tragedie, które bardzo wpłyną na postrzeganie świata przez Anitę...

Jak już wspomniałam jestem bardzo szczęśliwa, że było mi dane poznać dalsze losy Anity. Ewa Cielesz to autorka do której od pierwszej przeczytanej książki zapałałam sympatią i to się nie zmieniło. Wręcz przeciwnie. Z każdą kolejną jej powieścią lubię ją coraz bardziej. Według mnie należy ona do nielicznego grona polskich autorek, których każda kolejna powieść jest lepsza od poprzedniej, a zawiłe losy bohaterów wciągają czytelnika na tyle, że bardzo ciężko jest się oderwać od czytania.

W części pierwszej jak i "Pajęczynie" mamy świetnie pokazany obraz życia w PRL-u. Ukazane jest trudne życie w ciężkich czasach dla Polski. Długie kolejki do sklepów w wyczekiwaniu na towar, który nie wiadomo czy będzie dostępny. Rozgoryczenie dopadające człowieka po tym jak okazuje się, że osoba wcześniej wykupiła ostatni kawałek kiełbasy, czy sera. Dzięki tej powieści zrozumiałam, że żyjemy w czasach kiedy możemy iść do sklepu i kupić co tylko chcemy nie doceniając tego co mamy. Nie zwracamy uwagi na dobra jakie są nam oferowane. Nie rozumiemy tego, że inni mogą mieć gorzej, że nie mają czego jeść, czy w co się ubrać... Za to właśnie cenię powieści, w których ukazywane jest życie zwykłych, szarych ludzi, którzy o wszystko musieli zawalczyć. Którzy doceniali życie, każdą chwilę spędzoną z bliskimi, czy też wręcz z uwielbieniem zajadali się rzadko dostępnymi potrawami...

Język powieści jest stylizowany na PRL-owski. Ale jak wspomniałam jest stylizowany, a nie cała powieść jest napisana takim właśnie językiem. Dlatego bardzo mi się to podobało, głownie ze względu na to z jaką lekkością tą książkę się czyta. Uwierzcie mi raz miałam do czynienia z książką napisaną językiem PRL-u i wcale nie była to przyjemna lektura ze względu na jej sztywny charakter. Dlatego też jestem wdzięczna autorce, że nie wybrała tej drogi.

Także jeżeli macie ochotę przeczytać dobrą książkę to z całego serca polecam Wam serie "Pochyłe niebo" autorstwa Ewy Cielesz. Jeżeli chcecie poznać rzeczywistość i życie w PRL-u to jak najbardziej ta powieść jest dla Was. Ale, ale. Ta lektura jest dla osób, które lubią nietuzinkowe i niewyidealizowane postaci. Jeżeli macie takie wymagania co do książek to jak najbardziej są one dla Was. Dla mnie Ewa Cielesz to polska autorka przez mnie bardzo doceniona i mam nadzieję, że jeżeli przeczytacie choć jedną jej książkę to i wy zauważycie jej potencjał.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl

poniedziałek, 16 września 2019

[76] "Ćma" - Ewa Cielesz

Autor: Ewa Cielesz
Wydawnictwo: Axis Mundi
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 451
Ocena: 9/10


Opis z okładki: "Konsekwencje... Gdyby całkowicie przesądzały o tym, jakie decyzje podejmujemy, ludzki świat prawdopodobnie nigdy nie byłby uporządkowany...

Ta myśl determinuje pierwszy tom nowej trzytomowej serii powieściowej autorki bestsellerowej „Córki Cieni”. Osadzona w latach 70. ciemnego PRLu historia opowiada losy dziewczyny, która traci szansę na zaplanowane i ustabilizowane życie, wraz z dokonaniem pierwszego dorosłego wyboru. Odtąd jej los chwieje się i ociera o krawędzie cudzych małych światków, wyborów i okoliczności. Bohaterka gubi się w uczuciach i ocenach, potyka o własne bardziej, lub mniej przemyślane koncepcje. Niepewność i lęk przed jutrem potęguje przytłaczająca atmosfera gierkowskiej Polski".




O ile pierwsza noworoczna książka była nie do końca udana to druga powieść jaką miałam okazję przeczytać w (bardzo wyjątkowym dla mnie) roku 2019 to "bomba"! Pozycja z jaką się spotkałam i z którą przeżyłam naprawdę ciekawą przygodę to książka autorstwa Ewy Cielesz pt.: "Pochyłe niebo. Ćma". Jest to moje drugie spotkanie z tą autorką i jak to wcześniejsze to również było bardzo udane i owocne w nowe czytelnicze doświadczenia.


"Młodzi ludzie nie mogą stać bezradnie, muszą szukać rozwiązania, układać swoje życie tak, by przeżyć je jak najlepiej, żeby potem nie żałowali. Człowiek rodzi się nikim, a kimś się staje. I każdy sam musi o to zadbać..."

Historia Anity, głównej bohaterki książki, dzieje się w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Historia tej dziewczyny wstrząsnęła mną do głębi... Bo co byście zrobiły, gdybyście w wieku siedemnastu lat zaszły w ciążę i zostały wyrzucone na bruk przez własną matkę? Anita zostaje sama ze sobą, bez dachu nad głową. Zostaje skazana na tułaczkę. Nie uzyskuje wsparcia od matki, czy też znajomych. Dziewczyna w tak młodym wieku musi poradzić sobie sama, musi dorosnąć, znaleźć kąt w którym będzie mogła poczuć się bezpiecznie i ustabilizować życie, oraz zapewnić swojemu dziecku dobry start.

Na początku chciałabym powiedzieć, że Ewa Cielesz to jedna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam ją za jej styl pisania, za wprowadzanie czytelnika w akcje, za tworzenie świetnego klimatu związanego z daną epoką. Jej książki czyta się naprawdę z zapałem i niesamowicie szybko. Podziwiam tą autorkę za to jak skutecznie przekonuje czytelnika do sobie i jak po pierwszej przeczytanej książce mamy ciągłą ochotę na więcej. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki, które wyjdą  spod pióra tej pisarki.

Jak już wspomniałam Anita to bohaterka hmmmm.. tragiczna, bądź też dramatyczna. Dziewczyna ta, a dokładniej jej historia sprawiła, że przez większość książki albo miałam łzy w oczach, albo płakałam. No cóż jej losy sprawiły, że jej bardzo współczułam. Nie potrafiłam sobie wyobrazić tego  jak ja zachowałabym się w jej sytuacji. Nie wyobrażam sobie jak poradziłabym sobie kiedy w wieku nastu lat zostałabym wyrzucona z domu i dodatku byłabym w ciąży. Zwróćmy uwagę na to, że jej losy dzieją się w ciężkich czasach dla Polski. Między innymi wydarzeniem w tle jest stan wojenny, czy też przeróżne strajki. Autorka w ciekawy i prosty sposób opisuje nam niektóre działania milicji i ZOMO wobec obywateli.  Z bohaterką zżyłam się od pierwszych stron i z niecierpliwością oczekuję kolejnej części tej powieści. Anita to dziewczyna, która jest niezwykle silna i powinna być przykładem dla niejednej współczesnej kobiety. Po za tym w tej książce spotykamy osoby  różnych osobowościach i pochodzące z różnych stanów społecznych przez co mamy możliwość bliższego i dokładniejszego poznania życia ludzi w tamtych czasach.

Język powieści jest wbrew pozorom prosty i zrozumiały dla czytelnika. Książka jest ubogacona wieloma opisami, które w świetny sposób pozwalają zobrazować sobie czytelnikowi tamtejsze czasy. I mimo, że opisy czasem są długie to dzięki świetnemu stylowi autorki nie mamy wrażenia, że są za długie, czy też nudzące, a wręcz przeciwnie w doskonały sposób ubogacają tę powieść.

Z całego serca polecam Was tę powieść. Zobaczycie, że warto poświęcić tej książce chwilkę czasu. Nie pożałujecie ani jednej chwili spędzonej z tą lekturą. Po za tym za oknem biało, a ta powieść jest idealna na długie, zimowe wieczory. Jeżeli czytaliście już jakąkolwiek książkę autorstwa Ewy Cielesz to bądźcie pewni, że "Pochyłe niebo. Ćma"  was nie zawiedzie. Natomiast jeżeli nie mieliście okazji poznać powieści tej autorki to zachęcam Was do poznania jej pióra pisarskiego, o którym nie zapomnicie i ciągle będziecie mieli ochotę na więcej. 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi sztukater.pl